Cytaty

INTEGRALNY RZYMSKI KATOLICYZM * NACJONALIZM INTEGRALNY * NARODOWY SOLIDARYZM * UNIWERSALIZM * REWOLUCJA KONSERWATYWNA * EUROPA WOLNYCH NARODÓW

PRZECIWKO KOMUNIZMOWI I KAPITALIZMOWI! ZA NARODOWYM SOLIDARYZMEM PAŃSTWA!

PORTAL PUBLICYSTYCZNY FRONTU REX ORAZ RUCHU NARODOWO - RADYKALNEGO "FALANGA"

Codziennik internetowy (wydarzenia - relacje - artykuły)

„Pro Fide, Rege et Patria” – „Za Wiarę, Króla i Ojczyznę”

PRZEŁOM NARODOWY - jest to projekt polityczny łączący w sobie ideę hierarchiczną z myślą narodową w duchu rzymskiego katolicyzmu, dążący do zmiany obecnego Systemu politycznego w sposób radykalny i trwały

wtorek, 7 listopada 2017

ARMIA KRAJOWA W OBRONIE POLSKIEJ LUDNOŚCI WOŁYNIA


        II wojna światowa dla nacjonalistów ukraińskich stała się okazją do przeprowadzenia operacji ludobójczej przeciwko Polakom zamieszkującym Wołyń, Małopolskę Wschodnią (województwa lwowskie, tarnopolskie i stanisławowskie) oraz części Polesia i Lubelszczyzny – w sumie siedem przedwojennych województw. W najtrudniejszej sytuacji znaleźli się Polacy z Wołynia, gdzie przed wybuchem wojny stanowili oni raptem 16,6% ogółu ludności, pozostawali więc w zdecydowanej mniejszości w stosunku do mieszkających tam Ukraińców, którzy stanowili na Wołyniu ok. 68% ogółu ludności.

Komendzie Okręgu AK Wołyń przyszło więc działać w bardzo trudnym terenie. W połowie 1942 miały tu miejsce aresztowania, które doprowadziły do paraliżu struktur organizacyjnych AK, jednakże już we wrześniu 1942 roku gen. Stefan Rowecki – „Grot” mianował komendantem Okręgu ppłk./płk. Kazimierza Damiana Bąbińskiego ps. „Luboń”, pełniącego dotąd funkcję szefa Wydziału Wyszkolenia Piechoty w Komendzie Głównej AK w Warszawie. Szefem sztabu Okręgu mianowany został mjr Antoni Żochowski ps. „Tol”, bliski współpracownik płk. „Lubonia”. Przyznano im do pomocy grono specjalistów, którzy mieli wraz z nimi udać się na Wołyń.

poniedziałek, 6 listopada 2017

Tzw. "Ukraina" nie istnieje. Lwów jest w Polsce!


       W ostatnich dniach doszło do kilku skandalicznych, anty-polskich wypowiedzi znanych ukraińskich, "nacjonalistycznych" polityków, które są najlepszym dowodem na to, o czym pisałem tydzień temu, wbrew temu co próbują nam wmówić nasi miejscowi miłośnicy banderowców, czy to ci z pod znaku zdradzieckiego  [nie]rządu PiSu, którzy od dwóch lat sprowadzają do Polski ukraińskich imigrantów, nie robią natomiast absolutnie nic aby zabezpieczyć byt Polaków i zachowanie  Polskości na Kresach, jak i tych mieniących się "nacjonalistami", z pod znaku sz[cz]urmów, NOPu czy ANu, którzy otwarcie współpracują z neo-banderowskimi organizacjami ukraińskich pseudo-nacjonalistów. Mianowicie o powszechnym naobanderyźmie na tzw. "Ukrainie", o kulcie morderców z OUN-UPA i o nastrojach wyraźnie anty-polskich, które nie różnią się wcale od tych, jakie panowały tam w latach 40'tych ubiegłego wieku. Ukraina to był i jest jawny wróg Polski, to kraj zbrodni i terroru!
Jak podaje portal Kresy.pl :
"Anatolij Witiw - polityk neobanderowskiej Swobody, grozi Polsce czwartym rozbiorem."
Należy stwierdzić, że rozbiór ten byłby nie czwartym, a przynajmniej 5 rozbiorem Polski (4 miał miejsce przecież w 1939 r. - dokonały go III Rzesza Niemiecka i ZSRR). Nie liczę pośrednich "rozbiorów" w latach 1989 i 2004, gdyż były to tylko zmiany okupantów, Polska nie odzyskała Niepodległości od 1939 r., więc ciężko mówić o jej ponownej utracie.

