LIST OTWARTYPanie Robercie Bąkiewicz,
W ostatnich dniach, już po manifestacji antyimigracyjnej w Zgorzelcu (22.03.2025), w swoich wpisach w social mediach poświęcił mi Pan nieco uwagi. Jako że informacje tam podane jakoś dziwnie poprzez insynuacje mijają się z prawdą, pozwolę sobie je wyjaśnić.
1. Istotnie, ten sympatyczny – jak mniemam – jegomość na zdjęciu (umieszczonym przy Pana wpisach), w kaszkiecie na głowie, stojący przed banerem, którego fragment widać („Narodowe Odrodzenie Polski przeciwko brukselskiej okupacji”) to istotnie ja – Grzegorz Stemler. Dziwię się, że musiał Pan to ustalać, jak można domniemywać w „poważnym dziennikarskim śledztwie”, albowiem jestem osobą dosyć znaną w Zgorzelcu (także pana towarzyszom) – co podkreślają nawet lokalne media (vide zgorzelec.info). Należę do tego grona, które – słusznie lub nie – określa się mianem „osób publicznych”. Były samorządowiec, członek władz krajowych opozycyjnej nacjonalistycznej partii politycznej Narodowe Odrodzenie Polski (działającej w podziemiu od roku 1981, a jako partia od 1992 r.), działacz antykomunistyczny (już w tych czasach, kiedy zaczynał dopiero Pan swoją przygodę ze szkołą podstawową); mąż-ojciec-dziadek – dumny, że wszyscy jego najbliżsi zaangażowani są w działalność patriotyczną, nacjonalistyczną, społeczną. I czekający na moment, kiedy jego wnuki – Aleksander i Arkadiusz – osiągną wiek, by pójść w ideowe ślady rodziny.