Cytaty

INTEGRALNY RZYMSKI KATOLICYZM * NACJONALIZM INTEGRALNY * NARODOWY SOLIDARYZM * UNIWERSALIZM * REWOLUCJA KONSERWATYWNA * EUROPA WOLNYCH NARODÓW

PRZECIWKO KOMUNIZMOWI I KAPITALIZMOWI! ZA NARODOWYM SOLIDARYZMEM PAŃSTWA!

PORTAL PUBLICYSTYCZNY FRONTU REX ORAZ RUCHU NARODOWO - RADYKALNEGO "FALANGA"

Codziennik internetowy (wydarzenia - relacje - artykuły)

„Pro Fide, Rege et Patria” – „Za Wiarę, Króla i Ojczyznę”

PRZEŁOM NARODOWY - jest to projekt polityczny łączący w sobie ideę hierarchiczną z myślą narodową w duchu rzymskiego katolicyzmu, dążący do zmiany obecnego Systemu politycznego w sposób radykalny i trwały

niedziela, 5 listopada 2017

Krzysztof Zagozda: Koń (trojański) jaki jest, każdy widzi?


Któż znałby Hektora, gdyby Troja była szczęśliwa?

            Październik to miesiąc, w którym zawsze silnie nurtują mnie pytania dotyczące zmian, jakie zaszły w łonie Kościoła katolickiego w Polsce po roku 1945. Dlaczego właśnie w październiku? Bo w karty tego miesiąca na stałe wpisała się na wskroś tajemnicza śmierć polskiego biskupa, śmierć, która do dziś waży na losach Polski i Kościoła, śmierć, o którą nikt się nie głośno upomina. 26 października 1948 r. ceremoniom pogrzebowym Prymasa Augusta Hlonda przewodniczył – powszechnie  uznawany za jego następcę – biskup łomżyński Stanisław Kostka Łukomski, sekretarz Episkopatu Polski. Nikt wówczas nie podejrzewał, że dwa dni później umrze on w tym samym szpitalnym łóżku co dotychczasowy zwierzchnik polskiego Kościoła! Zaskakujące, nieprawdaż?

            Ale po kolei. Nazajutrz po pogrzebie Prymasa Hlonda z Warszawy w kierunku Łomży wyruszył samochód, którym podróżowali: bp Stanisław Kostka Łukomski, ks. kanonik Henryk Kulbat oraz Aleksander Sokołowski – kierowca biskupa. Z nie do końca ustalonych przyczyn (nieoficjalna wersja mówi o podpiłowanej kierownicy) pojazd uderzył w drzewo rosnące tuż przy krawędzi szosy. Poszkodowanych opatrzono w szpitalu w Ostrowi Mazowieckiej. Biskupa Łukomskiego odwieziono zaraz potem karetką do szpitala sióstr Elżbietanek w Warszawie (stukilometrowa podróż trwała aż cztery godziny!). Następnego dnia stan chorego nagle pogorszył się i biskup zmarł. Co ciekawe, kierowca biskupiego samochodu wkrótce zatrudnił się w strukturze Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego zajmującej się inwigilacją duchowieństwa. Zastanawia też fakt, że ks. Henryk Kulbat jakby „zapomniał” o całym zdarzeniu i nigdy publicznie nie wypowiedział się na jego temat ani nie podniósł żądania wyjaśnienia wszystkich okoliczności śmierci biskupa! Co więcej – nie uczynił tego żaden inny oficjalny przedstawiciel Kościoła katolickiego, nawet po upadku tzw. komuny! 

NSZ: Bitwa pod Rząbcem - historia prawdziwa (CAŁY FILM)

sobota, 4 listopada 2017

prof. Jacek Bartyzel: Regionalizm w perspektywie tradycjonalistycznej


        Według Juana Vázqueza de Melli1 (1861-1928) pojęcie regionalizmu występuje w dwu różnych znaczeniach. Pierwsza koncepcja traktuje regiony jako jednostki niezależne, z własną i ekskluzywną osobowością, bez poczucia zobowiązania do dzielenia z innymi regionami wspólnego i nadrzędnego życia. W drugiej koncepcji każdy region posiada pewną względną niezależność, lecz łączy swój unikalny styl życia z pozostałymi, w oparciu o ducha jedności, który łączy wszystkie regiony z tym, co wspólne i najwyższe, czyli z narodem. Jednak zdaniem Melli, właściwie tylko w tym drugim wypadku możemy mówić o regionalizmie.
 
