
Upodlenie bez zdziwienia
ABW i inne organy państwowe mogą jednak swobodnie uważać Kresowian za większe zagrożenie, niż banderowców – w III RP panuje bowiem wciąż klimat politycznego przyzwolenia dla takich praktyk. Zamach w Hucie Pieniackiej nie tylko tego nastawienia establishmentu oraz mediów głównonurtowych nie zmienił – ale wręcz umocnił i uwypuklił.Media w Polsce nawet przez minutę nie założyły, że za zamachem w Hucie Pieniackiej stoją Ukraińcy. "Eksperci" pokroju drów Łukasza Adamskiego, Adama Lelonka i innych - od razu rzucili się pocieszać ukraińską opinię publiczną w trosce, by nie zrobiło jej się przykro, że ktoś mógłby mieć w Polsce za złe wysadzenie pomnika. Poziom upodlenia level hard - ale jednocześnie zero zdziwień.
Kiedy w sprawie dużo mniejszego przecież formatu, ujawniliśmy i zażądaliśmy ścigania młodego Ukraińca, który czynnie znieważał pomnik w obozie na Majdanku - szczególnie zwracała uwagę niechęć, wręcz wrogość mediów z Polski. Pamiętam zaciśnięte z nienawiści ząbki prezentereczki lokalnego oddziału telewizji publicznej, która cedząc "ja znam pana poglądy!", rozmowę usiłowała prowadzić na jedno kopyto:
- Więc jeśli rzeczywiście ON to zrobił...
- Ale przecież się przyznał.
- Więc jeśli to naprawdę ON się przyznał... to i tak wygląda to na PROWOKACJĘ!
I nie mówimy bynajmniej o "agentach OUN", krypto-Ukraińcach z
nazwiskami zmienionymi po Operacji „Wisła” by tym łatwiej wstąpić do
Partii czy bezpieki, a potem działać w UD/UW itp. Nie - tak ogromny jest
poziom głupoty wyhodowany w pewnej części klasy politycznej i medialnej
III RP. Ci ludzie nawet z banderowską siekierą w głowie będą krzyczeć,
że nawet jeśli naprawdę ktoś im obciął łby - to na pewno sprawka Putina!
Jakkolwiek by to się nie wydawało absurdalne, naprawdę istnieją ludzie,
którzy szczerze wierzą w NKWD-zistów poprzebieranych w „upowskie mundury”
by następnie mordować polskie wsie na Wołyniu – tym łatwiej więc takim
wmówić sobie, że nawet jeśli na współczesnej Ukrainie działając jakieś
"marginalne ugrupowania banderowskie" Ukrainie - to tą one „tylko V kolumna Putina”! Zaprawdę, a przecież w takim razie najstraszniejszym dowodem sprawności i perfidii "ruskich prowokatorów"
nie jest nawet to, że łażą gdzie popadnie i wysadzają pomniki - tylko
że w ciągu ostatnich lat POSTAWILI na Ukrainie tyle pomników Bandery, Szuchewycza
i innych, wprowadzili banderyzm do podręczników szkolnych, przepchnęli
przez Radę Najwyższą prawną ochronę imienia i tradycji UPA oraz
uhonorowanie (także finansowe) członków jej band. Tak, ten Putin to
normalnie nie ma ani wstydu, ani umiaru! - Więc jeśli to naprawdę ON się przyznał... to i tak wygląda to na PROWOKACJĘ!
Niektórzy Ukraińcy SĄ „aż tacy głupi'!
Pomijając już zaślepione ideologicznie młoty - to resztą kierują zwykłe tępota i naiwność, na zasadzie: PRZECIEŻ UKRAIŃCY NIE BYLIBY TACY GŁUPI...Jasne, Hitler nie byłby przecież taki głupi, żeby zaczynać wojnę, banderowcy nie byliby tacy głupi, że mordować polskie wsie... Żyjemy w świecie pełnym mądrych, dobrych ludzi i skaczących radośnie puchatych króliczków i nikt nie jest ani zły, ani głupi, ani nie ma morderczych skłonności – no może poza „Ruskimi” i niekonstruktywną częścią islamistów. Z argumentów banderofili podoba mi się też ten, że: "żaden Ukrainiec nie poszedłby wysadzić pomnika w drugi dzień świąt!". Przepraszam, to w takim razie jaki jest zwyczajowy dzień wysadzania pomników na Ukrainie?
