Poniżej prezentujemy wywiad, jakiego belgijskim NR z ruchu Nation udzielił prezes Narodowego Odrodzenia Polski, Adam Gmurczyk.
*
Czy mógłbyś przedstawić naszym Czytelnikom Narodowe Odrodzenie Polski.
AG: Narodowe Odrodzenie Polski powstało w listopadzie 1981 r., jeszcze w Polsce pod rządami komunistycznej okupacji. Formację stworzyli ludzie młodzi, 17-21 lat, uczniowie i studenci. Kiedy w grudniu 1981 komuniści wyprowadzili czołgi na ulice, przeszliśmy do działalności podziemnej. Stworzyliśmy jedno z największych podziemnych wydawnictw książkowych (w rankingu wydawnictw od lewicy po prawicę), publikując ponad setkę książek i broszur w wielotysięcznych nakładach, wydawaliśmy kilka wysokonakładowych czasopism – na bazie kolportażu stworzyliśmy sprawny ruch.
Jaki jest kierunek ideologiczny Narodowego Odrodzenia Polski?
AG: Podstawy nacjonalizmu w Polsce NOP stworzyło w zasadzie od podstaw. Owszem, mieliśmy tradycję polskich ugrupowań narodowych sprzed II wojny światowej, ale komuniści doszczętnie wymordowali nacjonalistyczną elitę kraju, nie było zatem szansy na przekazywania pałeczki pokoleń. Nasz nacjonalizm jest zatem w sensie programowym całkowicie nowy. Stoimy na stanowisku, że państwo jest narzędziem narodu, nie odwrotnie. Walczymy o Europę Wolnych Państw Narodowych, Europę Stu Fag, nie jednej niebieskiej szmaty. W tym dziele widzimy konieczność współpracy europejskich nacjonalistów – stąd jesteśmy współzałożycielami International Third Position, zainicjowaliśmy powstanie Europejskiego Frontu Narodowego,. Opowiadamy się za powrotem do podwalin społeczno-politycznych nowoczesnej Europy – cywilizacji łacińskiej. W dziedzinie gospodarczej nasze zasady określa proste hasło „kapitalizm to socjalizm – trzecia droga nacjonalizm” – walczymy z materialistycznymi ideologiami gospodarczymi na rzecz wolności ekonomicznej. Czyli: koncepcji dystrybucjonizmu w małych biznesach i narodowego korporacjonizmu w przypadku wielkich przedsiębiorstw. Odrzucamy szowinizm i imperializm na rzecz nowoczesnego nacjonalizmu wolnych narodów.
Nacjonalizm walczący – jak postrzegacie działanie ruchów nacjonalistycznych w obecnej rzeczywistości politycznej?
AG: Każdy kraj to inna specyfika działania, ale bez wątpienia kilka elementów można określić jako wskazania uniwersalne. Po pierwsze: niezmienność zasad fundamentalnych danego ruchu nacjonalistycznego. Widzimy w Europie, że często dla powiększenia szeregów w działalność stricte polityczną wciągani są ludzie, sympatyzujący z ideą w jakimś węższym zakresie. W efekcie ruch rozmywa się, staje się podatny na kunktatorstwo, układy, zmiękczanie przekazu. Takich przypadków w ostatnich kilku dekadach było wiele. Świetny początek, a na koniec bicie głową w ścianę płaczu w Jerozolimie. Owszem, ludzi podzielających nasze zapatrywania w jakimś mniejszym wymiarze należy angażować do pracy – ale w nie w głównym nurcie, a w pobocznych stowarzyszeniach, fundacjach itd. To wzmocni, a nie osłabi nasz przekaz. I paradoksalnie – siłę głównego nurtu. I po drugie – co wiąże się z pierwszym: realna ocena sytuacji wskazuje, że nasza walka nie skończy się jutro czy pojutrze, lecz potrwa znacznie dłużej. Nie spalajmy się więc w ogniu nadziei, „że to już, zaraz”, bo szybko zapał zostanie wygaszony. Nacjonalizm w XXI wieku to dług marsz. I na ten długi marsz musimy się nastawić. Powiem z własnego doświadczenia: kiedy zaczynaliśmy w 1981 r., w czasach totalitarnego komunizmu, w ogóle nie myśleliśmy o końcu tej epoki – po prostu robiliśmy to, co należało robić. I chociaż po latach mogę powiedzieć, że nie doszliśmy tak daleko, jakbyśmy sobie wymarzyli, to zaszliśmy dużo, dużo dalej, niż życzą nam nasi wrogowie. I maszerujemy dalej.
