Cytaty

KONTRREWOLUCJA*MONARCHIA NARODOWA*KORPORACJONIZM

OFICJALNY PORTAL PUBLICYSTYCZNY
RCR - PRO FIDE, REGE ET PATRIA!


Si Deus Nobiscum quis contra nos - Jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam?

UNIWERSALIZM KATOLICKI KONTRA ATEISTYCZNY GLOBALIZM


MONARCHIZM NARODOWY - jest to ustrój polityczny łączący w sobie ideę monarchistyczną (ideę hierarchiczną) z myślą narodową w duchu rzymskiego katolicyzmu, dążący do obalenia obecnego Systemu politycznego w sposób radykalny (będąc w rzeczywistości Kontrrewolucją)

WALCZYMY NAJPIERW O POLSKĘ WOLNĄ A PÓŹNIEJ WIELKĄ! Z BOGIEM ZA KRÓLA I OJCZYZNĘ!

wtorek, 7 listopada 2017

Banderowcom wstęp wzbroniony (grafika)

Zdjęcie użytkownika Michał Mikłaszewski.
       Wszelkiej maści dewianci spod znaku "bandery" jak i ich "polscy" przyjaciele z AN, "SZ" czy innych dziwnych tworów (plus neopogańskie  popłuczyny) nie powinni czuć się bezkarnie na polskim Marszu Niepodległości, gdzie przewodnim hasłem jest: MY CHCEMY BOGA!

ARMIA KRAJOWA W OBRONIE POLSKIEJ LUDNOŚCI WOŁYNIA


        II wojna światowa dla nacjonalistów ukraińskich stała się okazją do przeprowadzenia operacji ludobójczej przeciwko Polakom zamieszkującym Wołyń, Małopolskę Wschodnią (województwa lwowskie, tarnopolskie i stanisławowskie) oraz części Polesia i Lubelszczyzny – w sumie siedem przedwojennych województw. W najtrudniejszej sytuacji znaleźli się Polacy z Wołynia, gdzie przed wybuchem wojny stanowili oni raptem 16,6% ogółu ludności, pozostawali więc w zdecydowanej mniejszości w stosunku do mieszkających tam Ukraińców, którzy stanowili na Wołyniu ok. 68% ogółu ludności.

Komendzie Okręgu AK Wołyń przyszło więc działać w bardzo trudnym terenie. W połowie 1942 miały tu miejsce aresztowania, które doprowadziły do paraliżu struktur organizacyjnych AK, jednakże już we wrześniu 1942 roku gen. Stefan Rowecki – „Grot” mianował komendantem Okręgu ppłk./płk. Kazimierza Damiana Bąbińskiego ps. „Luboń”, pełniącego dotąd funkcję szefa Wydziału Wyszkolenia Piechoty w Komendzie Głównej AK w Warszawie. Szefem sztabu Okręgu mianowany został mjr Antoni Żochowski ps. „Tol”, bliski współpracownik płk. „Lubonia”. Przyznano im do pomocy grono specjalistów, którzy mieli wraz z nimi udać się na Wołyń.

poniedziałek, 6 listopada 2017

Tzw. "Ukraina" nie istnieje. Lwów jest w Polsce!


