"Człowiek, który nie wierzy w Boga uwierzy we wszystko" G. K. Chestertonll
7 maja 1794 r. został wprowadzony, opracowany niemal wyłącznie przez Robespierre, kult "Istoty najwyzszej". Został on zatwierdzony przez Konwent Narodowy jako jedyna oficjalna religia Francji. Zastąpił „Kult Rozumu”, który to wcześniej zastąpił Kościół rzymskokatolicki. W dniu 8-go czerwca 1794 r. każde miasto, miasteczko i wieś we Francji zostało zobowiązane, przez Konwent do wprowadzenia „Święta Istoty Najwyższej”.
Motywem przewodnim tej epoki była wiara w ludzki rozum, jako główne źródło autorytetu i legitymizacji ludzkiego rozumienia samego wszechświata. Teoretyczne ideały wolności, postępu, tolerancji, braterstwa, rządu konstytucyjnego i rozdziału kościoła od państwa były jednymi z produktów tego kultu rozumu jako najwyższej władzy moralnej w stworzeniu. We Francji doktryny filozofów oświecenia doprowadziły do sprzeciwu wobec monarchii absolutnej, oraz doktryny Kościoła.
Jedną z instytucji, którą rewolucjoniści chcieli zniszczyć, był Kościół rzymskokatolicki i faktycznie rewolucja francuska miała mocny element ateizmu. Jednak to czysto ateistyczne podejście było nie do zaakceptowania dla wielu osób, jak ujął to antyklerykalny Wolter: "Gdyby Bóg nie istniał, koniecznością stałoby się wynalezienie go". Czysty ateizm posuwał się zbyt daleko dla wielu ludzi, więc istniała potrzeba przedstawienia czegoś pośredniego.Nic nie może istnieć, czego nie da się wytłumaczyć współczesną nauką. Uważano, że nie ma niczego czego człowiek by nie rozumiał. W związku z tym narzucono „Kult rozumu”, obfitujący w wiele pozornie religijnych obrzędów, łącznie z pijackimi i rozpustnymi festiwalami na cześć Bogini Rozumu.
Kult Rozumu był ideologicznym dzieckiem oświecenia i skrajnym wyrazem ateizmu, który w swojej filozofii odrzucał jakąkolwiek boską istotę. Jego wyznawcy gloryfikowali Rozum jako najwyższą wartość, a zarazem podstawowy punkt odniesienia dla moralności i organizacji społecznej. W praktyce objawiało się to organizowaniem widowisk i ceremonii, które przybierały formę antyreligijnych spektakli pozbawionych głębszego sensu duchowego.
"Najwyższa Istota” tego kultu nie była Bogiem żadnego istniejącego Kościoła. Nawet dla Robespierre nie było do końca jasne co to był za Bóg, wiedział natomiast, że był demokratą i oczekiwał od ludzi, że ci będą służyć rewolucji i jej zasadom, które same w sobie są logicznym wytworem „wieku oświecenia”. Wszystko było dla niego bardzo racjonalne.
Czym była według niego owa Istota Najwyższa? Była "Prawdziwym duchem Bytu Najwyższego jest Natura, jej świątynie to świat, jej kultem jest cnota, jej święta to radość wielkiego ludu zgromadzonego pod jej wzrokiem dla umocnienia słodkich więzów powszechnego braterstwa". Uznano kult Istoty Najwyższej oraz nieśmiertelność duszy i wprowadzono szereg nowych świąt o różnych dziwacznych nazwach. I tak były wśród nich: święto gatunku ludzkiego, męczenników wolności, dobroczyńców ludzkości czy nienawiści do tyranów i zdrajców.
Kiedy wiara w dawne autorytety legła w gruzach, a Rozum stanął na ołtarzu rewolucji, pojawiła się potrzeba nowego sacrum. Kult Istoty Najwyższej miał zapełnić pustkę po zdetronizowanym Bogu i przywrócić społeczeństwu moralny kompas. W rzeczywistości odsłonił jednak, jak cienka bywa granica między wiarą a władzą.