Po czasie ale jakże na czasie... (przyp. Redakcji Rexblog)
Ze
sporym zdumieniem przyjęliśmy „Apel wyborczy środowisk
niepodległościowych, narodowych i chrześcijańskich”, którego tytuł
kończy fraza: „Obóz patriotyczny musi zjednoczyć siły przy prezydencie”.
Zdumieniem tym większym, że podpisało go wiele postaci, które w naszych
oczach uchodziły za filary zdrowej myśli politycznej i historycznej.
Przedmiotowy
dokument zdaje się kreować prezydenta Andrzeja Dudę na ostatni szaniec
polskości i reprezentanta naszej narodowej dumy. Przyznam, że nie
rozumiem tego, jak trzeciorzędne akty politycznej niepodległości, na
które mu pozwolono w służbie partii, którą nazwać można co najwyżej
niepodległościową lewicą (w dodatku sekciarską), mają go do takiego
miana upoważniać. Nie wiem skąd pomysł, że prezydent, uzależniony od
poparcia pewnego nikczemnej postury prezesa, będzie w stanie zrobić
cokolwiek dobrego poza przyznaniem kilku kolejnych orderów i odczekania
kolejnych godzin w korytarzach Białego Domu w oczekiwaniu na możliwość
zrobienia sobie jeszcze jednego zdjęcia w gabinecie owalnym.