       W ostatnich dniach doszło do kilku skandalicznych, anty-polskich wypowiedzi znanych ukraińskich, "nacjonalistycznych" polityków, które są najlepszym dowodem na to, o czym pisałem tydzień temu, wbrew temu co próbują nam wmówić nasi miejscowi miłośnicy banderowców, czy to ci z pod znaku zdradzieckiego  [nie]rządu PiSu, którzy od dwóch lat sprowadzają do Polski ukraińskich imigrantów, nie robią natomiast absolutnie nic aby zabezpieczyć byt Polaków i zachowanie  Polskości na Kresach, jak i tych mieniących się "nacjonalistami", z pod znaku sz[cz]urmów, NOPu czy ANu, którzy otwarcie współpracują z neo-banderowskimi organizacjami ukraińskich pseudo-nacjonalistów. Mianowicie o powszechnym naobanderyźmie na tzw. "Ukrainie", o kulcie morderców z OUN-UPA i o nastrojach wyraźnie anty-polskich, które nie różnią się wcale od tych, jakie panowały tam w latach 40'tych ubiegłego wieku. Ukraina to był i jest jawny wróg Polski, to kraj zbrodni i terroru!
Jak podaje portal Kresy.pl :
"Anatolij Witiw - polityk neobanderowskiej Swobody, grozi Polsce czwartym rozbiorem."
Należy stwierdzić, że rozbiór ten byłby nie czwartym, a przynajmniej 5 rozbiorem Polski (4 miał miejsce przecież w 1939 r. - dokonały go III Rzesza Niemiecka i ZSRR). Nie liczę pośrednich "rozbiorów" w latach 1989 i 2004, gdyż były to tylko zmiany okupantów, Polska nie odzyskała Niepodległości od 1939 r., więc ciężko mówić o jej ponownej utracie.

prof. Jacek Bartyzel: Zapomniany język Kościoła

Znalezione obrazy dla zapytania bartyzel
        W dobie powszechnego spijania sobie słodyczy z dzióbków zapomnieliśmy już tego języka, więc warto przypomnieć tekst ekskomuniki, jaką w 1897 r. papież Leon XIII obłożył osławionego oszusta i blagiera, używającego pseudonimu Leo Taxil (właśc. Marie Joseph Gabriel Antoine Jogand-Pagès, 1854-1907), który przez 12 lat zwodził katolików udając skruszonego i nawróconego masona (został nawet przez tegoż papieża przyjęty na audiencji prywatnej), faszerując ich wymyślonymi przez siebie bredniami, aż sam się publicznie zdemaskował i drwiąco podziękował, że dzięki ich naiwności mógł przez te lata żyć dostatnio:

"My, Leon XIII (...) ogłaszamy, że ekskomunikujemy i obkładamy anatemą złoczyńcę nazywanego Leo Taxil, odrzucając go od drzwi świętego Kościoła Boga. Niech będzie przeklęty, gdziekolwiek się znajdzie: w domu, w polu, na drodze, na schodach, na pustkowiu, a nawet w budynku kościoła. Niech będzie przeklęty w życiu i w godzinie jego śmierci. Niech będzie przeklęty w chwili, kiedy pije i kiedy spożywa, kiedy jest głodny i kiedy jest spragniony. Niech będą przeklęte wszystkie członki jego, wewnętrzne i zewnętrzne. Niech przeklęte staną się wszystkie jego stawy, a zaraza niechaj przeżera go od czubka głowy po końce jego stóp".

Za: facebook.com

niedziela, 5 listopada 2017

Krzysztof Zagozda: Koń (trojański) jaki jest, każdy widzi?


Któż znałby Hektora, gdyby Troja była szczęśliwa?

            Październik to miesiąc, w którym zawsze silnie nurtują mnie pytania dotyczące zmian, jakie zaszły w łonie Kościoła katolickiego w Polsce po roku 1945. Dlaczego właśnie w październiku? Bo w karty tego miesiąca na stałe wpisała się na wskroś tajemnicza śmierć polskiego biskupa, śmierć, która do dziś waży na losach Polski i Kościoła, śmierć, o którą nikt się nie głośno upomina. 26 października 1948 r. ceremoniom pogrzebowym Prymasa Augusta Hlonda przewodniczył – powszechnie  uznawany za jego następcę – biskup łomżyński Stanisław Kostka Łukomski, sekretarz Episkopatu Polski. Nikt wówczas nie podejrzewał, że dwa dni później umrze on w tym samym szpitalnym łóżku co dotychczasowy zwierzchnik polskiego Kościoła! Zaskakujące, nieprawdaż?