Naprawdę, to już ostatni moment by spojrzeć prawdzie w oczy – to co wydarzyło się w Hucie Pieniackiej, to po prosta konsekwencja dokonywanych ale nie przez Moskwę, ale przez Kijów: najpierw rehabilitacji, a potem afirmacji i wreszcie apologizacji CAŁOKSZTAŁTU zbrodniczej działalności i ideologii Bandery, Szuchewycza, Melnyka, Konowalca, Doncowa, Rebeta, Stećki, Kłaczkiwskiego i wszystkich pozostałych. Banderyzacja Ukrainy jest faktem, po rzezi odeskiej, po wojnie domowej, po akcjach przeciw mniejszościom narodowym, językowym i religijnym, pa marszach banderowskich na ulicach większości głównych miast – nie możemy mieć żadnych złudzeń w tym zakresie. Jak słusznie napisano w oświadczeniu Powiernictwa Kresowego:
„Zniszczenie polskiego pomnika w Hucie Pieniackiej jest prostą konsekwencją procesów, które obserwujemy na Ukrainie już od kilku lat. Szowinizm, uznanie za bohaterów narodowych zbrodniarzy, narastająca agresja wobec mniejszości narodowych - wszystko to są fakty, dotąd ignorowane lub bagatelizowane przez stronę rządową III RP. Również i obecnie mamy do czynienia z dokonywanym na wyrywki rozgrzeszaniem i osłanianiem ukraińskiego nacjonalizmu przez usłużnych użytecznych idiotów po polskiej (?) stronie oficjalnej i medialnej. Niestety, wszyscy, którzy już ogłosili, że wiedzą kto dokonał zamachu i że z pewnością nie byli to ci którzy się pod nim podpisali - w ten sposób chcą uzasadnić także własną ślepotę i ignorowanie ukraińskiego zagrożenia dla Polski.
Polacy, obudźmy się, to ostatni dzwonek! Co będzie po Hucie Pieniackiej - spalenie istniejącej jeszcze polskiej wsi na Żytomierszczyźnie? Bomba w polskiej szkole? Marsz na Przemyśl?
Zatrzymajmy ukraiński nacjonalizm póki mamy na to szansę!”.
A jeśli Ukrainy już nie ma...
Niestety, jak widać po reakcjach po oficjalnej stronie III RP – zagrożenie będzie nadal ignorowane, a zatem może być tylko większe. Wskazują zresztą na to równolegle działania ukraińskie. Otóż zdaniem ich mediów i polityków polski pomnik w Hucie Pieniackiej... w ogóle nie został wysadzony. Aż dziw, że nikt dotąd poszedł w Kijowie i Lwowie krok dalej i nie oświadczył, że monument nadal stoi tam gdzie stał, a wrażenie jego zniszczenia i dewastacji - to tylko efekt zbiorowej halucynacji wywołanej przez rosyjskich hipnotyzerów?
Z kolei osławiony szef ukraińskiego IPN, Włodzimierz Wiatrowicz
(znany z pełnej rehabilitacji UPA i innych ukraińskich nazistów), niby
wyraził zdawkowe ubolewania nad "zdarzeniem w Hucie Pieniackiej" - ale
też od razu osłonił jego sprawców wypominaniem Polsce demontaży
nielegalnych pomników ku czci UPA. Czyli na samej Ukrainie niby też
opowiada się o "śladzie rosyjskim" - ale i mruga się do własnych środowisk szowinistycznych, wspólnie z nimi intonując złośliwy chicho „a dobrze wam tak, Lachy!”.
Narracja ukraińska (i filo-ukraińska w Polsce) w sprawie zamachu Huty
jest zresztą niespójna nie tylko w tych wymienionych punktach. Oto
bowiem w dotychczasowych wypowiedziach obecnych pieniaczy z Huty,
stawiających nad zniszczeniem pomnika zasłonę dymną - Ukraina jest
normalnym, silnym i sprawnym państwem. Jej siły zbrojne w każdej chwili
gotowe są zgnieść separatystów i odeprzeć każdą agresję. Równie sprawne
są też policja i bezpieka. Życie polityczne jest demokratyczne i
praworządne, nie grozi rozpad, a spory ideowe nie naruszają ogólnie
przyjętych standardów. Aha, tylko kiedy wyleci w powietrze polski pomnik
- okazuje się nagle, że rosyjskie grupy dywersyjne hulają sobie przy
samej polskiej granicy, ekstremiści szaleją, ukraińska bezpieka jest
bezradna, a państwo nic nie może na to poradzić.
Co ciekawe jednak – przecież ten scenariusz, nawet gdyby odpowiadał
prawdzie – i tak oznaczałby wyrok tak dla resztek państwowości
ukraińskiej, jak i dla jej pechowych sąsiadów. Jeśli bowiem Ukrainy realnie nie ma,
jeśli nie umie bronić się tysiąc kilometrów od linii frontu, jeśli nie
umie zabezpieczyć jednego tylko pomnika i dbać o strategiczne ponoć
(obustronnie...) partnerstwo z Polską – to tym bardziej jest w Europie w
ogóle, a dla Polaków w szczególności, bytem zbędnym, a nawet
potencjalnie szkodliwym.
Bądźmy więc trzeźwi, obiektywni, konsekwentni i po prostu racjonalni w
ocenie sytuacji. To, co wydarzyło się w Hucie Pieniackiej – oby było
ostatnim już dowodem nie odparcia, że czas Ukrainy minął bezpowrotnie,
a by scenariusz ten skierować do ostatecznej realizacji wystarczyłaby
tylko zdecydowana reakcja wszystkich świadomych, rozsądnych – i
myślących w polskich kategoriach narodowych Polaków.
Na pohybel banderlandowi!
Za: http://www.prawica.net/6266
Na pohybel banderlandowi!
Za: http://www.prawica.net/6266