prof. Jacek Bartyzel: Zapomniany język Kościoła

Znalezione obrazy dla zapytania bartyzel
        W dobie powszechnego spijania sobie słodyczy z dzióbków zapomnieliśmy już tego języka, więc warto przypomnieć tekst ekskomuniki, jaką w 1897 r. papież Leon XIII obłożył osławionego oszusta i blagiera, używającego pseudonimu Leo Taxil (właśc. Marie Joseph Gabriel Antoine Jogand-Pagès, 1854-1907), który przez 12 lat zwodził katolików udając skruszonego i nawróconego masona (został nawet przez tegoż papieża przyjęty na audiencji prywatnej), faszerując ich wymyślonymi przez siebie bredniami, aż sam się publicznie zdemaskował i drwiąco podziękował, że dzięki ich naiwności mógł przez te lata żyć dostatnio:

"My, Leon XIII (...) ogłaszamy, że ekskomunikujemy i obkładamy anatemą złoczyńcę nazywanego Leo Taxil, odrzucając go od drzwi świętego Kościoła Boga. Niech będzie przeklęty, gdziekolwiek się znajdzie: w domu, w polu, na drodze, na schodach, na pustkowiu, a nawet w budynku kościoła. Niech będzie przeklęty w życiu i w godzinie jego śmierci. Niech będzie przeklęty w chwili, kiedy pije i kiedy spożywa, kiedy jest głodny i kiedy jest spragniony. Niech będą przeklęte wszystkie członki jego, wewnętrzne i zewnętrzne. Niech przeklęte staną się wszystkie jego stawy, a zaraza niechaj przeżera go od czubka głowy po końce jego stóp".

Za: facebook.com

niedziela, 5 listopada 2017

Krzysztof Zagozda: Koń (trojański) jaki jest, każdy widzi?


Któż znałby Hektora, gdyby Troja była szczęśliwa?

            Październik to miesiąc, w którym zawsze silnie nurtują mnie pytania dotyczące zmian, jakie zaszły w łonie Kościoła katolickiego w Polsce po roku 1945. Dlaczego właśnie w październiku? Bo w karty tego miesiąca na stałe wpisała się na wskroś tajemnicza śmierć polskiego biskupa, śmierć, która do dziś waży na losach Polski i Kościoła, śmierć, o którą nikt się nie głośno upomina. 26 października 1948 r. ceremoniom pogrzebowym Prymasa Augusta Hlonda przewodniczył – powszechnie  uznawany za jego następcę – biskup łomżyński Stanisław Kostka Łukomski, sekretarz Episkopatu Polski. Nikt wówczas nie podejrzewał, że dwa dni później umrze on w tym samym szpitalnym łóżku co dotychczasowy zwierzchnik polskiego Kościoła! Zaskakujące, nieprawdaż?

            Ale po kolei. Nazajutrz po pogrzebie Prymasa Hlonda z Warszawy w kierunku Łomży wyruszył samochód, którym podróżowali: bp Stanisław Kostka Łukomski, ks. kanonik Henryk Kulbat oraz Aleksander Sokołowski – kierowca biskupa. Z nie do końca ustalonych przyczyn (nieoficjalna wersja mówi o podpiłowanej kierownicy) pojazd uderzył w drzewo rosnące tuż przy krawędzi szosy. Poszkodowanych opatrzono w szpitalu w Ostrowi Mazowieckiej. Biskupa Łukomskiego odwieziono zaraz potem karetką do szpitala sióstr Elżbietanek w Warszawie (stukilometrowa podróż trwała aż cztery godziny!). Następnego dnia stan chorego nagle pogorszył się i biskup zmarł. Co ciekawe, kierowca biskupiego samochodu wkrótce zatrudnił się w strukturze Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego zajmującej się inwigilacją duchowieństwa. Zastanawia też fakt, że ks. Henryk Kulbat jakby „zapomniał” o całym zdarzeniu i nigdy publicznie nie wypowiedział się na jego temat ani nie podniósł żądania wyjaśnienia wszystkich okoliczności śmierci biskupa! Co więcej – nie uczynił tego żaden inny oficjalny przedstawiciel Kościoła katolickiego, nawet po upadku tzw. komuny! 

NSZ: Bitwa pod Rząbcem - historia prawdziwa (CAŁY FILM)

sobota, 4 listopada 2017

prof. Jacek Bartyzel: Regionalizm w perspektywie tradycjonalistycznej


        Według Juana Vázqueza de Melli1 (1861-1928) pojęcie regionalizmu występuje w dwu różnych znaczeniach. Pierwsza koncepcja traktuje regiony jako jednostki niezależne, z własną i ekskluzywną osobowością, bez poczucia zobowiązania do dzielenia z innymi regionami wspólnego i nadrzędnego życia. W drugiej koncepcji każdy region posiada pewną względną niezależność, lecz łączy swój unikalny styl życia z pozostałymi, w oparciu o ducha jedności, który łączy wszystkie regiony z tym, co wspólne i najwyższe, czyli z narodem. Jednak zdaniem Melli, właściwie tylko w tym drugim wypadku możemy mówić o regionalizmie.
 