            Ale po kolei. Nazajutrz po pogrzebie Prymasa Hlonda z Warszawy w kierunku Łomży wyruszył samochód, którym podróżowali: bp Stanisław Kostka Łukomski, ks. kanonik Henryk Kulbat oraz Aleksander Sokołowski – kierowca biskupa. Z nie do końca ustalonych przyczyn (nieoficjalna wersja mówi o podpiłowanej kierownicy) pojazd uderzył w drzewo rosnące tuż przy krawędzi szosy. Poszkodowanych opatrzono w szpitalu w Ostrowi Mazowieckiej. Biskupa Łukomskiego odwieziono zaraz potem karetką do szpitala sióstr Elżbietanek w Warszawie (stukilometrowa podróż trwała aż cztery godziny!). Następnego dnia stan chorego nagle pogorszył się i biskup zmarł. Co ciekawe, kierowca biskupiego samochodu wkrótce zatrudnił się w strukturze Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego zajmującej się inwigilacją duchowieństwa. Zastanawia też fakt, że ks. Henryk Kulbat jakby „zapomniał” o całym zdarzeniu i nigdy publicznie nie wypowiedział się na jego temat ani nie podniósł żądania wyjaśnienia wszystkich okoliczności śmierci biskupa! Co więcej – nie uczynił tego żaden inny oficjalny przedstawiciel Kościoła katolickiego, nawet po upadku tzw. komuny! 

NSZ: Bitwa pod Rząbcem - historia prawdziwa (CAŁY FILM)

sobota, 4 listopada 2017

prof. Jacek Bartyzel: Regionalizm w perspektywie tradycjonalistycznej


        Według Juana Vázqueza de Melli1 (1861-1928) pojęcie regionalizmu występuje w dwu różnych znaczeniach. Pierwsza koncepcja traktuje regiony jako jednostki niezależne, z własną i ekskluzywną osobowością, bez poczucia zobowiązania do dzielenia z innymi regionami wspólnego i nadrzędnego życia. W drugiej koncepcji każdy region posiada pewną względną niezależność, lecz łączy swój unikalny styl życia z pozostałymi, w oparciu o ducha jedności, który łączy wszystkie regiony z tym, co wspólne i najwyższe, czyli z narodem. Jednak zdaniem Melli, właściwie tylko w tym drugim wypadku możemy mówić o regionalizmie.
 
Jeżeli bowiem rozważa się regiony jako substancje niezależne i kompletne, to czyni się z nich narody, toteż właściwą nazwą takiego „regionalizmu” jest nacjonalizm. Aczkolwiek trzeba wprowadzić tu pewną dystynkcję (wewnętrzną): bardziej radykalna postać tego nacjonalizmu prowadzi do separatyzmu narodowego i politycznego oraz domaga się prawa do samostanowienia, co wytwarza proces separowania się od państwa; natomiast postać bardziej umiarkowana postuluje tylko separatyzm narodowy a utrzymuje jedność polityczną. Mella odrzuca tak samo mocno obie postawy, ale zwolenników tej drugiej nie uważa za renegatów ojczyzny, ponieważ jest dla niego oczywiste, że ich błąd wynika z zamieszania, jakie do rozumienia państwa i społeczeństwa wprowadził liberalizm i centralistyczna koncepcja prawa publicznego, pojmujące naród jako byt jedynie teraźniejszy (tzn. złożony wyłącznie z tu i teraz żyjącego pokolenia).

Z 3 na 4 listopada 1918 roku rozpoczęły się polsko – ukraińskie walki o Przemyśl

Z 3 na 4 listopada 1918 roku rozpoczęły się polsko – ukraińskie walki o Przemyśl
Zdjęcie: ks. Józef Panaś

           W nocy z 3 na 4 listopada ochotnicy z podprzemyskich wsi oraz 30 osobowy oddział byłych żołnierzy Legionu Ukraińskich Strzelców Siczowych opanowali prawobrzeżną część Przemyśla. Ukraińcy internowali mianowanego kilka dni wcześniej polskiego komendanta miasta, generała Stanisława Puchalskiego wraz z jego sztabem. Żołnierze ukraińscy popełnili jednak błąd, nie wysadzając przemyskich mostów. W chwili obecnej historycy spierają się czym było to spowodowane, ale za najbardziej prawdopodobne uważa się, iż wysłani do Radymna po lonty i ładunki saperzy po prostu zdezerterowali ponieważ 1 listopada podobna sytuacja miała miejsce w Żurawicy, gdzie przewodniczącemu Ukraińskiej Rady Narodowej nie udało się zatrzymać ukraińskich żołnierzy, którzy rozeszli się do domów.

