Cytaty
KONTRREWOLUCJA*MONARCHIA NARODOWA*KORPORACJONIZM
OFICJALNY PORTAL PUBLICYSTYCZNY RCR - PRO FIDE, REGE ET PATRIA!
Si Deus Nobiscum quis contra nos - Jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam?
UNIWERSALIZM KATOLICKI KONTRA ATEISTYCZNY GLOBALIZM
OFICJALNY PORTAL PUBLICYSTYCZNY RCR - PRO FIDE, REGE ET PATRIA!
Si Deus Nobiscum quis contra nos - Jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam?
UNIWERSALIZM KATOLICKI KONTRA ATEISTYCZNY GLOBALIZM
MONARCHIZM NARODOWY - jest to ustrój polityczny łączący w sobie ideę monarchistyczną (ideę hierarchiczną) z myślą narodową w duchu rzymskiego katolicyzmu, dążący do obalenia obecnego Systemu politycznego w sposób radykalny (będąc w rzeczywistości Kontrrewolucją)
WALCZYMY NAJPIERW O POLSKĘ WOLNĄ A PÓŹNIEJ WIELKĄ! Z BOGIEM ZA KRÓLA I OJCZYZNĘ!
- Strona główna
- O NAS
- REDAKCJA REX
- WSTĄP DO RCR
- PROGRAM RUCHU REX
- REGULAMIN
- KOMUNIKATY
- ZIELONA OFENSYWA
- SOLIDARYZM SPOŁECZNY
- KORPORACJONIZM
- SZTUKA I NARÓD
- PORADY PRAWNE
- ITV GT
- WYDAWNICTWO GT
- NDS
- RUCH ABC
- FRONT ANTYIMIGRACYJNY
- GRUPA PRO LIFE - AB
- BRACTWO NAJŚW. SERC
- NARODOWA ORGANIZACJA PRACY
- KIN-R CHR
- PISMA RCR
wtorek, 7 listopada 2017
ARMIA KRAJOWA W OBRONIE POLSKIEJ LUDNOŚCI WOŁYNIA

II wojna światowa dla nacjonalistów
ukraińskich stała się okazją do przeprowadzenia operacji ludobójczej
przeciwko Polakom zamieszkującym Wołyń, Małopolskę Wschodnią
(województwa lwowskie, tarnopolskie i stanisławowskie) oraz części
Polesia i Lubelszczyzny – w sumie siedem przedwojennych województw. W
najtrudniejszej sytuacji znaleźli się Polacy z Wołynia, gdzie przed
wybuchem wojny stanowili oni raptem 16,6% ogółu ludności, pozostawali
więc w zdecydowanej mniejszości w stosunku do mieszkających tam
Ukraińców, którzy stanowili na Wołyniu ok. 68% ogółu ludności.
Komendzie Okręgu AK Wołyń przyszło więc
działać w bardzo trudnym terenie. W połowie 1942 miały tu miejsce
aresztowania, które doprowadziły do paraliżu struktur organizacyjnych
AK, jednakże już we wrześniu 1942 roku gen. Stefan Rowecki – „Grot”
mianował komendantem Okręgu ppłk./płk. Kazimierza Damiana Bąbińskiego
ps. „Luboń”, pełniącego dotąd funkcję szefa Wydziału Wyszkolenia
Piechoty w Komendzie Głównej AK w Warszawie. Szefem sztabu Okręgu
mianowany został mjr Antoni Żochowski ps. „Tol”, bliski współpracownik
płk. „Lubonia”. Przyznano im do pomocy grono specjalistów, którzy mieli
wraz z nimi udać się na Wołyń.
poniedziałek, 6 listopada 2017
Tzw. "Ukraina" nie istnieje. Lwów jest w Polsce!
