Istotnie, świat ideowy „amerykanosfery” – czy wręcz cywilizacji amerykańskiej, bo uważam, że takowa i odrębna od europejskiej, choć się od niej wywodzi, istnieje – jest mi duchowo i intelektualnie obcy. To poczucie dystansu i obcości wzmogło się u mnie zwłaszcza po 1989 roku, kiedy obserwowałem, jak zauroczenie milionów Polaków zaczęło się przeradzać nie tylko w serwilizm polityczny kolejnych ekip rządzących wobec nowego „Wielkiego Brata Hegemona”, ale również przekładać na sposób uprawiania nauk politycznych, przybierając postać „kserokopiowania” metod badawczych, problematyki, tematów i sposobu postrzegania rzeczywistości przez politologię amerykańską, z nieuchronnymi tego konsekwencjami, takimi jak głoszenie chwały oraz bezalternatywności demokracji liberalnej i bezwiedne wręcz oszacowywanie każdej myśli politycznej i każdego ustroju z punktu widzenia demoliberalizmu jako kryterium oceny.
Co więcej, proceder ten gorliwie zaczęli uprawiać, a nawet w nim przodować, wczorajsi równie gorliwi wyznawcy (a przynajmniej głosiciele) marksizmu-leninizmu oraz propagatorzy osiągnięć przodującej nauki radzieckiej. Z drugiej strony, zarówno to zjawisko, jak i ogólny przemożny wpływ Stanów Zjednoczonych – we wszystkich dziedzinach życia, od polityki i gospodarki po kulturę i sztukę – nie tylko na nasz kraj, ale na cały niemal świat, skłaniał do przyjrzenia się temu oddziaływaniu i szukaniu przyczyn, które je umożliwiły. Dlatego też, niezbyt może często, niemniej w miarę regularnie, zacząłem przyglądać się mentalności i myśli amerykańskiej, również u jej, poprzedzających narodziny niepodległych Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, kolonialnych korzeni, oraz publikować (niekiedy tylko w przestrzeni wirtualnej) rezultaty tych badań i przemyśleń. Książka, którą przedkładam Czytelnikom, jest właśnie wyborem tych publikacji, ale w każdym wypadku spisanych na nowo, przerobionych i poszerzonych, niekiedy nawet z innymi konkluzjami.Materiał tu zebrany został podzielony na dwie części. W części pierwszej znalazły się teksty krótsze, napisane w swobodniejszej konwencji eseju lub nawet artykułu publicystycznego. Otwiera ją esej zatytułowany Kłopot z Ameryką1, w którym przedstawiam ewolucję ustroju Stanów Zjednoczonych od republiki arystokratycznej do liberalnej demokracji masowej, kontrolowanej jednak przez plutokratyczną oligarchię, oraz wskazuję na największy błąd Ojców Założycieli, jakim było zbudowanie pierwszego w historii czysto świeckiego porządku, okraszonego jedynie „ceremonialnym deizmem”.
W kolejnym (najkrótszym w całym zbiorze) tekście Ameryka Romańska i Ameryka Fenicka referuję interpretację argentyńskiego filozofa Carlosa A. Disandro dotyczącą duchowego przeciwieństwa pomiędzy Iberoameryką, zbudowaną przez Hiszpanów i Portugalczyków jako Katolickie Imperium Ekumeniczne, a talassokratyczną w typie fenickim Ameryką Północną (Septentrionalną), napędzaną zmysłem handlu morskiego i prowadzącą do powstania imperium opasującego świat siecią powiązań komercyjnych, uzależniających ekonomicznie, i wojskowych baz w strategicznie ważnych punktach.