Nie znający – po internowaniu przez Ukraińców – sytuacji polskich oddziałów generał Puchalski wydał rozkaz kapitulacji. Na szczęście, zorganizowani przez ks. Józefa Panasia, walczący w lewobrzeżnej części Przemyśla (Zasaniu) Polacy nie usłuchali rozkazu i 4 listopada opanowali cała Zasanie. Tego dnia zawarto rozejm i ustalono na Sanie linię demarkacyjną. W ramach tych ustaleń Ukraińcy zobowiązali się zwolnić przetrzymywanych polskich oficerów, wraz z generałem Puchalskim oraz dodatkowo przekazać Polakom zapasy żywności z austro – węgierskich magazynów.

piątek, 3 listopada 2017

3Droga.pl: III Konferencja Gospodarcza - Maciej Wąs

IPN potwierdza: odkryte szczątki należą do najdłużej ukrywającego się Niezłomnego


IPN potwierdza: odkryte szczątki należą do najdłużej ukrywającego się Niezłomnego
       Biuro Poszukiwań i Identyfikacji IPN poinformowało, że oględziny sądowo - medyczne potwierdziły, że ekshumowane w czerwcu tego roku szczątki należą do Antoniego Dołęgi ps. „Znicz”, który zmarł w ukryciu w roku 1982. Był to najdłużej ukrywający się żołnierz podziemia niepodległościowego.

„Informujemy, że ustalenia dokonane przez Prokuraturę Rejonową w Łukowie na podstawie oględzin sądowo - medycznych szczątków, ujawnionych przedmiotów osobistych oraz zeznań świadków potwierdziły, że odnalezione szczątki należą do Antoniego Dołęgi ps. „Znicz”, żołnierza AK i WiN, najdłużej ukrywającego się działacza podziemia antykomunistycznego, zmarłego jesienią 1982 r. Cześć jego pamięci” - podaje w komunikacie IPN.

Szczątki mężczyzny odkryto w 13 czerwca br. w miejscowości Popławy Rogale (woj. lubelskie). Ekshumację przeprowadził zespół IPN, działając na zlecenie Prokuratury Rejonowej w Łukowie. Ciało zakopane było na posesji jednego z mieszkańców miejscowości Popławy Rogale, który wskazał prawdopodobne miejsce pochówku „Znicza”.

czwartek, 2 listopada 2017

1 listopada 1918 roku we Lwowie wybuchło powstanie

Zdjęcie użytkownika Tadeusz Isakowicz-Zaleski. 
99 lat temu, 1 listopada 1918 roku w grodzie Semper Fidelis wybuchło polskie powstanie. Wieczna pamięć bohaterskim Orlętom!

OD REDAKCJI: Dzisiejsza tzw. III  RP nie ma nic wspólnego z niepodległą Polską o którą walczyły Orlęta Lwowskie.

Zbrodnie terrorystów z tzw. zachodnioukraińskiej republiki ludowej na Polakach 1918 - 1919. Preludium Wołynia.



 

        Gdy wyrzucamy z duszy zrozumiałą nienawiść do Polski, która szczególnie pod wpływem obecnych znęcań się nad ludnością ukraińską w Galicji opanowuje nas i zimnym rozumem obejmujemy powstanie narodowości ukraińskiej (jako fundamentu państwa) musimy przyznać, że w walce z Polską i tylko dzięki niej mamy oblicze narodowe […] Z jednej strony nie wiadomo, czy na wypadek zgody z Rosją nie zatrze się ponownie nasze oblicze narodowe i to razem z Galicją. Gdyż rzec można z całą pewnością, że gdy raz zatrzymamy się zdecydowanie na placówce rusofilstwa politycznego to prędzej czy później odbierzemy Polsce Galicję nie tylko po San, a po Poprad i Lublin – ukraińska gazeta „Strileć”, 25 listopada 1919.

