Rok po tragedii, przed Sądem Okręgowym w Toruniu ruszył proces 20-letniego obywatela Wenezueli. Mężczyzna odpowiada za bestialskie zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem 24-letniej Klaudii K., doktorantki UMK.
Do zdarzenia doszło w czerwcu ubiegłego roku. Sprawca zaatakował wracającą z pracy kobietę, zadając jej kilkanaście ciosów nożem. Klaudia zmarła w szpitalu po dwóch tygodniach walki o życie. Oprócz zabójstwa na tle seksualnym, Wenezuelczyk odpowiada za wcześniejsze grożenie nożem innej kobiecie oraz usiłowanie gwałtu.
Badania lekarskie i obserwacja psychiatryczna potwierdziły, że oskarżony był w pełni świadomy swoich czynów. Mężczyźnie grozi dożywocie. Od momentu zatrzymania nie przyznaje się do winy i odmawia składania wyjaśnień.
Tragedia ta wywołała ogromne poruszenie w całym kraju – w marszu milczenia dla Klaudii przeszły ulicami Torunia tysiące mieszkańców (wg. szacunków około 20 tysięcy osób). Choć proces ze względu na drastyczne szczegóły toczy się za zamkniętymi drzwiami, opinia publiczna oczekuje surowego i sprawiedliwego wyroku. Mieszkańcy Torunia domagają się pełnej transparentności i dowodu na to, że wymiar sprawiedliwości działa stanowczo i bezkompromisowo wobec tak bestialskich czynów. Jedno jest pewne: bez względu na to, czy za zamkniętymi, czy otwartymi drzwiami – wyrok w tej sprawie musi być jasnym sygnałem, że na takie okrucieństwo nie ma i nigdy nie będzie społecznego przyzwolenia. Pamięć o Klaudii wymaga najwyższego wymiaru kary.
Kolejna rozprawa zaplanowana jest już na 18 czerwca br.