Cytaty

INTEGRALNY RZYMSKI KATOLICYZM * NACJONALIZM INTEGRALNY * NARODOWY SOLIDARYZM * UNIWERSALIZM * REWOLUCJA KONSERWATYWNA * EUROPA WOLNYCH NARODÓW

PRZECIWKO KOMUNIZMOWI I KAPITALIZMOWI! ZA NARODOWYM SOLIDARYZMEM PAŃSTWA!

PORTAL PUBLICYSTYCZNY FRONTU REX ORAZ RUCHU NARODOWO - RADYKALNEGO "FALANGA"

Codziennik internetowy (wydarzenia - relacje - artykuły)

„Pro Fide, Rege et Patria” – „Za Wiarę, Króla i Ojczyznę”

PRZEŁOM NARODOWY - jest to projekt polityczny łączący w sobie ideę hierarchiczną z myślą narodową w duchu rzymskiego katolicyzmu, dążący do zmiany obecnego Systemu politycznego w sposób radykalny i trwały

wtorek, 19 maja 2026

Hantawirus: nowy globalny strach w imię kontroli społecznej

         – To jak uderzenie spadającej z balkonu doniczki w głowę: ryzyko śmierci jest wysokie, ale prawdopodobieństwo tego zdarzenia bardzo, bardzo niskie – mówi o zagrożeniu hantawirusem odkrywca szczepu, o którym głośno już w całym świecie – dr Juan Bertoglio, immunolog z Universidad Austral w chilijskim Valdivia.

Rozmowę z naukowcem przeprowadził włoski portal LaNuovaBQ.it. Andrea Zambrano zwraca uwagę, że za medialną karierą szczepu Andes, który wprawia w niepokój już połowę świata, wywołując spiralę strachu, kryje się „silne podejrzenie o interesy komercyjne w oczekiwaniu na nadchodzącą szczepionkę”.

Doktor Bertoglio ponad 40 lat temu odkrył andyjski podgatunek hantawirusa, o którym stało się ostatnio głośno ze względu na tragiczną przygodę pasażerów statku wycieczkowego. Samo odkrycie patogenu dokonało się natomiast przy okazji zachorowania rodziny leśnika. Żona mężczyzny zmarła, ale on sam został wyleczony.

- Od tego dnia nieustannie badamy hantawirusy i wypracowaliśmy dwa konkretne kierunki badań: naturalną szczepionkę oraz ścieżkę diagnostyczną uznawaną przez władze Chile i Argentyny. Dlatego uważam, że absolutnie nie ma powodu do obaw – uspokaja uczony, przez 40 lat szef uniwersyteckiego wydziału biologii molekularnej.

- Jesteśmy w stanie przede wszystkim rozpoznać, kto jest odporny, a kto nie. Na przykład ta kobieta, która często chodziła z mężem do lasu, nie miała odporności. Notujemy 70 przypadków rocznie pomiędzy Chile a Argentyną i potrafimy sobie z nimi poradzić. Nie ma absolutnie powodu do obaw – zaznacza.

W opinii naukowca andyjski hantawirus jest reprezentatywnym przykładem mechanizmów działania biologii wirusów i równowagi ekosystemu. Jednak jego zaraźliwość jest niezwykle niska, podczas gdy patogenność – czyli zjadliwość – nadzwyczaj wysoka.

Aby doszło do zakażenia, musi równocześnie nałożyć się wiele czynników lub okoliczności, tak jak w przypadku pasażerów statku MV Hondius. Spośród ośmiu zakażonych zmarły trzy – czyli 40 procent.

Jak wskazuje dr Bertoglio, Andes różni się od hantawirusów występujących na półkuli północnej. Jest endemiczny we Włoszech, Chile i Argentynie, ale łącznie odnotowuje się tam nie więcej niż 80 przypadków rocznie.

- W ostatnich latach liczba zachorowań wzrosła, ponieważ kilka obszarów kraju zostało wykarczowanych pod uprawę drzew iglastych importowanych z półkuli północnej do produkcji celulozy – wyjaśnia naukowiec. – Stworzyło to niekorzystne mikrośrodowisko dla myszy, które przeniosły się na wieś, aby przetrwać. Opuszczając swoje naturalne siedliska, musiały się skoncentrować, a wśród nich występuje wysokie miano wirusa, ponieważ jego nośnikiem są owady żywiące się krwią. Wirus jest następnie przenoszony przez odchody lub ślinę myszy żyjących w zamkniętych, ciemnych miejscach, takich jak stajnie czy drewutnie. W rzeczywistości samo zapewnienie sztucznego światła ultrafioletowego w tych pomieszczeniach wystarczy, aby zabić wirusa.

