Cytaty

INTEGRALNY RZYMSKI KATOLICYZM * NACJONALIZM INTEGRALNY * NARODOWY SOLIDARYZM * UNIWERSALIZM * REWOLUCJA KONSERWATYWNA * EUROPA WOLNYCH NARODÓW

PRZECIWKO KOMUNIZMOWI I KAPITALIZMOWI! ZA NARODOWYM SOLIDARYZMEM PAŃSTWA!

PORTAL PUBLICYSTYCZNY FRONTU REX ORAZ RUCHU NARODOWO - RADYKALNEGO "FALANGA"

Codziennik internetowy (wydarzenia - relacje - artykuły)

„Pro Fide, Rege et Patria” – „Za Wiarę, Króla i Ojczyznę”

PRZEŁOM NARODOWY - jest to projekt polityczny łączący w sobie ideę hierarchiczną z myślą narodową w duchu rzymskiego katolicyzmu, dążący do zmiany obecnego Systemu politycznego w sposób radykalny i trwały
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania degrelle, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania degrelle, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 października 2026

Jesteśmy spadkobiercami Strzałokrzyżowców – rozmowa z węgierskimi nacjonalistami

„Węgierscy naziści”, „węgierscy faszyści”, „mordercy Żydów”, liberalno-lewicowa hałastra naprawdę „uwielbia” Strzałokrzyżowców i Ferenca Szalasiego. Jeden z tych ruchów, który w latach 30-tych i 40-tych walczył o narodowe odrodzenie jest wciąż obiektem kalumnii. Po upadku komunizmu na Węgrzech rozpoczęły działalność organizacje odwołujące się do dziedzictwa Strzałokrzyżowców. Pierwszą z nich był Węgierski Front Narodowy (MNA), jednak najciekawszą ideowo był z pewnością założony w 2008 roku ruch Pax Hungarica (PHM), który niestety zakończył działalność 9 lat później. Gdy wydawało się, że to już koniec hungaryzmu, wokół magazynu internetowego Zöldinges zgromadzili się dawni działacze PHM i sympatycy dorobku Ferenca Szalasiego, którzy chcą dalej przekazywać ideę, za którą oddało życie tysiące Politycznych Żołnierzy. Poniżej wywiad ze spadkobiercami Strzałokrzyżowców.

sobota, 4 lipca 2026

Rafał Buca: Falanga bez José Antonio Primo de Rivery – kontynuacja czy karykatura?

          Era frankistowska to czas bardzo niejednoznaczny dla falangistów. Z jednej strony zwycięstwo Franco to moment triumfu nad siłami anarchistyczno-komunistycznymi oraz szansa na wdrożenie swoich koncepcji w życie. Narodowi radykałowie mogli zawitać na salonach oraz w rządowych gabinetach, by mieć realny wpływ na kształt państwa. Z drugiej strony siły nacjonalistyczne nie były jedynymi zwycięzcami wojny domowej. Władzą trzeba było podzielić się z monarchistami, katolikami, armią oraz samym Francisco Franco. Ten ostatni dbał dość skrupulatnie o to, by żadne stronnictwo biorące udział w wojnie domowej po stronie narodowej nie było poszkodowane oraz by żadne nie stało się na tyle silne, aby móc sięgnąć po pełnię władzy. Falanga w trakcie hiszpańskiej wojny domowej została też pozbawiona swojego niekwestionowanego wodza, José Antonio Primo de Rivery, a jego następca został szybko spacyfikowany przez gen. Franco, co oznaczało pełne podporządkowanie ruchu osobom, które nie były narodowymi syndykalistami.

środa, 24 czerwca 2026

Leon Degrelle: Kryzys epoki

Kochać? Dlaczego? Dlaczego kochać?

         Istota ludzka skryła się za barykadą egoizmu i własnej przyjemności. Cnota zamilkła. Jej dawne ryty się wyszydza. Dusze się duszą, bądź też zostały zlikwidowane za bogatą zasłoną zwyczajów i konwencji.

Ludzie zaczęli patrzeć na szczęście jak stos owoców, które chrupią w pośpiechu lub najwyżej zatapiają w nich zęby, by odrzucić je bezładnie – zniszczywszy swe dusze i ciała – gdy tylko ustanie chwilowy szał i zwrócić się ku innym już, bardziej podniecającym lub bardziej perwersyjnym owocom.

W powietrzu ciąży całe to moralne i duchowe zaprzaństwo. Na próżno płuca łakną łyku czystego powietrza, świeżości bryzy rzucającej na piasek plaży kropelki wody. Z zewnętrznych ogrodów ludzi zniknęły kolory i śpiew ptaków. Ludzie nie dają już sobie nawet miłości. Czym zresztą jest miłość, najpiękniejsze słowo świata, sprowadzona do fizycznej, instynktownej i wymiennej rozrywki?…

czwartek, 21 maja 2026

Felix Steiner – Idea i poświęcenie

           Książka „Ochotnicy Waffen SS. Idea i poświęcenie” autorstwa generała Felixa Steinera, obok „Frontu Wschodniego” Leona Degrelle’a, jest przedstawieniem punktu widzenia „drugiej strony”. Felix Steiner (1896-1966), generał Waffen-SS, twórca i dowódca ochotniczej Dywizji SS „Wiking”. Pod koniec wojny dowódca Grupy Armii „Steiner”, która miała przyjść na odsiecz otoczonemu Berlinowi. Po wojnie aresztowany, podczas procesów norymberskich oczyszczony z zarzutów zbrodni wojennych.

