Współczesny świat wydaje się zafiksowany na punkcie ulepszania swych doczesnych dóbr. Tworzy się coraz szybsze samochody, coraz sprawniejsze smartfony, wynajduje coraz to nowsze udogodnienia. Ten pęd wynika z naturalnego pragnienia doskonałości — wrodzonej w człowieku tęsknoty za Bogiem, do zjednoczenia, z którym jesteśmy wszyscy ostatecznie powołani. Jednak ów pęd pobłądził, skręcając z dążenia do Wiecznej Doskonałości w kierunku doczesnych, przemijających wartości. Wiedział o tym sam Zbawiciel, wszak pouczył uczniów: czyńcie sobie mieszki, które nie wiotszeją, skarb nie ustawający w niebiesiech (Łk 12, 33).
Współczesny bieg — za doczesnością; przeszły — za wiecznością. Przypomnij sobie, człowieku, czasy średniowieczne, kiedy jak grzyby po deszczu wyrastały na każdym kroku ciągle to nowe świątynie, parafie i klasztory! Przypomnij sobie, rodzaju ludzki, mocarną wiarę, która pchała rycerzy chrześcijańskich do przelewania na Bliskim Wschodzie, w Iberii oraz na ziemi pogan europejskich krwi za Chrystusa ku chwale Bożej i z nadzieją zbawienia! Nareszcie przywiedź sobie na myśl procesje biczowników lub te masy pokutników, którzy dla odpłaty Odkupicielowi za swoje grzechy pieszo udawali się do Ziemi Świętej albo zamykali za kratami zakonnymi lub na pustelniach. To właśnie, nie zasię ulepszanie światowych dobroci, jest pracą na prawdziwą i wieczną doskonałość — pokuta.