Funkcjonująca na przełomie 1918 i 1919 roku m.in. na terenie dawnej austriackiej Galicji Zachodnioukraińska Republika Ludowa (ZURL) była konkurentem dla odradzającej się Rzeczypospolitej do objęcia władzy nad tym terytorium. Wysuwając argumenty etniczne, proklamowana 28 października 1918 roku we Lwowie młoda ukraińska państwowość dążyła do objęcia swoją władzą północnej Bukowiny, Galicji Wschodniej i części Zachodniej oraz Rusi Zakarpackiej. Pretendowała więc ona między innymi do tych terenów, które zamieszkiwali licznie Polacy. Spowodowało to, że nieuchronnie pojawić się musiał w ZURL „problem polski”.

środa, 1 listopada 2017

My chcemy Króla!

Ave Christus Rex. Stare zdjęcie przedstawiające pozdrowienie w formie salutu rzymskiego Krzyża, świętego symbolu Naszego Zbawiciela/Boga Jezusa Chrystusa
 
Niech potężnie biją dzwony, niech brzmią trąby, niech jarzą się świece a dumnie niech idą w pochodzie sztandary katolickie a z piersi tysięcy jak grzmot gromów niech bije pod strop nieba wielka wspaniała pieśń: 
My chcemy Boga, za wiarę damy życie, krew; "Błogosław, słodka Pani! Błogosław wszelki stan, my chcemy Boga! my poddani! On naszym Królem, On nasz Pan!". Amen.
 
Chrystus-Król (X. Ignacy Czechowski, Dyrektor Misyj - 1930 r.)

2000 zł grzywny dla Mariusza Dzierżawskiego, czyli małe radości Partii Razem

2000 zł grzywny dla Mariusza Dzierżawskiego, czyli małe radości Partii Razem 
Partia Adriana Zandberga cierpi na chroniczny brak sukcesów. Trudno się dziwić, że aktyw stara się jak może podnieść morale członków. W ostatnia niedzielę władze partii ogłosiły w mediach wielki sukces: Mariusz Dzierżawski z Fundacji Pro – Prawo do życia został ukarany przez Sąd Rejonowy w Rzeszowie grzywną w wysokości 2000 zł za zorganizowanie kampanii „Aborcja zabija” na terenie Rzeszowa. Aktywiści Partii Razem z dumą informują, że to ich doniesienie stało się podstawą wyroku.

Muszę przyznać, że informacje medialne przyjąłem z pewnym zaskoczeniem. Nie wiedziałem, że rzeszowski sąd prowadzi postępowanie przeciw mnie. Byłem wprawdzie przesłuchiwany przez warszawską policję, w sprawie bilbordu pokazującego ofiarę aborcji w Rzeszowie, ale miało to miejsce wiele miesięcy temu, a podobnych przesłuchań, które z reguły kończą się umorzeniami sprawy, miewam, dzięki doniesieniom Partii Razem, kilka w miesiącu.

wtorek, 31 października 2017

Ukrainofilia i jawny pro-banderyzm - czyli tzw. "Czarny Blok" na Marszu Niepodległości