W ostatnich dniach doszło do kilku
skandalicznych, anty-polskich wypowiedzi znanych ukraińskich,
"nacjonalistycznych" polityków, które są najlepszym dowodem na to, o
czym pisałem tydzień temu, wbrew temu co próbują nam wmówić nasi
miejscowi miłośnicy banderowców, czy to ci z pod znaku zdradzieckiego
[nie]rządu PiSu, którzy od dwóch lat sprowadzają do Polski ukraińskich
imigrantów, nie robią natomiast absolutnie nic aby zabezpieczyć byt
Polaków i zachowanie Polskości na Kresach, jak i tych mieniących się
"nacjonalistami", z pod znaku sz[cz]urmów, NOPu czy ANu, którzy otwarcie
współpracują z neo-banderowskimi organizacjami ukraińskich
pseudo-nacjonalistów. Mianowicie o powszechnym naobanderyźmie na tzw.
"Ukrainie", o kulcie morderców z OUN-UPA i o nastrojach wyraźnie
anty-polskich, które nie różnią się wcale od tych, jakie panowały tam w
latach 40'tych ubiegłego wieku. Ukraina to był i jest jawny wróg Polski,
to kraj zbrodni i terroru!
Jak podaje portal Kresy.pl :
"Anatolij Witiw - polityk neobanderowskiej Swobody, grozi Polsce czwartym rozbiorem."
Należy stwierdzić, że rozbiór ten byłby nie czwartym, a przynajmniej 5
rozbiorem Polski (4 miał miejsce przecież w 1939 r. - dokonały go III
Rzesza Niemiecka i ZSRR). Nie liczę pośrednich "rozbiorów" w latach 1989
i 2004, gdyż były to tylko zmiany okupantów, Polska nie odzyskała
Niepodległości od 1939 r., więc ciężko mówić o jej ponownej utracie.
prof. Jacek Bartyzel: Zapomniany język Kościoła

W dobie powszechnego spijania sobie słodyczy z dzióbków zapomnieliśmy
już tego języka, więc warto przypomnieć tekst ekskomuniki, jaką w 1897
r. papież Leon XIII obłożył osławionego oszusta i blagiera, używającego
pseudonimu Leo Taxil (właśc. Marie Joseph Gabriel Antoine Jogand-Pagès,
1854-1907), który przez 12 lat zwodził katolików udając skruszonego i
nawróconego masona (został nawet przez tegoż papieża przyjęty na
audiencji prywatnej), faszerując ich wymyślonymi przez siebie bredniami, aż sam się publicznie zdemaskował i drwiąco podziękował, że dzięki ich naiwności mógł przez te lata żyć dostatnio:
"My, Leon XIII (...) ogłaszamy, że ekskomunikujemy i obkładamy anatemą
złoczyńcę nazywanego Leo Taxil, odrzucając go od drzwi świętego Kościoła
Boga. Niech będzie przeklęty, gdziekolwiek się znajdzie: w domu, w
polu, na drodze, na schodach, na pustkowiu, a nawet w budynku kościoła.
Niech będzie przeklęty w życiu i w godzinie jego śmierci. Niech będzie
przeklęty w chwili, kiedy pije i kiedy spożywa, kiedy jest głodny i
kiedy jest spragniony. Niech będą przeklęte wszystkie członki jego,
wewnętrzne i zewnętrzne. Niech przeklęte staną się wszystkie jego stawy,
a zaraza niechaj przeżera go od czubka głowy po końce jego stóp".
Za: facebook.com
Za: facebook.com
niedziela, 5 listopada 2017
Krzysztof Zagozda: Koń (trojański) jaki jest, każdy widzi?

Któż znałby Hektora, gdyby Troja była szczęśliwa?
Październik to miesiąc, w którym zawsze silnie nurtują
mnie pytania dotyczące zmian, jakie zaszły w łonie Kościoła
katolickiego w Polsce po roku 1945. Dlaczego właśnie w październiku? Bo
w karty tego miesiąca na stałe wpisała się na wskroś tajemnicza śmierć
polskiego biskupa, śmierć, która do dziś waży na losach Polski i
Kościoła, śmierć, o którą nikt się nie głośno upomina. 26 października
1948 r. ceremoniom pogrzebowym Prymasa Augusta Hlonda przewodniczył –
powszechnie uznawany za jego następcę – biskup łomżyński Stanisław
Kostka Łukomski, sekretarz Episkopatu Polski. Nikt wówczas nie
podejrzewał, że dwa dni później umrze on w tym samym szpitalnym łóżku co
dotychczasowy zwierzchnik polskiego Kościoła! Zaskakujące, nieprawdaż?