Tematem wiodącym ostatnich miesięcy jest sprawa imigracji. Akcje antyimigracyjne odbywają się też w Polsce…
AG: Akcja antyimigracyjna to znak czasu w całej Europie – i nie ominęła także Polski. I także jak w Europie, dominuje w naszym kraju całkowicie błędne podejście do zagadnienia imigracji pozaeuropejskiej. Dominującym hasłem, nieco je spłaszczę, jest: do Europy napływają źli i nikczemni ludzie, którzy gwałcą, zabijają i handlują narkotykami, w związku z czym należy się temu przeciwstawić. Proste, jasne i klarowne. Bo faktycznie – i tacy ludzie na naszą ziemię także przybywają. Jest o jednak częściowa prawda, a jak mówimy w naszym kraju (przepraszam za mały wulgaryzm): częściowa prawda to g.. prawda.
Nasze podejście, a prezentujemy je niezmiennie od lat 90tych ub. wieku jest proste: żadnej imigracji, żadnej integracji. Nie interesuje nas, czy przybysze z Azji, Afryki – czy skąd tam ich przywieje wiatr – są dobrzy, czy źli, wykształceni czy prymitywni; najistotniejsze jest to, że są nośnikami innej cywilizacji, prezentują inną kulturę – obcą naszej łacińskiej, europejskiej. Masa obcych przybyszów, nawet dobrych ludzi, jest po prostu walcem, który wgniata i niweluje naszą własną tożsamość. Niebezpieczeństwo wrasta wykładniczo z ich ilością – nie tylko jakością. Na to się nie godzimy. I w tym kierunku staramy się nadać ton obecnym anty imigranckim akcjom w Polsce. Na marginesie dodam, zapewne znacie ten mechanizm i z własnego podwórka politycznego, iż te same „prawicowe” środowiska, które ponad dwie dekady atakowały NOP, nasyłały na nas policję polityczną, ciągały po sądach właśnie za stanowisko wobec imigracji, czy Unii Europejskiej – dzisiaj często są pierwszymi w „stanowczym” proteście przeciwko tym zjawiskom.
Muszę tu wspomnieć w kontekście imigracji jeszcze o jednym problemie, który zaobserwowałem m.in. we Francji, a który wzbudza we mnie osobiście wielki opór. Otóż różne środowiska postulują – a tamtejszy rząd zdaje się nawet wprowadził to w życie, przynajmniej częściowo – zakaz obnoszenia się przez np. Arabów ze swoimi tradycyjnymi ubiorami, dotyczy to szczególnie kobiet. To jedna z najgłupszych rzeczy, w mojej opinii, która mogą postulować środowiska nacjonalistyczne. Bo czy fakt europeizacji „modowej” obcych, spowoduje ich przemianę etniczno-kulturową? Czy przestaną być ludźmi spoza Europy, czy przestaną być zagrożeniem dla naszej tożsamości? Nie. Jedyne, co takie działania spowodują, to ich zakamuflowanie w naszych wspólnotach, wtopienie się w otoczenie, i uśpienie czujności Europejczyków. Bo czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal – ale co w oczach, to i w sercu. My nie mamy usypiać naszych ludzi, tylko ich budzić do walki o swoją Ojczyznę,
Wojna na Ukrainie podzieliła środowiska nacjonalistyczne w Europie. Jakie jest wasze stanowisko?
AG: Istnieją, narzucone przez liberalno-demokratyczny establishment, dwa punkty widzenia dotyczące wojny na Ukrainie: za Rosją, lub za Ukrainą. Naszym zdaniem są to całkowicie dwie fałszywe narracje. I ze smutkiem stwierdzamy, że w ten konflikt dwóch imperialnych potęg, USA i Rosji, konflikt o wpływy dwóch potęg, dali się wmanewrować europejscy nacjonaliści. Nasze stanowisko przedstawiliśmy w specjalnym oświadczeniu, do zapoznania się z którym zachęcam:
www.nacjonalista.pl/2022/03/16/wojna-imperializmow-narodowi-radykalowie-wobec-konfliktu-na-ukrainie/
Jak wygląda współpraca NOP z organizacjami nacjonalistycznymi w Europie, czy szerzej: na świecie?
