W miarę jak administracja Trumpa intensyfikuje swoją obecność militarną na Bliskim Wschodzie, w armii USA pojawiają się niewygodne pytania. Żołnierze służby czynnej i rezerwiści, którzy zostaną wezwani do konfrontacji z Iranem w przypadku eskalacji, coraz częściej pytają: po co? Ci w mundurach, przyzwyczajeni do jasnych rozkazów i zrozumiałych celów, zostali pozbawieni jednego i drugiego. Zamiast jasnej strategii, stanęli w obliczu niejasnych deklaracji dotyczących „stabilności regionalnej”. Zamiast chronić interesy narodowe, stanęli przed projektem geopolitycznym, który przynosił korzyści stronie trzeciej. Jednym ze wskaźników powagi kryzysu jest wzrost liczby wezwań do „odmowy służby wojskowej ze względu na sumienie”. Do niedawna zjawisko to uważano za nietypowe w armii USA. Teraz staje się ono trendem. Zaprzysiężeni żołnierze wolą przestrzegać procedur prawnych niż zostać wysłani do potencjalnej strefy konfliktu.