Ale po kolei. Nazajutrz po pogrzebie Prymasa Hlonda z
Warszawy w kierunku Łomży wyruszył samochód, którym podróżowali: bp
Stanisław Kostka Łukomski, ks. kanonik Henryk Kulbat oraz Aleksander
Sokołowski – kierowca biskupa. Z nie do końca ustalonych przyczyn
(nieoficjalna wersja mówi o podpiłowanej kierownicy) pojazd uderzył w
drzewo rosnące tuż przy krawędzi szosy. Poszkodowanych opatrzono w
szpitalu w Ostrowi Mazowieckiej. Biskupa Łukomskiego odwieziono zaraz
potem karetką do szpitala sióstr Elżbietanek w Warszawie
(stukilometrowa podróż trwała aż cztery godziny!). Następnego dnia stan
chorego nagle pogorszył się i biskup zmarł. Co ciekawe, kierowca
biskupiego samochodu wkrótce zatrudnił się w strukturze Ministerstwa
Bezpieczeństwa Publicznego zajmującej się inwigilacją duchowieństwa.
Zastanawia też fakt, że ks. Henryk Kulbat jakby „zapomniał” o całym
zdarzeniu i nigdy publicznie nie wypowiedział się na jego temat ani nie
podniósł żądania wyjaśnienia wszystkich okoliczności śmierci biskupa!
Co więcej – nie uczynił tego żaden inny oficjalny przedstawiciel
Kościoła katolickiego, nawet po upadku tzw. komuny!
sobota, 4 listopada 2017
prof. Jacek Bartyzel: Regionalizm w perspektywie tradycjonalistycznej
Według Juana Vázqueza de Melli1 (1861-1928) pojęcie
regionalizmu występuje w dwu różnych znaczeniach. Pierwsza koncepcja
traktuje regiony jako jednostki niezależne, z własną i ekskluzywną
osobowością, bez poczucia zobowiązania do dzielenia z innymi regionami
wspólnego i nadrzędnego życia. W drugiej koncepcji każdy region posiada
pewną względną niezależność, lecz łączy swój unikalny styl życia z
pozostałymi, w oparciu o ducha jedności, który łączy wszystkie regiony z
tym, co wspólne i najwyższe, czyli z narodem. Jednak zdaniem Melli,
właściwie tylko w tym drugim wypadku możemy mówić o regionalizmie.
Jeżeli bowiem rozważa się regiony jako
substancje niezależne i kompletne, to czyni się z nich narody, toteż
właściwą nazwą takiego „regionalizmu” jest nacjonalizm. Aczkolwiek
trzeba wprowadzić tu pewną dystynkcję (wewnętrzną): bardziej radykalna
postać tego nacjonalizmu prowadzi do separatyzmu narodowego i
politycznego oraz domaga się prawa do samostanowienia, co wytwarza
proces separowania się od państwa; natomiast postać bardziej umiarkowana
postuluje tylko separatyzm narodowy a utrzymuje jedność polityczną.
Mella odrzuca tak samo mocno obie postawy, ale zwolenników tej drugiej
nie uważa za renegatów ojczyzny, ponieważ jest dla niego oczywiste, że
ich błąd wynika z zamieszania, jakie do rozumienia państwa i
społeczeństwa wprowadził liberalizm i centralistyczna koncepcja prawa
publicznego, pojmujące naród jako byt jedynie teraźniejszy (tzn. złożony
wyłącznie z tu i teraz żyjącego pokolenia).