W eseju „Wujaszek Abe” i Konfederacja Południa, dotyczącym bratobójczego konfliktu Północy z Południem, znanego jako wojna secesyjna Unii z Konfederacją, poddaję krytycznej wiwisekcji mity obu walczących stron: unionistów głoszących, jakoby wojennym celem prezydenta Abrahama Lincolna było motywowane humanitaryzmem dążenie do wyzwolenia Czarnych, oraz konfederatów, niezdolnych przyznać, że fundamentem owego ziemiańskiego stylu życia (budzącego sympatię konserwatywnych Europejczyków) stanowiącego Tradycję Południa była jednak wyjątkowo odrażająca forma niewolnictwa, niemająca nic wspólnego z „oświecającymi promieniami chrześcijaństwa”, jak to głosili protestanccy kaznodzieje.
Przyczynek Paul Ryan – pomiędzy katolicyzmem a amerykanizmem był dla mnie okazją do wskazania aporii pomiędzy integralnym katolicyzmem, również w aspekcie „teologii politycznej”, a „amerykanizmem” jako mentalnością zainfekowaną ideologią liberalną, ujawniającą się raz po raz u polityków wyznania katolickiego deklarujących się jako konserwatyści; przy tej okazji przypominam także postać XIX-wiecznego wybitnego amerykańskiego myśliciela katolickiego Orestesa A. Brownsona, który pokazał, jak można pogodzić akceptację amerykańskich instytucji politycznych z katolicką ortodoksją.
Ostatni esej w tej części – Od „Nowego Izraela” do „chrześcijańskich syjonistów”2 – odsłania purytańskie źródła oraz sens ideologiczny wyjątkowo niebezpiecznej dla świata i całkowicie heterodoksyjnej teologii, wyznawanej obecnie przez 30-40 milionów amerykańskich „ewangelikalnych” protestantów, tak zwanego chrześcijańskiego syjonizmu, dążącego do „przyspieszenia” końca świata i Paruzji, wraz z nawróceniem żydów, co przekłada się na bezwarunkowe poparcie dla polityki Państwa Izrael, postrzeganego jako element realizacji proroctw biblijnych.
Część druga zawiera dwa obszerne artykuły stricte naukowe, traktujące o dwóch wpływowych (również poza USA) ideologiach amerykańskich, ukształtowanych w latach 70. ubiegłego stulecia i odtąd stale się rozwijających. Pierwszą z nich jest tak zwany neokonserwatyzm (Neokonserwatyzm. Geneza, rozwój, wpływ na politykę USA i sens ideowy)3, którego założyciele zaczynali działalność polityczną jako trockiści, by potem przejść na pozycje antystalinowskiego liberalizmu „zimnowojennego”, podjąć działalność w Partii Demokratycznej, aby ostatecznie wejść do Partii Republikańskiej i odgrywać kluczową rolę w prowadzeniu imperialnej polityki „eksportowania demokracji”, walki ze światem islamskim i popierania Izraela.
Drugą analizowaną tu przeze mnie ideologią (aspirującą do miana filozofii politycznej) jest libertarianizm (Libertarianizm. Geneza, ideologia i systematyka głównych nurtów)4, pozostający w ścisłym związku z ekonomiczną Szkołą Austriacką. Opisuję w tym studium zarówno sens ideowy głównych (i pokrewnych) nurtów libertarianizmu, jak i kierunki aktywności Partii Libertariańskiej, stanowiącej tzw. trzecią partię, starającą się przełamać duopol Demokratów i Republikanów w amerykańskim systemie politycznym, aczkolwiek na razie bez rezultatu.
