Wściekłe zwierzę zagrażające życiu człowieka eliminuje się bezpowrotnie a nie skazuje na nieskuteczne próby jego wyleczenia (chyba, że w mamy do czynienia z osobą chorą psychicznie).
Oczywiście, już słyszę głosy pełne oburzenia, krzyczące o nikczemnym porównaniu człowieka do zwierzęcia, ale zadajmy sobie proste pytanie: czy ten kto popełnia potworne zbrodnie sam nie wyklucza się z rodzaju ludzkiego? Czy nie staje się tylko człekopodobną istotą groźniejszą od zwierzęcia w zoologicznym pojęciu tego słowa, ponieważ posiadającą rozum i kierującą się w swym postępowaniu chytrością i tymże rozumem?
Tylko fizyczna eksterminacja takiej jednostki ochroni Naród Polski przed degeneracją życia publicznego i powtórnie popełnionym morderstwem na jednym z rodaków. Czyżby Czytelnik nigdy nie słyszał o tym iż morderca zwolniony z więzienia przez liberalny wymiar sprawiedliwości dalej mordował kolejne swoje ofiary?! Wyszedł z więzienia by ponownie zabić!
Tak, to prawda, że nie każdy morderca zwolniony z więzienia powtórnie daje upust swym żądzom i chuci, ale czy możemy dać jakąkolwiek gwarancję iż powtórnie po wyjściu z więzienia nie popełni jakiejś nowej ohydnej zbrodni?! Nikt z czytelników na pewno nie chciałby wziąć na swoje barki i sumienie odpowiedzialności za śmierć potencjalnych przyszłych ofiar takiego szaleńca. Dlatego też kara śmierci, (którą zbyt łatwo szafować nie wolno) jest obroną, jest poszanowaniem ludzkiego życia – życia potencjalnych ofiar!
Tak na marginesie chciałbym dodać, iż w powyższym artykule chodziło mi o naprawdę ciężkie popełnione zbrodnie i ich nie nadających się do resocjalizacji autorów, a ci wszyscy którzy krzyczą iż jest to postępowanie nie etyczne i wbrew nauczaniu Kościoła Katolickiego, niech wpierw zapoznają się z dokumentami tegoż Kościoła, a dopiero później zabierają głos w jakże ważnej dyskusji na temat życia kata, podkreślam kata a nie niewinnej skrzywdzonej przez życie i los „ofiary” jak chcą tego liberalne media.
Tomasz Jazłowski