23 lata temu byłem koordynatorem Stow. Nie dla UE. Nie żałuję ciężkiej pracy i swojego zaangażowania w kampanie referendalną kierowanego przez kol. Jana Kepińskiego. Nie żałuje poświęconych miesięcy ciężkiej pracy, bo jednak to my mieliśmy rację. I jest to bardzo gorzka satysfakcja. Nie podobała mi się Unia Europejska do jakiej wchodziliśmy, tym bardziej nie podoba mi się ta dzisiejsza.
Po przegranym referendum pisałem "Nieprawdą że za Unią głosowali młodzi, wykształceni. A przeciw Unii starzy i głupi. Wygrali Ci, którzy propagandzie ulegli. Przegrali Ci, którzy się oparli. Te referendum wygrały niestety odmóżdżone staruszki (aby moim wnukom przynajmniej było lepiej), rozmodlone dewoty (bo przecież Ojciec Święty kazał), menele spod budki z piwem (z bogatego zawsze coś skapnie), oglądacze MTV (bo na Zachodzie jest zajebiście) i ćwierć-inteligenci bojący się wychylić nawet o pół myśli, poza tym co pisze Gazeta Wyborcza (bo innego wyjścia nie ma).
Jaką cenę za przynależność do Unii zapłacimy będziemy mogli ocenić w perspektywie 15-20 lat. Ile naszych kopalń, fabryk, zakładów pracy zostanie w naszych rękach".
No i właśnie widzimy gdzie nas to zaprowadziło i w jaką stronę to dalej pełznie. Unia Europejska stała się prowojenną wspólnotą dziwactw. Obok moja ulotka z tamtego okresu.
Za: facebook.com