W Belfaście doszło do gwałtownych zamieszek po brutalnym ataku nożownika, który stał się zapalnikiem dla antyigranckich protestów i ataków na policję; według relacji medialnych uczestnicy podpalali autobusy, samochody, budynki i budowali barykady.
Bezpośrednią przyczyną był atak nożownika 8 czerwca. W jednej z relacji podano, że 30-letni obywatel Sudanu zadał ciężkie obrażenia mężczyźnie, a nagranie z ataku szybko rozeszło się w sieci i podgrzało nastroje.
Z podanych doniesień wynika, że zamieszki trwały co najmniej przez kolejne noce po ataku: we wtorek wybuchły protesty, a BBC opisywało już „drugą noc” niepokojów 10 czerwca.
W innych materiałach mowa o utrzymującym się napięciu i kolejnych incydentach w mieście 10 czerwca, więc nie wygląda to na jednorazowy epizod (11 czerwca zamieszki trwały nadal).
Najmocniej ucierpiała infrastruktura miejska: raporty mówią o spalonym autobusie, płonących samochodach, co najmniej trzech podpalonych domach i supermarkecie oraz zniszczonych budynkach.
Rezultatem zajść są ranni policjanci, osoby protestujące, ewakuowani mieszkańcy.
Atak imigranta to nie jest incydent kryminalny ale kulturowy, który spowodował wybuch napięć związanych z imigrcją, polityką i lokalnymi podziałami społecznymi w Irlandii Północnej.
W relacjach pojawiają się też wątki o podsycaniu emocji przez środowiska antyimigranckie i o obawach mieszkańców, że przemoc tzw. imigrantów może się powtarzać i ulec rozszerzeniu.
Za: facebook.com