Sanhedryn wie, jak potężną siłą jest patriotyzm Polaków, więc od kilku wieków karmi nim swoje zapędy. Ubiegłej nocy ustanowił on kolejny insurekcyjny mit założycielski "zjednoczonej prawicy". Kaczyński i Braun padli sobie w objęcia i już za chwilę poprowadzą Marsz Niepodległości Alejami Jerozolimskimi, a tłumy wiwatujących głupców podążą za nimi ku Polin.
Choć nie jest mi do śmiechu, przypomniał mi się dowcip idealnie oddający nadwiślańskie realia.
Obok siebie na ulicy w mocno katolickim kraju Ameryki Łacińskiej siedziało dwóch żebraków, jeden miał na szyi duży krzyż, a drugi gwiazdę Dawida. Był słoneczny dzień, wiele osób przechodziło obok obu żebraków. Wszyscy dawali pieniądze mężczyźnie z krzyżem na szyi, podczas gdy mężczyzna z gwiazdą Dawida nie dostał nic.






