W nocy z 21 na 22 grudnia rozpoczął się protest w kopalni "Silesia" w Czechowicach - Dziedzicach. Ma on charakter spontaniczny, to oddolna inicjatywa kilkudziesięciu górników, którzy zostali pod ziemią, ale dołączają do nich także inni pracownicy kopalni, m.in. inżynierowie. W ten sposób protestujący postanowili wyrazić swoje niezadowolenie z tego, że pracownicy PG Silesia nie zostali ujęci w rządowej ustawie o funkcjonowaniu górnictwa kamiennego, a także wyrażając swoje obawy wobec groźby likwidacji kopalni. Pod ziemią przebywa około 30-40 osób. Wydobycie nie zostało wstrzymane.
Protest w tej chwili się rozrasta. Nie tylko na dole, ale także na powierzchni. Pracownicy na powierzchni odmówili opuszczenia stanowisk pracy.
Żądania protestujących:
Żądamy od Rządu RP równego traktowania podmiotów wydobywających węgiel kamienny w Polsce ze szczególnym naciskiem na pracowników.
Żądamy w trybie pilnym spotkania z Ministrem Energii Miłoszem Motyką.
Prosimy Prezydenta RP Karola Nawrockiego o spotkanie w związku z dramatyczną sytuacją w Kopalni.
Żądamy od władz Spółki PG Silesia poprawy bezpieczeństwa pracy w szczególności z brakiem obłożenia niektórych stanowisk pracy.
Żądamy o władz Spółki wypłaty zaległej Barbórki do końca roku .
Żądamy podpisania porozumienia dotyczącego nie wyciągania konsekwencji wobec protestujących pracowników.