sobota, 18 kwietnia 2026

Leon Degrelle – wskazówki dla Politycznych Żołnierzy

          Narodowo-rewolucyjny Polityczny Żołnierz toczy walkę na dwóch poziomach: wewnętrznym (osobistym) i zewnętrznym (współczesny świat). „Wielka święta wojna” to eliminowanie własnych wad, ciągłe wznoszenie się na wyższy poziom duchowy i moralny. Dobrze rozumiał to legendarny Leon Degrelle:

Możemy wyjść z tego upodlenia jedynie drogą gigantycznej naprawy moralnej, od nowa ucząc ludzi miłości, poświęcenia życia, walki i umierania za wyższy ideał. W epoce, gdy ludzie żyją tylko dla siebie, setki i tysiące ludzi muszą żyć nie dla siebie, ale dla zbiorowego ideału, z góry zgadzając się dlań na wszelkie ofiary, wszelkie upokorzenia i wszelkie bohaterstwo. 

Jedyne, co się liczy to wiara, płomienna ufność, całkowite wyzbycie się egoizmu i indywidualizmu, dążenie by całym sobą służyć – bez względu, jak niewdzięczna będzie to służba, bez względu gdzie, bez względu jak – sprawie przerastającej człowieka, która domaga się wszystkiego, niczego w zamian nie obiecując. Liczą się tylko zalety duszy, drżenie, dar całkowity, pragnienie, by postawić ideał ponad wszystkim, całkowicie bezinteresownie. Nadchodzi godzina, gdy dla ocalenia świata potrzebna będzie garść bohaterów i świętych, którzy dokonają Rekonkwisty.

Tak! – płonęła we mnie i pochłaniała mnie miłość do innych ludzi. Pragnąłem dojrzeć w człowieku serce, które należy kochać, napełnić entuzjazmem i wynieść na szczyty.

Za:  www.nacjonalista.pl/2017/05/23/leon-degrelle-wskazowki-dla-politycznych-zolnierzy/

środa, 3 września 2025

Kerry Bolton: José Antonio Primo de Rivera

 

Dla jednego (którego nieobecność wypełnia całą ziemię  

Z jedną szaloną miłością naśladującą jego ogień)  

W tym samym momencie do plutonu egzekucyjnego 

Odrzuciwszy swoje ciało, skierował swoją duszę do Boga  

Czyja epicka linia (bez polotu pióra)  

Czy życie i zachwyt, a których słowa były ludźmi?  

Toczy się wymachując dalej ku wschodzącemu słońcu:  

Bo w grobie młodego Primo złożono jego zabójców 

Jeden sejf, cała kopalnia do wybuchu 

I rzadko taki triumf (od Krzyża) 

Uwielbił taką pojedynczą ludzką stratę:  

Czyjej krwi feniksa w hojnej libacji?  

Z ognistym zapałem odmładza naród 

Roy Campbell, Flowering Rifle

         José Antonio Primo de Rivera urodził się 24 kwietnia 1903 r. w Madrycie. Był najstarszym z sześciorga dzieci generała Miguela Primo de Rivery i Casildy Sáenz de Heredia. Jego matka zmarła, gdy miał pięć lat. Jego ojciec z racji zawodu dużo podróżował i brał udział w wojnach kolonialnych na Kubie, Filipinach i w Maroku.

wtorek, 2 września 2025

Jean Denis: Zasady Rewolucji według Reksizmu

       Zacznijmy od niepodważalnego faktu: obecna sytuacja nie może trwać w nieskończoność. Dzieje się tak, ponieważ kierunek naszego życia społecznego nie może pozostać takim, jakim jest obecnie.

1º Rewolucja jest konieczna. Nie może być agresywna. Nie wolno nam myśleć o gwałtownych ruchach, które to izolując kraj od reszty świata – choćby jedynie na kilka tygodni – byłyby katastrofalne w skutkach. W hipotezie sukcesu, podobnie jak w przypadku porażki, gwałtowna rewolucja kosztowałaby bardzo wiele i nic by nie osiągnęła. Historia tragicznych wojen domowych wywołała u ludzi dziedziczną i niezwyciężoną odrazę do przemocy wobec obywateli.

2º Rewolucja musi być stopniowa

Powinna tylko burzyć pasożytnicze lub przestarzałe nadstruktury, ale nigdy podstawy społeczne, które tkwią głęboko w ludowej przeszłości, z którymi nie ma sensu zerwać.

niedziela, 21 lipca 2024

Adam Danek: Duch wieczny rewolucjonista

         Nieraz spotykałem się z narzekaniami konserwatywnych komentatorów, że w XIX wieku gdziekolwiek wybuchała rewolucja, nawet w najdalszym zakątku Europy, tam musieli się znaleźć Polacy – nie wiadomo po co, z dala od kraju i jego spraw.

