„…Jestem anty – parlamentarzystą do szpiku kości, ponieważ nienawidzę pustych, werbalnych przemówień,
krzykliwych i zbędnych interpelacji, gry namiętności nie dokoła jakiejś
wielkiej idei, lecz dokoła drobiazgów, błahostek stanowiących wielkie
nic dla spraw narodowych. Parlament napełnia mnie taką odrazą, że żywię
lęk przed nim – chociaż uznaję konieczność jego istnienia….” ( António de Oliveira Salazar)
„….Był człowiekiem, który
prowadził tak zwaną rewolucję pokojową. Nazywał się Salazar. Przez
wiele, wiele lat kierował swoim państwem, Portugalią. Doprowadził do
tego, że jego kraj, ciągle niespokojny, pełen najrozmaitszych gwałtów i
przemocy, stał się krajem pokoju i dobrobytu. Dlatego nazwano jego
metodę rewolucją pokojową. Za jego rządów wszystko odmieniło się ku lepszemu. Odmienili się ludzie, ich dobra wola, serca i umysły…” ( kard. Stefan Wyszyński ).
Te dwa cytaty mówią wszystko o człowieku, noszącym nazwisko Antonio
Oliveira Salazar, Gdy w marcu 2007 r. ludzie demoliberalnej Portugalii w ogólnonarodowym plebiscycie
wybrali na najwybitniejszego Portugalczyka wszechczasów Antonio Salazara, było to tuszem zimnej wody na rozgorączkowane głowy mieszaniny pseudo-konserwatystów i komunistów
spod masońskich sztandarów
Mario Soareza A.O. – byłego wieloletniego prezydenta Portugalii, kreowanego na
„wielkiego wyzwoliciela Portugalii spod władzy faszyzmu” i ogłoszonego po swej śmieci
„najważniejszym człowiekiem demokracji portugalskiej”.