Prawdę pisząc nie interesuje mnie zupełnie w jakim celu policja odwiedziła Tomasza Sakiewicza. Nie interesuje mnie również jego "asystentka". Nie obchodzi mnie w jakim charakterze i celu przebywała w jego mieszkaniu. Pan Tomasz Sakiewicz i jego pismo interesują mnie tyle co dzieła Marcela Prousta w języku mandaryńskim.
Gdybym mógł mu jednak coś poradzić Sakiewiczowi, to powinien sprawdzić czy podczas interwencji nie uległ uszkodzeniu medal, który otrzymał od Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. To musi mieć wielką wartość, przecież niewielu jest odznaczanych przez służby specjalne obcego państwa.