Z 3 na 4 listopada 1918 roku rozpoczęły się polsko – ukraińskie walki o Przemyśl
| Zdjęcie: ks. Józef Panaś |
W nocy z 3 na 4 listopada ochotnicy z podprzemyskich wsi oraz 30 osobowy
oddział byłych żołnierzy Legionu Ukraińskich Strzelców Siczowych
opanowali prawobrzeżną część Przemyśla. Ukraińcy internowali mianowanego
kilka dni wcześniej polskiego komendanta miasta, generała Stanisława
Puchalskiego wraz z jego sztabem. Żołnierze ukraińscy popełnili jednak
błąd, nie wysadzając przemyskich mostów. W chwili obecnej historycy
spierają się czym było to spowodowane, ale za najbardziej prawdopodobne
uważa się, iż wysłani do Radymna po lonty i ładunki saperzy po prostu
zdezerterowali ponieważ 1 listopada podobna sytuacja miała miejsce w
Żurawicy, gdzie przewodniczącemu Ukraińskiej Rady Narodowej nie udało
się zatrzymać ukraińskich żołnierzy, którzy rozeszli się do domów.
Nie znający – po internowaniu przez
Ukraińców – sytuacji polskich oddziałów generał Puchalski wydał rozkaz
kapitulacji. Na szczęście, zorganizowani przez ks. Józefa Panasia,
walczący w lewobrzeżnej części Przemyśla (Zasaniu) Polacy nie usłuchali
rozkazu i 4 listopada opanowali cała Zasanie. Tego dnia zawarto rozejm i
ustalono na Sanie linię demarkacyjną. W ramach tych ustaleń Ukraińcy
zobowiązali się zwolnić przetrzymywanych polskich oficerów, wraz z
generałem Puchalskim oraz dodatkowo przekazać Polakom zapasy żywności z
austro – węgierskich magazynów.
piątek, 3 listopada 2017
IPN potwierdza: odkryte szczątki należą do najdłużej ukrywającego się Niezłomnego

Biuro Poszukiwań i Identyfikacji IPN poinformowało, że
oględziny sądowo - medyczne potwierdziły, że ekshumowane w czerwcu tego
roku szczątki należą do Antoniego Dołęgi ps. „Znicz”, który zmarł w
ukryciu w roku 1982. Był to najdłużej ukrywający się żołnierz podziemia
niepodległościowego.
„Informujemy, że ustalenia dokonane przez Prokuraturę Rejonową w
Łukowie na podstawie oględzin sądowo - medycznych szczątków, ujawnionych
przedmiotów osobistych oraz zeznań świadków potwierdziły, że
odnalezione szczątki należą do Antoniego Dołęgi ps. „Znicz”, żołnierza
AK i WiN, najdłużej ukrywającego się działacza podziemia
antykomunistycznego, zmarłego jesienią 1982 r. Cześć jego pamięci” -
podaje w komunikacie IPN.
Szczątki mężczyzny odkryto w 13 czerwca br. w miejscowości Popławy
Rogale (woj. lubelskie). Ekshumację przeprowadził zespół IPN, działając
na zlecenie Prokuratury Rejonowej w Łukowie. Ciało zakopane było na
posesji jednego z mieszkańców miejscowości Popławy Rogale, który wskazał
prawdopodobne miejsce pochówku „Znicza”.
czwartek, 2 listopada 2017
1 listopada 1918 roku we Lwowie wybuchło powstanie
99 lat temu, 1 listopada 1918 roku w grodzie Semper Fidelis wybuchło polskie powstanie. Wieczna pamięć bohaterskim Orlętom!
OD REDAKCJI: Dzisiejsza tzw. III RP nie ma nic wspólnego z niepodległą Polską o którą walczyły Orlęta Lwowskie.
Zbrodnie terrorystów z tzw. zachodnioukraińskiej republiki ludowej na Polakach 1918 - 1919. Preludium Wołynia.
Gdy wyrzucamy z duszy zrozumiałą nienawiść do Polski,
która szczególnie pod wpływem obecnych znęcań się nad ludnością
ukraińską w Galicji opanowuje nas i zimnym rozumem obejmujemy powstanie
narodowości ukraińskiej (jako fundamentu państwa) musimy przyznać, że w
walce z Polską i tylko dzięki niej mamy oblicze narodowe […] Z jednej
strony nie wiadomo, czy na wypadek zgody z Rosją nie zatrze się ponownie
nasze oblicze narodowe i to razem z Galicją. Gdyż rzec można z całą
pewnością, że gdy raz zatrzymamy się zdecydowanie na placówce
rusofilstwa politycznego to prędzej czy później odbierzemy Polsce
Galicję nie tylko po San, a po Poprad i Lublin – ukraińska gazeta
„Strileć”, 25 listopada 1919.