Jeżeli bowiem rozważa się regiony jako substancje niezależne i kompletne, to czyni się z nich narody, toteż właściwą nazwą takiego „regionalizmu” jest nacjonalizm. Aczkolwiek trzeba wprowadzić tu pewną dystynkcję (wewnętrzną): bardziej radykalna postać tego nacjonalizmu prowadzi do separatyzmu narodowego i politycznego oraz domaga się prawa do samostanowienia, co wytwarza proces separowania się od państwa; natomiast postać bardziej umiarkowana postuluje tylko separatyzm narodowy a utrzymuje jedność polityczną. Mella odrzuca tak samo mocno obie postawy, ale zwolenników tej drugiej nie uważa za renegatów ojczyzny, ponieważ jest dla niego oczywiste, że ich błąd wynika z zamieszania, jakie do rozumienia państwa i społeczeństwa wprowadził liberalizm i centralistyczna koncepcja prawa publicznego, pojmujące naród jako byt jedynie teraźniejszy (tzn. złożony wyłącznie z tu i teraz żyjącego pokolenia).

Z 3 na 4 listopada 1918 roku rozpoczęły się polsko – ukraińskie walki o Przemyśl

Z 3 na 4 listopada 1918 roku rozpoczęły się polsko – ukraińskie walki o Przemyśl
Zdjęcie: ks. Józef Panaś

           W nocy z 3 na 4 listopada ochotnicy z podprzemyskich wsi oraz 30 osobowy oddział byłych żołnierzy Legionu Ukraińskich Strzelców Siczowych opanowali prawobrzeżną część Przemyśla. Ukraińcy internowali mianowanego kilka dni wcześniej polskiego komendanta miasta, generała Stanisława Puchalskiego wraz z jego sztabem. Żołnierze ukraińscy popełnili jednak błąd, nie wysadzając przemyskich mostów. W chwili obecnej historycy spierają się czym było to spowodowane, ale za najbardziej prawdopodobne uważa się, iż wysłani do Radymna po lonty i ładunki saperzy po prostu zdezerterowali ponieważ 1 listopada podobna sytuacja miała miejsce w Żurawicy, gdzie przewodniczącemu Ukraińskiej Rady Narodowej nie udało się zatrzymać ukraińskich żołnierzy, którzy rozeszli się do domów.

Nie znający – po internowaniu przez Ukraińców – sytuacji polskich oddziałów generał Puchalski wydał rozkaz kapitulacji. Na szczęście, zorganizowani przez ks. Józefa Panasia, walczący w lewobrzeżnej części Przemyśla (Zasaniu) Polacy nie usłuchali rozkazu i 4 listopada opanowali cała Zasanie. Tego dnia zawarto rozejm i ustalono na Sanie linię demarkacyjną. W ramach tych ustaleń Ukraińcy zobowiązali się zwolnić przetrzymywanych polskich oficerów, wraz z generałem Puchalskim oraz dodatkowo przekazać Polakom zapasy żywności z austro – węgierskich magazynów.

piątek, 3 listopada 2017

3Droga.pl: III Konferencja Gospodarcza - Maciej Wąs

IPN potwierdza: odkryte szczątki należą do najdłużej ukrywającego się Niezłomnego


IPN potwierdza: odkryte szczątki należą do najdłużej ukrywającego się Niezłomnego
       Biuro Poszukiwań i Identyfikacji IPN poinformowało, że oględziny sądowo - medyczne potwierdziły, że ekshumowane w czerwcu tego roku szczątki należą do Antoniego Dołęgi ps. „Znicz”, który zmarł w ukryciu w roku 1982. Był to najdłużej ukrywający się żołnierz podziemia niepodległościowego.

„Informujemy, że ustalenia dokonane przez Prokuraturę Rejonową w Łukowie na podstawie oględzin sądowo - medycznych szczątków, ujawnionych przedmiotów osobistych oraz zeznań świadków potwierdziły, że odnalezione szczątki należą do Antoniego Dołęgi ps. „Znicz”, żołnierza AK i WiN, najdłużej ukrywającego się działacza podziemia antykomunistycznego, zmarłego jesienią 1982 r. Cześć jego pamięci” - podaje w komunikacie IPN.