    Za dokładnie 2 tygodnie ulicami miasta stołecznego Warszawy przejdzie największa manifestacja narodowa i patriotyczna w Polsce, a może nawet w Europie - czyli Marsz Niepodległości. W tym roku pod niewątpliwie najlepszym w historii hasłem - "My chcemy Boga". Nie brakuje więc wściekłości i jadu ze strony różnych środowisk antykatolickich i anty-polskich, od lewa do prawa, zarówno ze strony otwartych wrogów i przeciwników idei MN, przez różnych pseudo-prawicowców jak Ziemkiewicze etc., po pseudonarodowe środowiska neopogańskie, czcicieli bałwanów, czy wyznawców "Wielkiej Lechii".
Są jednak także inni ukryci wrogowie, którym może aż tak bardzo nie przeszkadza hasło odwołujące się do Boga, ale którzy jednocześnie nie utożsamiają się z nim za bardzo, i zapewne woleli by także aby tego hasła nie było, gdyż wg. nich "dzieli ono niepotrzebnie środowisko", a Religia jest zapewne ich zdaniem "prywatną sprawą", bo na 1 miejscu, jako nadrzędną wartość, stawiają oni nie Boga i Wiarę, tylko Naród. Nazywają oni samych siebie "prawdziwymi nacjonalistami", "bezkompromisowymi radykałami", "antysystemowcami" itp., z pogardą wręcz odnosząc się o pozostałych uczestnikach Marszu... Mowa oczywiście o środowisku tzn. "szturmowców", które razem z "autonomami" i resztkami dogorywającego NOPu organizują "Czarny Blok" na Marszu Niepodległości. Kim naprawdę są ci, którzy sami siebie deklarują jako "anty-szowiniści", dążący do "paneuropeimzu" (jak można przeczytać chociażby na stronie internetowej autonom.pl)?

x. Rafał Trytek: Aborcyjny kult Molocha


       Kilka miesięcy po obchodach 1050. rocznicy rozpoczęcia chrystianizacji ziem polskich Sejm znaczną większością głosów odrzucił obywatelski projekt ustawy zakazującej zbrodni zabójstwa dzieci nienarodzonych. Stało się tak między innymi pod wpływem manifestacji proaborcyjnych, które odbyły się na ulicach wielu miast. Widok tych prawdziwie piekielnych hord w wulgarny i nieraz bluźnierczy sposób domagających się „prawa” do zabijania osób najbardziej bezbronnych, jakimi są nienarodzone dzieci, autentycznie przerażał. Stopień zawłaszczenia dużej części społeczeństwa przez kulturę mordu i pogardy dla człowieka, przez obsceniczność i wrogość do objawionej religii jest większy, niż do niedawna mogło się wydawać. O ile postępowanie partii rządzącej było łatwe do przewidzenia, o tyle warto jednak przypomnieć, że w Klubie Parlamentarnym Prawa i Sprawiedliwości obowiązywała dyscyplina podczas głosowania nad zakazem uboju rytualnego zwierząt, nie było jej natomiast w trakcie decydowania o kwestii dla życia narodu fundamentalnej. Po głosowaniu w prorządowych mediach dało o sobie znać zacietrzewienie środowisk pseudoprawicowych, myślących jedynie kategoriami kampanii wyborczych i niewahających się zarzucać obrońcom życia, że są „prowokatorami” i „agentami Moskwy”.

poniedziałek, 30 października 2017

Zabójcze szczepionki i 880 mld za Warszawę, część 2 - Jan Zbigniew hrabia Potocki i Jerzy Zięba

Jarosław Gryń: Wola mocy, wewnętrzny płomień


Znalezione obrazy dla zapytania walcz albo giń
       Od zarania dziejów ludzie starają się rozpracować otaczającą ich rzeczywistość. Zapewne każdy z nas, choć raz w życiu, zastanawiał się dlaczego jest tak, a nie inaczej, dlaczego jedni radzą sobie lepiej, a inni gorzej i w jaki sposób można ustawić się w życiu na pozycji wygranego. Faktem jest, że potrzeba odniesienia sukcesu jest głównym motorem ludzkiego postępowania,. Po zaspokojeniu potrzeb fizjologicznych oraz zapewnieniu sobie bezpieczeństwa to właśnie ona kształtuje nasz los.