Funkcjonująca
na przełomie 1918 i 1919 roku m.in. na terenie dawnej austriackiej
Galicji Zachodnioukraińska Republika Ludowa (ZURL) była konkurentem dla
odradzającej się Rzeczypospolitej do objęcia władzy nad tym terytorium.
Wysuwając argumenty etniczne, proklamowana 28 października 1918 roku we
Lwowie młoda ukraińska państwowość dążyła do objęcia swoją władzą
północnej Bukowiny, Galicji Wschodniej i części Zachodniej oraz Rusi
Zakarpackiej. Pretendowała więc ona między innymi do tych terenów, które
zamieszkiwali licznie Polacy. Spowodowało to, że nieuchronnie pojawić
się musiał w ZURL „problem polski”.
środa, 1 listopada 2017
My chcemy Króla!
![]() |
| Ave Christus Rex. Stare zdjęcie przedstawiające pozdrowienie w formie salutu rzymskiego Krzyża, świętego symbolu Naszego Zbawiciela/Boga Jezusa Chrystusa |
Niech potężnie biją dzwony, niech
brzmią trąby, niech jarzą się świece a dumnie niech idą w pochodzie
sztandary katolickie a z piersi tysięcy jak grzmot gromów niech bije pod
strop nieba wielka wspaniała pieśń:
My chcemy Boga, za wiarę damy życie, krew; "Błogosław, słodka Pani! Błogosław wszelki stan, my chcemy Boga! my poddani! On naszym Królem, On nasz Pan!". Amen.
My chcemy Boga, za wiarę damy życie, krew; "Błogosław, słodka Pani! Błogosław wszelki stan, my chcemy Boga! my poddani! On naszym Królem, On nasz Pan!". Amen.
Chrystus-Król (X. Ignacy Czechowski, Dyrektor Misyj - 1930 r.)
2000 zł grzywny dla Mariusza Dzierżawskiego, czyli małe radości Partii Razem
Partia Adriana Zandberga cierpi na chroniczny brak sukcesów.
Trudno się dziwić, że aktyw stara się jak może podnieść morale członków.
W ostatnia niedzielę władze partii ogłosiły w mediach wielki sukces:
Mariusz Dzierżawski z Fundacji Pro – Prawo do życia został ukarany przez
Sąd Rejonowy w Rzeszowie grzywną w wysokości 2000 zł za zorganizowanie
kampanii „Aborcja zabija” na terenie Rzeszowa. Aktywiści Partii Razem z
dumą informują, że to ich doniesienie stało się podstawą wyroku.
Muszę przyznać, że informacje medialne przyjąłem z pewnym
zaskoczeniem. Nie wiedziałem, że rzeszowski sąd prowadzi postępowanie
przeciw mnie. Byłem wprawdzie przesłuchiwany przez warszawską policję, w
sprawie bilbordu pokazującego ofiarę aborcji w Rzeszowie, ale miało to
miejsce wiele miesięcy temu, a podobnych przesłuchań, które z reguły
kończą się umorzeniami sprawy, miewam, dzięki doniesieniom Partii Razem,
kilka w miesiącu.
wtorek, 31 października 2017
Ukrainofilia i jawny pro-banderyzm - czyli tzw. "Czarny Blok" na Marszu Niepodległości

Za dokładnie 2 tygodnie ulicami miasta stołecznego Warszawy przejdzie
największa manifestacja narodowa i patriotyczna w Polsce, a może nawet w
Europie - czyli Marsz Niepodległości. W tym roku pod niewątpliwie
najlepszym w historii hasłem - "My chcemy Boga". Nie brakuje więc
wściekłości i jadu ze strony różnych środowisk antykatolickich i
anty-polskich, od lewa do prawa, zarówno ze strony otwartych wrogów i
przeciwników idei MN, przez różnych pseudo-prawicowców jak Ziemkiewicze
etc., po pseudonarodowe środowiska neopogańskie, czcicieli bałwanów, czy
wyznawców "Wielkiej Lechii".