Trzeba z całą mocą podkreślić, że omawiane tutaj nurty współczesnej myśli i polityki amerykańskiej zaliczane są do tamtejszej prawicy; można rzec, że każdy z nich reprezentuje jakiś ideologiczny odcień na palecie „prawicy po amerykańsku”. Chrześcijańscy syjoniści stanowią najbardziej wysunięte na prawo skrzydło Partii Republikańskiej, reprezentując prawicę „teokratyczną”, domagającą się ustanowienia „Królestwa Bożego na ziemi”, począwszy od Stanów Zjednoczonych. Neokonserwatyści pomimo lewicowego rodowodu też ostatecznie okopali się w Partii Republikańskiej, acz stanowią jej skrzydło laickie. Przede wszystkim jednak zaczynając swoją w niej obecność jako nowy segment koalicji, która w 1980 roku wyniosła do władzy Ronalda Reagana, w sposób niesłychanie zręczny, krok po kroku, doprowadzili do wypchnięcia z Partii Republikańskiej i pozbawienia wpływu na politykę tak zwanej Starej Prawicy (Old Right), czyli dość zróżnicowanego obozu składającego się z tzw. konserwatystów indywidualistycznych, czyli przeciwników interwencjonizmu państwowego oraz polityki globalistycznej; konserwatystów antykomunistycznych, z których niejeden (jak na przykład James Burnham czy Whittaker Chambers) sam miał za sobą przeszłość komunistyczną; oraz – najbliższych europejskiemu rozumieniu konserwatyzmu – tzw. konserwatystów organicznych albo tradycjonalistycznych5, dziś nazywanych paleokonserwatystami6. Z kolei libertarianie mają ambicję konkurowania z Old Grand Party, ale również uchodzą za prawicową alternatywę dla socjaletatyzmu amerykańskich liberałów, chociaż istnieje też mniejszościowy nurt libertarianizmu lewicowego.
Nie trzeba nawet pogłębionych studiów, aby dostrzec już na pierwszy rzut oka, że z punktu widzenia tradycji europejskiej prawicowość wszystkich tych nurtów jest wysoce problematyczna (oczywiście, jeśli pojęciu prawicy nie przydajemy wyłącznie znaczenia sytuacyjnego w konkretnym układzie sił politycznych, a poszukujemy jego głębszego sensu ideowego7). W każdym wypadku widać tu głęboki rozziew pomiędzy nimi a Europą na polu religijnym, politycznym i ekonomicznym. W żadnym kraju i społeczeństwie europejskim prawica, zwłaszcza konserwatywna, nie wywodzi swoich zasad – tak jak chrześcijańscy syjoniści – z wypaczonej teologii radykalnych sekt „ewangelikalnych”: wszędzie jest albo (na Zachodzie) katolicka, albo (na Wschodzie) prawosławna i nawet tam, gdzie religią publiczną państwa i narodu stał się od XVI wieku protestantyzm, prawica trzyma się teologii nurtów „klasycznych” i konserwatywnych reformacji. W przeciwieństwie do apologii demokracji liberalnej głoszonej przez neokonserwatystów prawica europejska, czy to konserwatywna, czy nacjonalistyczna, czy autorytarna, była zawsze „demosceptyczna”, preferując ustrój monarchiczny albo nawet kontrrewolucyjną „dyktaturę szabli”, a jeżeli obecny prawicowy mainstream europejski również wielbi demoliberalizm, to jest to strategia akomodacyjna do warunków narzuconych Europie po II wojnie światowej. Wreszcie żaden z nurtów prawicy europejskiej nie głosił nigdy apologii niczym nieograniczonego „wolnego rynku” i kapitalizmu, tak jak libertarianizm, choć oczywiście każdy bronił zawsze własności prywatnej jako fundamentu dobrobytu rodzin i ładu społecznego, skłaniając się raczej ku już to korporacjonizmowi, już to solidaryzmowi, lub innym koncepcjom organizacji życia społeczno-gospodarczego, proponowanym również przez naukę społeczną Kościoła.
(…)
Problematyczność prawicowości tych ideologii jest jednak stosunkowo mniej istotna od problemu o szczególnie drażliwej naturze w obecnym świecie, zdominowanym przez political corectness, której jednym z „grzechów głównych” jest tzw. antysemityzm (czyli w tym wypadku zwykła spostrzegawczość), a mianowicie aspektu żydowskiego, obecnego i dominującego we wszystkich tych nurtach, aczkolwiek w różny sposób. O ile bowiem kwintesencją chrześcijańskiego syjonizmu jest dogłębna judaizacja duchowa milionów amerykańskich protestantów niebędących przecież etnicznymi Żydami, o tyle neokonserwatyzm jest po prostu ruchem zrodzonym w środowisku amerykańskich (a nawet węziej: bo nowojorskich) i zlaicyzowanych Żydów, i w lwiej części z nich się składającym już w drugim i trzecim pokoleniu, aczkolwiek konsekwentnie wynajdującym nie-Żydów jako realizatorów ich politycznych celów. Również wszystkie główne „frakcje” libertariańskie zostały założone przez myślicieli żydowskich: anarchokapitalizm przez M.N. Rothbarda, „obiektywizm” przez Ayn Rand, minarchizm przez R.A. Nozicka, a Żydami jest także lwia część kontynuatorów i propagatorów tych doktryn. Można więc powiedzieć, że ideologiczny wachlarz współczesnej amerykańskiej prawicy tworzy judaizująca i judeocentryczna teologia i eschatologia chrześcijańskich syjonistów, żydowska i proizraelska geopolityka neokonserwatystów oraz żydowska ekonomia8 i „etyka egoizmu” libertarian.
Lecz przecież wpływ Żydów na amerykańskie życie polityczne, kulturalne i gospodarcze nie ogranicza się do prawicy. Większość nawet Żydów amerykańskich głosuje nadal na Partię Demokratyczną i wcale nie utożsamia się z neokonserwatyzmem czy libertarianizmem, żywiąc przekonania liberalne lub radykalnie lewicowe. Nie przekraczając 3% ogółu mieszkańców Ameryki, Żydzi dominują mimo to w wielkim biznesie i bankowości, w opiniotwórczych mass mediach, w kulturze wysokiej i popularnej, z hollywoodzką „fabryką snów” na czele, i masowej wyobraźni. Jak konstatuje psycholog społeczny, prof. Kevin MacDonald, „Żydzi, chociaż stanowią znikomy ułamek ludności Stanów Zjednoczonych, potrafią przekształcać nasz kraj tak, aby służył ich interesom”, co ma zresztą konsekwencje nie tylko partykularne, lecz i globalne, albowiem „Izrael i jego hegemoniczny sojusznik przekształcają całą światową politykę”9. Fakt ten tłumaczy szczególne relacje pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a państwem Izrael, wykraczające poza zwykłą formę sojuszu opartego na obustronnych korzyściach. Niektórych dziwi wsparcie Ameryki dla Izraela idące tak daleko, że prima facie sprzeczne z interesami amerykańskimi na Bliskim Wschodzie, i że często można odnieść wrażenie, iż to mikroskopijny w porównaniu z USA Izrael dyktuje Amerykanom decyzje polityczne. Nie będzie w tym jednak nic dziwnego, jeśli uświadomimy sobie, że Izrael i USA, choć formalnie są odrębnymi państwami, stanowią już dziś w gruncie rzeczy transpolityczną jedność, czy też jedną cywilizację, w której duchową i metapolityczną elitą przywódczą są Żydzi, tak izraelscy, jak i amerykańscy, a państwo amerykańskie stanowi gigantyczny rezerwuar środków ludzkich, materialnych, finansowych, technologicznych etc. służących podtrzymywaniu egzystencji i budowaniu potęgi Państwa Izrael. Mówią o tym otwarcie zarówno politycy izraelscy, jak i amerykańscy. Obecny sekretarz obrony USA, Pete Hegseth, nazwał syjonizm i amerykanizm wspólną linią frontu obrony cywilizacji Zachodu.
Szczególne „powinowactwo”, nie tylko na płaszczyźnie interesów, ale i w wymiarze religijnym, pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Izraelem jest dostrzegane i akcentowane przez obie strony. W 2015 roku żydowski pastor, przywódca Mesjanistycznej Kongregacji Adat Adonai, wzywający do odkrycia „żydowskiego Jezusa”, Kirt A. Schneider (znany jako Rabbi Schneider), zaproszony przez Donalda Trumpa do Trump Power, w geście błogosławieństwa położył ręce na jego głowie, modląc się jednocześnie za „jedyne dwa narody, które mają uprzywilejowaną relację z Bogiem”, czyli właśnie Izrael i Stany Zjednoczone. Z kolei Donald Trump wystąpił z osobliwym wezwaniem do wszystkich Żydów amerykańskich, aby obchodzili w dniach 15-16 maja 2026 roku tzw. Narodowy Szabat z okazji przypadającej w tym roku 250. rocznicy Deklaracji Niepodległości, wpisując to w szerszy kontekst proklamacji ustanawiającej maj 2026 roku Miesiącem Dziedzictwa Amerykanów Pochodzenia Żydowskiego, dla upamiętnienia wkładu społeczności żydowskiej w rozwój USA.
