To już dwudziesty dzień wojny Irańsko-Izraelskiej. Przeciwnik Iranu wyraźnie zlekceważył potencjał militarny Teheranu, zamiast szybkiego zwycięstwa w konflikt angażuje się już cały Bliski Wschód. Biały Dom wierzył, że Iran nie odważy się uderzyć w kluczowe cele w krajach gdzie znajdują się bazy USA, albo zakładał, że irański odwet będzie ograniczony i przewidywalny. W odpowiedzi na ostatnie zmasowane ataki na terytorium Iranu, w ciągu ostatniej doby Irańskie Siły Zbrojne zaatakowały największe instalacje LNG w Katarze oraz saudyjskie i katarskie rafinerie ropy naftowej. Irańskie uderzenia objęły już cele od Zjednoczonych Emiratów Arabskich, przez Izrael, aż po Cypr. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej ogłosił, że wszystkie główne obiekty energetyczne w całej Radzie Współpracy Zatoki Perskiej stały się uzasadnionymi celami. Saudi Aramco ewakuowało wszystkich swoich pracowników z rafinerii Samref, jej rafinerie przetwarzają 12 milionów baryłek dziennie. Podobnie zrobił Katarski kompleks LNG który jest największy na Ziemi i dostarcza 30 proc. światowego zapotrzebowania na skroplony gaz ziemny. Niestety polskie media tego nie pokazują. Ludzie w Polsce nie rozumieją tego co się właśnie dzieje. To już nie jest wojna między Izraelem i Iranem. To wojna, która zniszczy całą infrastrukturę energetyczną Zatoki Perskiej. Baryłka ropy znowu kosztuje ponad 110 dolarów a kontrakty terminowe na gaz w Europie wzrosły o 50 proc. To jest cios w globalny rynek energii gdzie skutki będziemy odczuwać latami.
Za: www.facebook.com/photo/?fbid=1451687356494334&set=a.101477838181966