Są jednak także inni ukryci wrogowie, którym może aż tak bardzo nie
przeszkadza hasło odwołujące się do Boga, ale którzy jednocześnie nie
utożsamiają się z nim za bardzo, i zapewne woleli by także aby tego
hasła nie było, gdyż wg. nich "dzieli ono niepotrzebnie środowisko", a
Religia jest zapewne ich zdaniem "prywatną sprawą", bo na 1 miejscu,
jako nadrzędną wartość, stawiają oni nie Boga i Wiarę, tylko Naród.
Nazywają oni samych siebie "prawdziwymi nacjonalistami",
"bezkompromisowymi radykałami", "antysystemowcami" itp., z pogardą wręcz
odnosząc się o pozostałych uczestnikach Marszu... Mowa oczywiście o
środowisku tzn. "szturmowców", które razem z "autonomami" i resztkami
dogorywającego NOPu organizują "Czarny Blok" na Marszu Niepodległości.
Kim naprawdę są ci, którzy sami siebie deklarują jako "anty-szowiniści",
dążący do "paneuropeimzu" (jak można przeczytać chociażby na stronie
internetowej autonom.pl)?
x. Rafał Trytek: Aborcyjny kult Molocha

Kilka miesięcy po obchodach 1050. rocznicy rozpoczęcia
chrystianizacji ziem polskich Sejm znaczną większością głosów odrzucił
obywatelski projekt ustawy zakazującej zbrodni zabójstwa dzieci
nienarodzonych. Stało się tak między innymi pod wpływem manifestacji
proaborcyjnych, które odbyły się na ulicach wielu miast. Widok tych
prawdziwie piekielnych hord w wulgarny i nieraz bluźnierczy sposób
domagających się „prawa” do zabijania osób najbardziej bezbronnych,
jakimi są nienarodzone dzieci, autentycznie przerażał. Stopień
zawłaszczenia dużej części społeczeństwa przez kulturę mordu i pogardy
dla człowieka, przez obsceniczność i wrogość do objawionej religii jest
większy, niż do niedawna mogło się wydawać. O ile postępowanie partii
rządzącej było łatwe do przewidzenia, o tyle warto jednak przypomnieć,
że w Klubie Parlamentarnym Prawa i Sprawiedliwości obowiązywała
dyscyplina podczas głosowania nad zakazem uboju rytualnego zwierząt, nie
było jej natomiast w trakcie decydowania o kwestii dla życia narodu
fundamentalnej. Po głosowaniu w prorządowych mediach dało o sobie znać
zacietrzewienie środowisk pseudoprawicowych, myślących jedynie
kategoriami kampanii wyborczych i niewahających się zarzucać obrońcom
życia, że są „prowokatorami” i „agentami Moskwy”.
poniedziałek, 30 października 2017
Jarosław Gryń: Wola mocy, wewnętrzny płomień
Od zarania dziejów ludzie starają się rozpracować otaczającą
ich rzeczywistość. Zapewne każdy z nas, choć raz w życiu,
zastanawiał się dlaczego jest tak, a nie inaczej, dlaczego jedni
radzą sobie lepiej, a inni gorzej i w jaki sposób można ustawić
się w życiu na pozycji wygranego. Faktem jest, że potrzeba
odniesienia sukcesu jest głównym motorem ludzkiego postępowania,.
Po zaspokojeniu potrzeb fizjologicznych oraz zapewnieniu sobie
bezpieczeństwa to właśnie ona kształtuje nasz los.
Kwestia
tego, jak dany człowiek interpretuje sukces jest sprawą odrębną.
Ludzie są różni i różnie postrzegają otaczający ich świat.
Czym innym jest sukces robotnika, a czym innym przedsiębiorcy. Czym
innym sukces człowieka prymitywnego, a czym innym rozwiniętego.
