Policja zabiła niepełnosprawnego
człowieka! Mieszkańcy wyszli z domów. Na miejsce wysłano dziesiątki
policjantów.
Czwartkowa interwencja policjantów na ulicy Barszczańskiej zakończyła się
śmiercią 34-letniego Pawła Klima. Mężczyzna w ciężkim stanie trafił
do szpitala. Był kilkukrotnie reanimowany. W sobotę zmarł.
Internauci natychmiast rozpowszechnili informację o śmierci. Na Starosielcach pojawiło się kilkanaście radiowozów i kilkudziesięciu uzbrojonych policjantów. Protestowała około setka mieszkańców.
Internauci natychmiast rozpowszechnili informację o śmierci. Na Starosielcach pojawiło się kilkanaście radiowozów i kilkudziesięciu uzbrojonych policjantów. Protestowała około setka mieszkańców.
Relacja świadka zdarzenia:
"7 kwietnia o godzinie 17.20 do mieszkania przy ulicy Barszczańskiej 3 wtargnęli policjanci z komendy w Białymstoku, by wyciągnąć z domu niepełnosprawnego człowieka chorego na schizofrenię... Konkubina po złości zadzwoniła po karetkę, żeby nie miał dostępu do swojej renty, którą następnego dnia miał otrzymać (700 zł).
Gdy mężczyzna usiadł na balkonie, policja siłą próbowała go stamtąd wyciągnąć. Nie przynosiło to skutków, bo mężczyzna ważył ponad 100 kilo. Mocno się zaparł i siedział na podłodze. Dodam, że był niepoczytalny, gdyż ma schizofrenię paranoidalną - on się bał, nie był agresywny...
Policjant chciał się popisać umiejętnościami przed koleżanką, funkcjonariuszką policji i zapiął niepełnosprawnemu gilotynę. Z całym impetem próbował go za szyję podnieść do góry.
Człowiek zrobił się cały siny, zaczął charczeć. Udało im się go w końcu przewrócić, jednak to nie wystarczyło funkcjonariuszom i dusili go nadal, przy czym jego organizm bronił się przed śmiercią dzikimi ruchami ciała i nóg. Kopali i okładali go pięściami. Ten funkcjonariusz, co się obrócił, gdy obrażano jego koleżankę, zakrywał plecami, jak duszą chorego Pawła. Paweł w końcu przestał się ruszać... wciągnęli go wtedy jak worek kartofli do mieszkania, gdzie ludzie z pogotowia przystąpili do reanimacji".
Wideo z interwencji policji: