Co ten plakat mówi? Nadejście pax americana w pełnym wydaniu. Oto nadciąga amerykański poganiacz bydła, mianowany na szeryfa o czym świadczy widoczny pentagram na jego piersi. Uporawszy się z rdzennymi mieszkańcami Ameryki ma teraz zaprowadzić porządek nad Wisłą. Kowboj ma pilnować, aby polskie bydło nie próbowało wprowadzać kontrę do nowego porządku świata, nad którym magia tysiąca punktów świetlnych oświeca tych, którzy oddadzą się w pokorze niewoli bezalternatywnego sojuszu z Anglosasami. To już wtedy milionom Polaków miał się przyśnić American Dream jako antidotum na Realpolitik.
Nikt nie pytał, czemu na tak ważnym plakacie wyborczym, będącym symbolem przełomu, nie ma wątku polskiego, odwołującego się do naszych chlubnej i bohaterskiej tradycji. Czemu to nie Chrobry, Jagiełło, Sobieski, czy nawet Ziuk Piłsudski, tylko Gary Cooper z westernu „W samo południe”?
Plakat zaprojektował, wówczas student warszawskiej ASP, Tomasz Sarnecki. Natomiast staraniem Janiny Janowskiej, działaczki KSS- KOR i Solidarności, praca Sarneckiego stała się oficjalnym materiałem politycznym, rodzącej się nowej rzeczywistości. Warto przy tym dodać, iż sama Janina Janowska, internowana i prześladowana za działalność opozycyjną, była w 1988 roku stypendystką Fundacji Kościuszkowskiej w USA.
Nie ma przypadków, są tylko znaki.
I konsekwencje.