Pierwodruk w: Jacek Bartyzel, Ameryka jako problem. Demoliberalne imperium w perspektywie tradycji europejskiej, Wydawnictwo von Borowiecky, Radzymin–Warszawa 2026, ISBN 978-8-36-810562-9.
1 Jego najstarszą wersją był edytorial do numeru 1(8) dodatku „Tradycja” do tygodnika „Myśl Polska”, 1996.
2 Pierwsza wersja tego tekstu pt. Kim są „chrześcijańscy syjoniści” i dlaczego są tacy niebezpieczni? była zamieszczona w numerze 1/2025 „KwartalnikPCh24.pl”.
3 Temat ten opracowywałem kilkakrotnie. Przedostatnia wersja była drukowana w dwóch częściach na łamach periodyku „Dialogi Polityczne/Political Dialogues. Journal of Political Theory” wydawanego przez Wydział Nauk o Polityce i Bezpieczeństwie UMK: część pierwsza pt. Neokonserwatyzm amerykański: jego geneza, rozwój i wpływ na politykę USA – w numerze 27/2019, część druga pt. Świat ideowy amerykańskiego neokonserwatyzmu – w numerze 32/2022.
4 Poprzednia wersja tego studium pt. Geneza i próba systematyki głównych nurtów libertarianizmu była drukowana w tomie pokonferencyjnym: Libertarianizm. Teoria, praktyka, interpretacje, red. W. Bulira, W. Gogłoza, Wydawnictwo UMCS, Lublin 2010.
5 Nurty te dość szczegółowo omawia W. Osiatyński w książce Współczesny konserwatyzm i liberalizm amerykański, Warszawa 1984.
6 Paleokonserwatyzmowi poświęciłem szkic pt. Czy są kontrrewolucjoniści w USA? Rzecz o paleokonserwatystach, w książce: „Przestępny Makiawel” i inni. Szkice o pisarzach i myślicielach politycznych, Radzymin–Warszawa 2024.
7 Zob. J. Bartyzel, Próba teoretyzacji pojęcia prawica, w: tenże, Prawica – nacjonalizm – monarchizm. Studia politologiczno-historyczne, Radzymin–Warszawa 2016, 2020².
8 Zdaję sobie sprawę z tego, że można by tu podnieść obiekcję, iż „żydowską ekonomią” był przecież socjalizm i komunizm marksowski, mający diametralnie różne od libertarian stanowisko w kwestii własności oraz roli państwa w gospodarce (zanim nie „obumrze” ono w komunizmie); Feliks Koneczny zaliczał socjalizm en bloc do cywilizacji żydowskiej. Naszym zdaniem dobrze tłumaczy tę pozorną sprzeczność nie kto inny, jak neokonserwatysta Irving Kristol, wyjaśniając, że nastawienie prokapitalistyczne znamionuje Żydów wychowanych w nurcie judaizmu talmudycznego i rabinicznego, natomiast prokomunistyczne – Żydów zlaicyzowanych, ale wychowanych w nurcie gnostycznego chasydyzmu. Nadto, pomimo przeciwstawnych poglądów na własność i gospodarkę marksistów i libertarian łączą negacjonizm ateistyczny oraz naturalistyczna i materialistyczna antropologia.
9 K. MacDonald, Kultura krytyki. Ewolucjonistyczna analiza zaangażowania Żydów w XX-wieczne ruchy intelektualne i polityczne, przeł. M. Szczubiałka, Warszawa 2019, s. 538.