Jak zaznaczył uczony, pasażerowie MV Hondius, którzy padli ofiarami wirusa zakazili się, gdyż przebywali na wsi w tych samych miejscach. Natomiast badania epidemiologiczne wykazały, że pomiędzy ludźmi nie zachodzi transmisja patogenu.

- W ciągu 40 lat w Chile nigdy nie mieliśmy potwierdzonego ani udowodnionego przypadku przeniesienia wirusa z człowieka na człowieka. Tylko cztery lub pięć podejrzanych przypadków, ale nigdy nie potwierdzonych – powiedział dr Bertoglio.

Rozmówca LaNuovaBQ.it wyjaśnia nagły wybuch strachu przed chorobą wywołaną hantawirusem „kwestią komunikacji masowej i psychologii, lecz nie mającą nic wspólnego z wirusologią”.

- Powtarzam: nie ma globalnego zagrożenia dla populacji – zapewnił. Skąd zatem przypadki śmiertelne u ludzi?

- Ponieważ nie mają przeciwciał ani wcześniejszej odporności, która mogłaby się reaktywować. Być może mają za to już wcześniej choroby współistniejące, takie jak nadciśnienie tętnicze czy cukrzyca. Nie zapominajmy, że powoduje to znaczną niewydolność krążeniowo-płucną – padła odpowiedź.

Andrea Zambrano spytał o pojawiające się już we Włoszech sugestie dotyczące wprowadzenia lockdownu i nakazu noszenia masek z powodu hantawirusa.
- To czyste szaleństwo. W takich przypadkach trzeba oddychać świeżym powietrzem i przebywać na słońcu, co natychmiast zabija wirusa – wskazał uczony. Podobnie odniósł się do padających już publicznie zapowiedzi scenariusza masowych zastrzyków.

- Szaleństwo. Opracowywanie szczepionki na to jest absurdem, a tym bardziej – jak zapowiadano – z wykorzystaniem technologii mRNA. Grozi to zachwianiem równowagi immunologicznej całej populacji ze względu na indywidualne przypadki, które można leczyć naturalnymi terapiami immunosupresyjnymi. Pamiętajmy, że dziś dysponujemy wszystkimi narzędziami diagnostycznymi i istnieją wczesne terapie zmniejszające śmiertelność – powiedział dr Bertoglio.

Czy zatem, w ocenie odkrywcy hantawirusa ktoś upatruje własnego interesu w obecnej narracji wokół tego patogenu?
- Nie mam dowodów, ale to z pewnością dziwne, że Moderna ogłosiła szczepionkę mRNA w 2024 roku. Ale powtarzam: szczepionka nie jest potrzebna na tego wirusa – zaznaczył.

Troska o zdrowie czy dążenie do totalnej kontroli?

W swym komentarzu dotyczącym „sprawy hantawirusa” Paolo Bellavite zwraca uwagę, że co prawda nic nie wskazuje na to, by głośny dzisiaj wirus miał zdolność rozprzestrzeniania się drogą kontaktów międzyludzkich, to jednak globalne instytucje zajmujące się ochroną zdrowia przymierzają się do ponownego wprowadzenia środków kontroli populacji i masowego rozprowadzania szczepionek.

Wszystko zaczęło się na początku maja. Media i platformy społecznościowe obiegła wieść o zagrożeniu ze strony hantawirusa na statku wycieczkowym, który zakotwiczył w Padwie. „Alarmujący  przypadek hantawirusa: obywatel RPA pod ścisłą obserwacją” – pisała lokalna prasa 9 maja. „Cudzoziemiec współpracuje, nie wykazuje żadnych objawów i jest w dobrym zdrowiu” – podawał prezydent Wenecji Euganejskiej Alberto Stefani.

„Władze polityczne również natychmiast interweniowały, stawiając się w roli strażników zdrowia publicznego, podobnie jak w latach 2020 – 2021. Nie miejsce tu na zagłębianie się w techniczne aspekty sprawy, lecz na odnotowanie, jak po raz kolejny pojawił się stan wyjątkowy, ze wszystkimi jego konsekwencjami na poziomie organizacyjnym, medyczno-prawnym i społeczno-zdrowotnym” – zauważył publicysta.