Kwestia tego, jak dany człowiek interpretuje sukces jest sprawą odrębną. Ludzie są różni i różnie postrzegają otaczający ich świat. Czym innym jest sukces robotnika, a czym innym przedsiębiorcy. Czym innym sukces człowieka prymitywnego, a czym innym rozwiniętego. Osoba religijna inaczej widzi swój sukces niż ateista. Człowiek wychowany w duchu chrześcijańskim stawia go w zupełnie innym kontekście niż, dajmy na to, buddysta. Niebagatelną role odgrywa tu nasze „oprogramowanie”, którego wypadkową jest właśnie nasza osobista wizja sukcesu. Osoba przejawiająca skłonności do tzw. altruizmu widzi drogę do niego w skutecznym pomaganiu innym, zaś typowy egoista w służeniu sobie. Ludzie poszukują go, wypatrują, pragną najbardziej na świecie. To poszukiwanie jest bezpośrednim przejawem nietzscheańskej woli mocy. Tym mocniej wyraża się u danej osoby, im wyższy stanowi ona typ człowieka. Oczywiście „potrzeba sukcesu” brzmi w porównaniu do określenia „wola mocy” przaśnie i zwyczajnie, jednak nie zmienia to faktu, że jest jej efektem. Wszelkie przejawy woli mocy zasadzają się na tym samym. Na wewnętrznym dążeniu człowieka do stania się czymś więcej niż jest. Cytując Nietzschego: „wola stania się silniejszym w każdym ognisku siły jest jedyną realnościa — nie samozachowanie, lecz przywłaszczanie, opanowywanie, przewaga, chęć stania się silniejszym” 1

niedziela, 29 października 2017

Jacek Bartyzel: Społeczne Panowanie Chrystusa Króla w tradycyjnym nauczaniu Kościoła

 
OD REDAKCJI RCR: Dzisiaj obchodzimy święto Chrystusa Króla. Z tej okazji prezentujemy poniżej tekst Pana profesora Jacka Bartyzela w pełni ukazujący katolicką naukę w kwestii społecznego panowania Chrystusa Króla.

       Idea Społecznego Królestwa Chrystusa przenika naukę Kościoła katolickiego na wszystkich etapach Jego ziemskiego pielgrzymowania od chwili Jego ustanowienia przez Boskiego Założyciela. W sposób oczywisty i łatwy do potwierdzenia wieloma przykładami zakorzenia się ona w treści nauczania samego Chrystusa Pana, przekazanej nam w księgach Nowego Testamentu i w całej Tradycji apostolskiej, jak również – na zasadzie antycypacji i prefiguracji – w księgach Starego Testamentu, zwłaszcza prorockich1. Zrozumiałe przeto, że przez wieki była ona także oczywistością dla słuchających Słowa Bożego rzesz katolików, a nawet dla wielu chrześcijan, którzy z różnych powodów i w różnych okolicznościach odpadli w toku dziejów od prawdziwego Kościoła.

Zarazem nie powinno budzić sporów stwierdzenie, że doktrynalną kulminacją nauczania pontyfikalnego w tym zakresie była ogłoszona 11 XII 1925 r. encyklika papieża Piusa XI „O królewskiej godności Chrystusa Pana”, zatytułowana, zgodnie ze zwyczajem, od dwóch pierwszych słów tekstu, Quas primas, zaś liturgicznym tegoż zwieńczeniem było jednoczesne ustanowienie Święta Chrystusa Króla.

Wałęsa przejął władzę od zdradzieckiej grupy Andersa i Kaczorowskiego


Lech Wałęsa
      Lech Wałęsa w 1991 roku powinien przejąć władzę od prawdziwego prezydenta Polski, Juliusza Sokolnickiego. 

W wyniku przeprowadzonego zamachu stanu, władzę objęła zdradziecka ekipa generała Władysława Andersa. 

Ale po kolei…

To, że Stany Zjednoczone i Wielka Brytania oddały nas w ręce Stalina, wie chyba większość obudzonych Polaków. Przez Amerykanów i Brytyjczyków zostało zamordowanych setki tysięcy Polaków.
Jednak do dzisiaj hołubi się pewne osoby, które należy zrzucić z piedestału. 

Jedną z nich jest generał Władysław Anders. Jego córka Anna Maria Anders w 2016 roku została kandydatką PiS w wyborach uzupełniających do Senatu. W wyniku głosowania z 6 marca 2016 uzyskała mandat senatora IX kadencji, uzyskując 30 661 głosów (47,26%). 

Z tego wynika, jak mało znana jest historia Polski, skoro w PiS znajduje się córka zdrajcy Polski.