Miniona epoka ciągłego dążenia do
komunizmu, bo tak można najlepiej określić tę epokę, wyniosła robotnika
na poziom wyższy niż miał w swej istocie prawo być usadowionym. Istotą
bowiem robotnika była praca trybika w wielkiej machinie wznoszącej
bezklasowy gmach komunizmu. Trybik w maszynie jest ważny, bez niego
maszyna nie jest w stanie działać poprawnie, nie mówiąc już o działaniu
na najwyższych obrotach, lecz nie jest on ważniejszy od reszty nie tylko
innych trybików, lecz w ogóle innych części, środków smarujących i
energii. Zobaczmy, jak bardzo trybik musiał się zepsuć w swej
mentalności, że mówił: Czy się stoi, czy się leży – dwa tysiące się należy.
Zepsucie mentalności grupy robotników rozszerzało się na wszystkich
innych i w dłuższym działaniu mogło przynieść katastrofalne skutki.
Proces był dostrzegany już wtedy, lecz wzrost świadomości swych praw w
połączeniu z rosnącą międzyludzką solidarnością nie mógł być przez
ówczesną władzę spacyfikowany jak Wybrzeże w grudniu 1970 roku z tej
prostej przyczyny, że umocniłoby to przeciwników władzy “ludowej”.