Jeżeli bowiem rozważa się regiony jako substancje niezależne i kompletne, to czyni się z nich narody, toteż właściwą nazwą takiego „regionalizmu” jest nacjonalizm. Aczkolwiek trzeba wprowadzić tu pewną dystynkcję (wewnętrzną): bardziej radykalna postać tego nacjonalizmu prowadzi do separatyzmu narodowego i politycznego oraz domaga się prawa do samostanowienia, co wytwarza proces separowania się od państwa; natomiast postać bardziej umiarkowana postuluje tylko separatyzm narodowy a utrzymuje jedność polityczną. Mella odrzuca tak samo mocno obie postawy, ale zwolenników tej drugiej nie uważa za renegatów ojczyzny, ponieważ jest dla niego oczywiste, że ich błąd wynika z zamieszania, jakie do rozumienia państwa i społeczeństwa wprowadził liberalizm i centralistyczna koncepcja prawa publicznego, pojmujące naród jako byt jedynie teraźniejszy (tzn. złożony wyłącznie z tu i teraz żyjącego pokolenia).

Z 3 na 4 listopada 1918 roku rozpoczęły się polsko – ukraińskie walki o Przemyśl

Z 3 na 4 listopada 1918 roku rozpoczęły się polsko – ukraińskie walki o Przemyśl
Zdjęcie: ks. Józef Panaś

           W nocy z 3 na 4 listopada ochotnicy z podprzemyskich wsi oraz 30 osobowy oddział byłych żołnierzy Legionu Ukraińskich Strzelców Siczowych opanowali prawobrzeżną część Przemyśla. Ukraińcy internowali mianowanego kilka dni wcześniej polskiego komendanta miasta, generała Stanisława Puchalskiego wraz z jego sztabem. Żołnierze ukraińscy popełnili jednak błąd, nie wysadzając przemyskich mostów. W chwili obecnej historycy spierają się czym było to spowodowane, ale za najbardziej prawdopodobne uważa się, iż wysłani do Radymna po lonty i ładunki saperzy po prostu zdezerterowali ponieważ 1 listopada podobna sytuacja miała miejsce w Żurawicy, gdzie przewodniczącemu Ukraińskiej Rady Narodowej nie udało się zatrzymać ukraińskich żołnierzy, którzy rozeszli się do domów.

Nie znający – po internowaniu przez Ukraińców – sytuacji polskich oddziałów generał Puchalski wydał rozkaz kapitulacji. Na szczęście, zorganizowani przez ks. Józefa Panasia, walczący w lewobrzeżnej części Przemyśla (Zasaniu) Polacy nie usłuchali rozkazu i 4 listopada opanowali cała Zasanie. Tego dnia zawarto rozejm i ustalono na Sanie linię demarkacyjną. W ramach tych ustaleń Ukraińcy zobowiązali się zwolnić przetrzymywanych polskich oficerów, wraz z generałem Puchalskim oraz dodatkowo przekazać Polakom zapasy żywności z austro – węgierskich magazynów.

piątek, 3 listopada 2017

3Droga.pl: III Konferencja Gospodarcza - Maciej Wąs

IPN potwierdza: odkryte szczątki należą do najdłużej ukrywającego się Niezłomnego


IPN potwierdza: odkryte szczątki należą do najdłużej ukrywającego się Niezłomnego
       Biuro Poszukiwań i Identyfikacji IPN poinformowało, że oględziny sądowo - medyczne potwierdziły, że ekshumowane w czerwcu tego roku szczątki należą do Antoniego Dołęgi ps. „Znicz”, który zmarł w ukryciu w roku 1982. Był to najdłużej ukrywający się żołnierz podziemia niepodległościowego.

„Informujemy, że ustalenia dokonane przez Prokuraturę Rejonową w Łukowie na podstawie oględzin sądowo - medycznych szczątków, ujawnionych przedmiotów osobistych oraz zeznań świadków potwierdziły, że odnalezione szczątki należą do Antoniego Dołęgi ps. „Znicz”, żołnierza AK i WiN, najdłużej ukrywającego się działacza podziemia antykomunistycznego, zmarłego jesienią 1982 r. Cześć jego pamięci” - podaje w komunikacie IPN.

Szczątki mężczyzny odkryto w 13 czerwca br. w miejscowości Popławy Rogale (woj. lubelskie). Ekshumację przeprowadził zespół IPN, działając na zlecenie Prokuratury Rejonowej w Łukowie. Ciało zakopane było na posesji jednego z mieszkańców miejscowości Popławy Rogale, który wskazał prawdopodobne miejsce pochówku „Znicza”.

czwartek, 2 listopada 2017

1 listopada 1918 roku we Lwowie wybuchło powstanie

Zdjęcie użytkownika Tadeusz Isakowicz-Zaleski. 
99 lat temu, 1 listopada 1918 roku w grodzie Semper Fidelis wybuchło polskie powstanie. Wieczna pamięć bohaterskim Orlętom!

OD REDAKCJI: Dzisiejsza tzw. III  RP nie ma nic wspólnego z niepodległą Polską o którą walczyły Orlęta Lwowskie.