AG: Narodowe Odrodzenie Polski jest zawsze otwarte na współpracę, a przynajmniej dobre kontakty robocze ze wszystkimi środowiskami nacjonalistycznymi na naszym Kontynencie. Bliskie relacje, co oczywiste, łączą nas z tymi, które reprezentują zbliżone do naszego stanowisko ideowo-polityczne. Wymienię tu chociażby Złoty Świt, Serbska Akcja, środowiska Trzeciej Pozycji na całym świecie, bardzo dobre relacje mamy ze wieloma środowiskami we Włoszech, jak Forza Nuova i Casa Pound. Rozmawiamy również z tymi, których łączy z nami podobna ocena sytuacji politycznej.. Nie mamy żadnych oporów, by prowadzić dialog nawet z tymi środowiskami, które – z różnych przyczyn – są w stosunku do Polski niechętne. Nawet w takiej sytuacji, mimo że waśń zapewne nie zaniknie, istnieje wiele tematów łączących nas wszystkich – jak chociażby zwalczanie UE, imigracji pozaeuropejskiej czy „normalizacji” zboczeń seksualnych w naszych społeczeństwach
Już na zakończenie: jakie miałbyś przesłanie do europejskich nacjonalistów?
AG: W każdym kraju ruchy nacjonalistyczne mierzą się z podobnymi wyzwaniami, tyle że akcenty bywają różnie zaznaczone. Są jednak zagadnienia, które – moim zdaniem – możemy i powinniśmy nieść wszyscy razem na sztandarach. Przede wszystkim – walka z Unią Europejską. W roku 1996 sformułowaliśmy pewien zasadniczy przekaz, który jest kluczowy: tzw zjednoczona Europa nie jest zła dlatego, że jest porozumieniem pomiędzy państwami narodowymi, ale dlatego, że nim nie jest. Europa jest silna odrębnością lokalnych kultur, umocowanych w jednej łacińskiej, chrześcijańskiej cywilizacji. Naszej prawdziwej europejskiej cywilizacji. Mam świadomość, że wiele z europejskich ruchów nacjonalistycznych odrzuca pojęcie Christianitas, woląc szukać inspiracji w dawnych kulturach. Owszem, starą, czy tez pradawną kulturę należy szanować – bo to nasza tradycja historyczna. Nikt tego nie kwestionuje. Ale mówimy tu o czym innym: o organizacji życia etycznego, społecznego, gospodarczego i politycznego. To, co czyni nas nacjonalistami, prawdziwymi Europejczykami – to właśnie zasady cywilizacji łacińskiej, chrześcijańskiej. Sprawa wiary – jest kwestią łaski; zasady – to istota nas, naszej duszy, naszych przekonań. Rozumiał to dobrze np. Charles Maurras, twórca francuskiego nowoczesnego nacjonalizmu francuskiego, człowiek daleki od wiary i Kościoła; Roman Dmowski, „ojciec założyciel” polskiego nacjonalizmu, równie daleki od katolickiego przesłania – czy nawet Benito Mussolini. Podkreślę – nie chodzi o bratanie się z Kościołem, szczególnie współczesnym, który z Tradycyjnym katolicyzmem ma tyle wspólnego, co ja z mongolskim baletem – czyli nic. Chodzi o stałe i twarde zasady życia doczesnego. Spójrzmy też na to z drugiej strony: zalew imigracyjny przynosi na naszą europejską ziemię obce, ale bardzo skonkretyzowane zasady cywilizacyjne i kulturowe. Co postawimy w kontrze – coca-colę i Macdonalda? Wolne żarty. Jeśli zatem miałbym o coś zaapelować do europejskich kolegów, to właśnie o to: wróćmy do korzeni, bo tylko mocne korzenie pomogą nam przetrwać każdą nawałę. I ostatecznie zwyciężyć.
Za: www.nacjonalista.pl/2025/09/24/wrocmy-do-korzeni-wywiad-prezesa-nop-dla-belgijskich-nacjonalistow/