poniedziałek, 19 stycznia 2026

USA i Mossad nie zdołały doprowadzić do zmiany reżimu w Iranie

             W Iranie życie wraca do normy. Masowe demonstracje, które przerodziły się w gwałtowne zamieszki, w dużej mierze dobiegły końca. Mgła zaczyna się rozwiewać nad tym, co najwyraźniej było masową izraelsko-amerykańską próbą zmiany reżimu w Iranie. John Maersheimer twierdzi, że to żywcem wyjęte z podręcznika amerykańskich i izraelskich operacji zmiany reżimu. Podobnie uważa Jeffrey Sachs. Obaj doskonale wiedzą, jak takie operacje są organizowane i manipulowane – od pokojowych demonstracji po brutalne działania, które w końcu kładą podwaliny pod interwencję.

Przed pokojowymi protestami Stany Zjednoczone i „społeczność międzynarodowa” wyrządziły Irańczykom tak wiele cierpienia poprzez brutalne sankcje, że warunki życia stały się bardzo złe.
Teraz jest stosunkowo jasne, że CIA i Izrael/Mossad zainwestowały znaczne środki w tę operację. Mossad zmobilizował Kurdów i rozmieścił wiele swoich uśpionych komórek w Iranie. Stany Zjednoczone przygotowały się do bombardowania, gdy tylko reżim zaczął słabnąć.
Były inspektor ds. uzbrojenia Scott Ritter twierdzi, że „Izrael właśnie stracił większość swoich agentów” i dlatego teraz panuje panika. Uważa, że ​​Izrael liczył na to, że połączenie działań grup zbrojnych i amerykańskich bombardowań doprowadzi do masowego ataku.
Nie sądzi, że USA będą w stanie zrobić to ponownie, jeśli Trump zdecyduje się nie bombardować.
Jeffrey Sachs twierdzi, że to szczególny rodzaj wojny, rodzaj operacji, w której najpierw tworzy się podstawy niezadowolenia, a potem rozdmuchuje płomienie i doprowadza do ofiar śmiertelnych i rannych. Potem można albo mieć nadzieję na upadek reżimu, albo, jeśli nie, mówić o interwencji militarnej z powodów humanitarnych.
Twierdzi, że cała operacja jest nielegalna i niemoralna i opiera się na idei, że Stany Zjednoczone powinny rządzić – bez względu na wszystko.