Oczywiście na gruncie etyki katolickiej samobójstwo, odebranie sobie życia nie jest dopuszczalne i nie mam zamiaru go tutaj pochwalać…Jednakże stwierdzenie, iż samobójcza japońska praktyka samurajska seppuku była „barbarzyństwem” (sic! ) wystawia przede wszystkim świadectwo nie o uskuteczniających ją w ciągu stuleci Japończykach, lecz ludziach wypowiadających te haniebne słowa (tak, tak!)!
Uważać bowiem rytuał seppuku – sam w sobie wysublimowany „do granic możliwości” i obwarowany całym szeregiem wewnętrznych zasad – za „barbarzyński” może tylko ktoś, kto sam jest kulturowym prostakiem, odartym z szat cywilizacji i kultury, a najpewniej jeszcze karmiony papką prymitywnych filmów o „dzielnych amerykańskich żołnierzach walczących na Pacyfiku z dzikimi, skośnookimi żółtkami z Japonii” (lol xD)!
Co gorsza, spotkałem się nieraz z twierdzeniami i to nawet wśród normalnych zdawałoby się katolików (sic!!!, to już było absolutnie pomylone!), iż więcej „zrozumienia” należy okazać „zwykłym” samobójcom z naszego kręgu kulturowego, którzy targnęli się na siebie „z rozpaczy” i „w afekcie” na przykład z powodu złamanej miłości, odrzucenia przez kobietę etc., niźli „świadomie wybierającym swą śmierć samurajom” (sic!)
Czaicie to?! Jakiś „Seba z Ursynowa”, którego jakaś tam „Klara” kopła w d…ę i rzucił się z mostu do Wisły, bo nie potrafił wziąć tego po męsku na klatę, ma budzić mój większy szacunek od samuraja, który (w przeciwieństwie do tego Seby! ) przez całe wieki mógł nawet nie znać katolickich zasad na temat samobójstwa, lecz w duchu miłości (tak, jak ją w ciągu wieków rozumieli Japończycy) i ofiarności postanowił odebrać sobie życie dla pana, ojczyzny, czy cesarza! Obrzydliwość choćby nawet pomyślenia czegoś takiego (tzn. że prędzej miałbym „usprawiedliwić” walącego łbem na dół z mostu Seby, niż popełniającego seppuku japońskiego wojownika) przechodzi po prostu ludzkie pojęcie!
Jest zaś dokładnie odwrotnie, niż chcieliby myśleć ci bezwarunkowo szkalujący Japończyków i seppuku pomyleńcy (także i niestety pomyleńcy pseudokatoliccy! Mianowicie parafrazując klasyka , „dla Seby to była [mowa o śmierci samobójczej – AÓD] po prostu kwestia biologiczna, naturalna – śmierć jak śmierć, a dla samurajów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym”!