Osoba religijna inaczej widzi swój sukces niż ateista. Człowiek
wychowany w duchu chrześcijańskim stawia go w zupełnie innym
kontekście niż, dajmy na to, buddysta. Niebagatelną role odgrywa
tu nasze „oprogramowanie”, którego wypadkową jest właśnie
nasza osobista wizja sukcesu. Osoba przejawiająca skłonności do
tzw. altruizmu widzi drogę do niego w skutecznym pomaganiu innym,
zaś typowy egoista w służeniu sobie. Ludzie poszukują go,
wypatrują, pragną najbardziej na świecie. To poszukiwanie jest
bezpośrednim przejawem nietzscheańskej woli mocy. Tym mocniej
wyraża się u danej osoby, im wyższy stanowi ona typ człowieka.
Oczywiście „potrzeba sukcesu” brzmi w porównaniu do określenia
„wola mocy” przaśnie i zwyczajnie, jednak nie zmienia to faktu,
że jest jej efektem. Wszelkie przejawy woli mocy zasadzają się na
tym samym. Na wewnętrznym dążeniu człowieka do stania się czymś
więcej niż jest. Cytując Nietzschego: „wola stania się
silniejszym w każdym ognisku siły jest jedyną realnościa — nie
samozachowanie, lecz przywłaszczanie, opanowywanie, przewaga, chęć
stania się silniejszym” 1
niedziela, 29 października 2017
Jacek Bartyzel: Społeczne Panowanie Chrystusa Króla w tradycyjnym nauczaniu Kościoła
OD REDAKCJI RCR: Dzisiaj obchodzimy święto Chrystusa Króla. Z tej okazji prezentujemy poniżej tekst Pana profesora Jacka Bartyzela w pełni ukazujący katolicką naukę w kwestii społecznego panowania Chrystusa Króla.
Idea Społecznego Królestwa Chrystusa przenika naukę Kościoła
katolickiego na wszystkich etapach Jego ziemskiego pielgrzymowania od
chwili Jego ustanowienia przez Boskiego Założyciela. W sposób oczywisty i
łatwy do potwierdzenia wieloma przykładami zakorzenia się ona w treści
nauczania samego Chrystusa Pana, przekazanej nam w księgach Nowego
Testamentu i w całej Tradycji apostolskiej, jak również – na zasadzie
antycypacji i prefiguracji – w księgach Starego Testamentu, zwłaszcza
prorockich1.
Zrozumiałe przeto, że przez wieki była ona także oczywistością dla
słuchających Słowa Bożego rzesz katolików, a nawet dla wielu
chrześcijan, którzy z różnych powodów i w różnych okolicznościach
odpadli w toku dziejów od prawdziwego Kościoła.
Zarazem nie powinno budzić sporów stwierdzenie, że doktrynalną
kulminacją nauczania pontyfikalnego w tym zakresie była ogłoszona 11 XII
1925 r. encyklika papieża Piusa XI „O królewskiej godności Chrystusa
Pana”, zatytułowana, zgodnie ze zwyczajem, od dwóch pierwszych słów
tekstu, Quas primas, zaś liturgicznym tegoż zwieńczeniem było jednoczesne ustanowienie Święta Chrystusa Króla.
Wałęsa przejął władzę od zdradzieckiej grupy Andersa i Kaczorowskiego

Lech Wałęsa w 1991 roku powinien przejąć władzę od prawdziwego prezydenta Polski, Juliusza Sokolnickiego.
W wyniku przeprowadzonego zamachu stanu, władzę objęła zdradziecka ekipa generała Władysława Andersa.
Ale po kolei…
To,
że Stany Zjednoczone i Wielka Brytania oddały nas w ręce Stalina, wie
chyba większość obudzonych Polaków. Przez Amerykanów i Brytyjczyków
zostało zamordowanych setki tysięcy Polaków.
Jednak do dzisiaj hołubi się pewne osoby, które należy zrzucić z piedestału.
Jedną
z nich jest generał Władysław Anders. Jego córka Anna Maria Anders
w 2016 roku została kandydatką PiS w wyborach uzupełniających do Senatu.
W wyniku głosowania z 6 marca 2016 uzyskała mandat senatora IX
kadencji, uzyskując 30 661 głosów (47,26%).
Z tego wynika, jak mało znana jest historia Polski, skoro w PiS znajduje się córka zdrajcy Polski.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