Szczątki mężczyzny odkryto w 13 czerwca br. w miejscowości Popławy Rogale (woj. lubelskie). Ekshumację przeprowadził zespół IPN, działając na zlecenie Prokuratury Rejonowej w Łukowie. Ciało zakopane było na posesji jednego z mieszkańców miejscowości Popławy Rogale, który wskazał prawdopodobne miejsce pochówku „Znicza”.

czwartek, 2 listopada 2017

1 listopada 1918 roku we Lwowie wybuchło powstanie

Zdjęcie użytkownika Tadeusz Isakowicz-Zaleski. 
99 lat temu, 1 listopada 1918 roku w grodzie Semper Fidelis wybuchło polskie powstanie. Wieczna pamięć bohaterskim Orlętom!

OD REDAKCJI: Dzisiejsza tzw. III  RP nie ma nic wspólnego z niepodległą Polską o którą walczyły Orlęta Lwowskie.

Zbrodnie terrorystów z tzw. zachodnioukraińskiej republiki ludowej na Polakach 1918 - 1919. Preludium Wołynia.



 

        Gdy wyrzucamy z duszy zrozumiałą nienawiść do Polski, która szczególnie pod wpływem obecnych znęcań się nad ludnością ukraińską w Galicji opanowuje nas i zimnym rozumem obejmujemy powstanie narodowości ukraińskiej (jako fundamentu państwa) musimy przyznać, że w walce z Polską i tylko dzięki niej mamy oblicze narodowe […] Z jednej strony nie wiadomo, czy na wypadek zgody z Rosją nie zatrze się ponownie nasze oblicze narodowe i to razem z Galicją. Gdyż rzec można z całą pewnością, że gdy raz zatrzymamy się zdecydowanie na placówce rusofilstwa politycznego to prędzej czy później odbierzemy Polsce Galicję nie tylko po San, a po Poprad i Lublin – ukraińska gazeta „Strileć”, 25 listopada 1919.

Funkcjonująca na przełomie 1918 i 1919 roku m.in. na terenie dawnej austriackiej Galicji Zachodnioukraińska Republika Ludowa (ZURL) była konkurentem dla odradzającej się Rzeczypospolitej do objęcia władzy nad tym terytorium. Wysuwając argumenty etniczne, proklamowana 28 października 1918 roku we Lwowie młoda ukraińska państwowość dążyła do objęcia swoją władzą północnej Bukowiny, Galicji Wschodniej i części Zachodniej oraz Rusi Zakarpackiej. Pretendowała więc ona między innymi do tych terenów, które zamieszkiwali licznie Polacy. Spowodowało to, że nieuchronnie pojawić się musiał w ZURL „problem polski”.

środa, 1 listopada 2017

My chcemy Króla!

Ave Christus Rex. Stare zdjęcie przedstawiające pozdrowienie w formie salutu rzymskiego Krzyża, świętego symbolu Naszego Zbawiciela/Boga Jezusa Chrystusa
 
Niech potężnie biją dzwony, niech brzmią trąby, niech jarzą się świece a dumnie niech idą w pochodzie sztandary katolickie a z piersi tysięcy jak grzmot gromów niech bije pod strop nieba wielka wspaniała pieśń: 
My chcemy Boga, za wiarę damy życie, krew; "Błogosław, słodka Pani! Błogosław wszelki stan, my chcemy Boga! my poddani! On naszym Królem, On nasz Pan!". Amen.
 
Chrystus-Król (X. Ignacy Czechowski, Dyrektor Misyj - 1930 r.)

2000 zł grzywny dla Mariusza Dzierżawskiego, czyli małe radości Partii Razem

2000 zł grzywny dla Mariusza Dzierżawskiego, czyli małe radości Partii Razem 
Partia Adriana Zandberga cierpi na chroniczny brak sukcesów. Trudno się dziwić, że aktyw stara się jak może podnieść morale członków. W ostatnia niedzielę władze partii ogłosiły w mediach wielki sukces: Mariusz Dzierżawski z Fundacji Pro – Prawo do życia został ukarany przez Sąd Rejonowy w Rzeszowie grzywną w wysokości 2000 zł za zorganizowanie kampanii „Aborcja zabija” na terenie Rzeszowa. Aktywiści Partii Razem z dumą informują, że to ich doniesienie stało się podstawą wyroku.

Muszę przyznać, że informacje medialne przyjąłem z pewnym zaskoczeniem. Nie wiedziałem, że rzeszowski sąd prowadzi postępowanie przeciw mnie. Byłem wprawdzie przesłuchiwany przez warszawską policję, w sprawie bilbordu pokazującego ofiarę aborcji w Rzeszowie, ale miało to miejsce wiele miesięcy temu, a podobnych przesłuchań, które z reguły kończą się umorzeniami sprawy, miewam, dzięki doniesieniom Partii Razem, kilka w miesiącu.