„Rozprzestrzenianie się alarmu jest uzasadnione uwagą opinii publicznej, która z kolei jest wzmacniana przez ciągłe doniesienia medialne i nagrania wideo przedstawiające funkcjonariuszy w kombinezonach, maskach i kombinezonach nurkowych, niosących nosze. Wszystko to już znamy (…). Choć można mieć nadzieję, że obowiązkowe szczepienia i szantaż należą już do przeszłości, próby globalnej kontroli, wykorzystujące każdy stan wyjątkowy, są dalekie od zakończenia” – uważa Bellavite.

Publicystę zaniepokoił „odradzający się mechanizm, w ramach którego globalne organy ochrony zdrowia mają tendencję by ponownie sięgać do powszechnego testowania ludzi, naśladując (bez wyraźnego powodu) przypadek pandemii COVID-19, z restrykcyjnymi środkami, takimi jak ścisła izolacja przypadków, nawet bezobjawowych”.

W ramach reakcji na hantawirusa zapowiada się już wypuszczenie do obiegu w ciągu zaledwie 10 miesięcy szczepionki mRNA, co wobec faktu, że jak dotąd przypadki zachorowań można niemal policzyć na palcach jednej ręki, zakrawa na absurd. „Testowanie skuteczności szczepionki wymaga dziesiątek tysięcy ochotników i ich kontaktu z prawdziwym czynnikiem zakaźnym. Zachowajmy więc spokój!” – apeluje publicysta.

„Dziś jesteśmy nękani przez wszelkiego rodzaju sytuacje kryzysowe: epidemie, zmiany klimatu, powodzie, wojny, terroryzm. Świat, który zdawał się już posiadać techniczne sposoby kontrolowania natury, w rzeczywistości żyje w strachu” – podsumowuje autor. „W całej historii ludzkości, aż do momentu, który nastąpił kilka dekad temu, prawdziwymi sytuacjami kryzysowymi były wielkie epidemie, które wielokrotnie dziesiątkowały ludzkość. Być może właśnie dlatego koszmar śmierci przez zarażenie wciąż tkwi w zbiorowej podświadomości, a każda obietnica ratunku ze strony służb zdrowia jest bezkrytycznie przyjmowana przez społeczeństwo, nawet jeśli dzisiejsze zagrożenie jest odległe, a nawet zmyślone. Sytuacje kryzysowe – prawdziwe czy fałszywe – są coraz częściej wykorzystywane przez osoby sprawujące władzę do narzucania środków kontroli i ograniczania wolności osobistych” – ostrzega Bellavite.

Autor przypomniał, że Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) w latach 2009–2022 aż siedem razy ogłaszała stan zagrożenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym. Były to: pandemia wirusa H1N1 (świńskiej grypy) w latach 2009–2010, epidemia polio w 2014 r., epidemia wirusa Ebola (2014–2016) w Afryce Zachodniej, wirus Zika (2018–2020), pandemia COVID-19 (2019–2022) oraz ospa małpia w latach 2022–2023.

„Większość tych stanów zagrożenia budziła wątpliwości. Chociaż wirusy Ebola i Zika były poważne lokalnie, dotknęły one bardzo ograniczone obszary; ospa małpia spowodowała 157 zgonów na całym świecie, głównie wśród mężczyzn homoseksualnych” – czytamy.

„W imię ratowania planety i ludzkości, ci, którzy opracowują i wdrażają programy [zdrowotne], dążą do wykorzystania każdej okazji dla władzy i zysku. Dotyczy to również biznesu szczepionkowego” – wskazuje publicysta. Głównej przyczyny takiego stanu rzeczy upatruje on w fakcie, iż około 80% budżetu WHO pochodzi z dobrowolnych składek powiązanych z priorytetami lub projektami określonymi przez samych darczyńców. Są wśród nich takie „filantropijne” organizacje jak Fundacja Gatesa, a także sektor prywatny międzynarodowego przemysłu farmaceutycznego. To determinuje przeznaczanie wielkiej części budżetu Światowej Organizacji Zdrowia na zakup i dystrybucję szczepionek oraz utrzymywanie licznej grupy urzędników i rozmaitych komisji.

„Byłoby uproszczeniem sądzić, że strategie WHO ograniczają się do dystrybucji szczepionek. W rzeczywistości organizacja ta jest częścią szerszego globalistycznego planu, którego celem jest narzucenie modelu społeczeństwa opartego na zielonych innowacjach technologicznych, skrajnym ekologizmie – tak cenionym przez Światowe Forum Ekonomiczne (WEF) – oraz globalnej kontroli populacji” – skomentował Paolo Bellavite.

Źródło: LaNuovaBQ.it

RoM

Za: pch24.pl/wiadomosci/hantawirus-nowy-globalny-strach-w-imie-kontroli-spolecznej,718105