Fakt ten świadczyć miał o głęboko tkwiących w nas anarchicznych instynktach, o wywrotowych skłonnościach zakorzenionych w naszym narodzie. Jestem przekonany o błędności tej oceny. Że Polacy w czasach sarmackich nie mieli bynajmniej większej skłonności do wichrzenia i bezhołowia, niż inne ludy Europy w tej samej epoce, pokazał Paweł Jasienica w książce „Polska anarchia”. Można wręcz argumentować, za autorami tak różnymi jak Michał Bobrzyński i Jan Stachniuk, iż tradycyjna polska mentalność miała cechy odwrotne: emanowała gnuśnością, niechciejstwem, pacyfistycznym dworkowym sybarytyzmem, w sprawach wiary przez długi czas wyrażającej się indyferencją religijną, górnolotnie zwaną tolerancją. W ten sposób skreślilibyśmy jednak obraz jednostronny.

piątek, 4 czerwca 2021

Ronald Lasecki: Léon Degrelle i ruch rexistowski jako belgijska wersja narodowego rewolucjonizmu

 

Oto mniej lub bardziej wiernie przedstawione rysy mojej twarzy,

Papier, który nie mówi o spalającym mnie dumnym ogniu,

Ogniu, który spala mnie dziś, spalał wczoraj,

Jutro zaś rozbłyśnie niczym grom.

(Léon Degrelle, 1924)

Młodość

                    Léon Degrelle urodził się 15 czerwca 1906 r. w Bouillon, w Walonii, jako siódme dziecko, małżeństwa Edouarda Degrelle’a i Marie-Louise z domu Boever. Jego ojciec opuścił Francję w okresie prześladowań religijnych w 1901 r., po usunięciu z tego kraju Towarzystwa Jezusowego. Po osiedleniu się w Belgii został właścicielem sklepu i działaczem tamtejszej Partii Katolickiej1, z ramienia której był posłem od 1925 r. Matka Degrelle’a wywodziła się z rodziny związanej ze środowiskami prawicowymi prowincji Luksemburg w Belgii2. Rodzina była żarliwie katolicka, odmawiano w niej codzienną wspólną modlitwę oraz każdego dnia brano udział w koncelebrze Mszy świętej i w sakramencie Eucharystii.

piątek, 2 kwietnia 2021

Léon Degrelle: Walczyłem nie z Rosjanami, lecz z ideologią komunistyczną


          Panie generale, walczył Pan w szeregach belgijskich ochotników dywizji „Walonia” na froncie niemiecko-sowieckim. Jak Pan zapamiętał tę wojnę i naród rosyjski?

Léon Degrelle: Rosjanie to wielki naród. Gdy przyszliśmy na tę wojnę, byliśmy przekonani że zetkniemy się tam z marksistowskimi „podludźmi” azjatyckiego typu, którzy siłą przejęli władzę w Rosji i barbarzyńsko unicestwiają naród rosyjski. Tak nam mówiła nasza propaganda. Naprawdę zetknęliśmy się tam z przerażającymi realiami rzeczywistości komunistycznej, zarówno na polach walki jak i na zajętych terytoriach. Bardzo szybko jednak zrozumieliśmy że system polityczny to jedno, a naród i jego sposób życia to coś zupełnie innego.

czwartek, 4 czerwca 2020

Robert Brasillach: Wizyta u Léona Degrelle’a


Brasillach

        Dowiedziałaś się, droga Anielo, że spędziłem w Belgii tydzień, podczas którego kawiarnie paryskie urządziły strajk. Nie zrobiłem tego, jak podejrzewasz, z nieumiarkowanej miłości do belgijskiego piwa, świetnego zresztą, ani aby ulokować w tamtejszych bankach kapitał, którego nie posiadam. Opowiem Ci kiedyś o tej podróży, ale najpierw odpowiem na pytanie, jakie mi stawiasz tonem nieco przestraszonym: „Czy spotkałeś Léona Degrelle’a?” Odnajduję w nim uroczy brak logiki Twojego serca i umysłu, gdyż co prawda kochasz Front Ludowy, i chętnie podnosisz w czasie proszonych herbatek swoją małą i zadbaną piąstkę w geście pozdrowienia proletariackiego, ale jednocześnie pociągają Cię liderzy, a ten ostatni chyba także bardzo Ci się podoba. A zatem tak, Anielo, spotkałem się z mężczyzną, o którego pytasz. Gdyby chodziło o kogo innego, miałbym pewne skrupuły przed opowiadaniem o tym: Francuzi mówią o sprawach belgijskich dość niezdarnie, przez co bałbym się pomyłki. Czytałem nawet kiedyś w rubryce satyrycznej dziennika Rex bardzo złośliwy pastisz: zacytowanie wywiadu, jakiego Léon Degrelle udzielił któremuś wielkiemu dziennikowi paryskiemu. Wierz mi, że nie chciałbym być w skórze tego dziennikarza. Widziałem zatem Léona Degrelle’a w dzień jego trzydziestych urodzin – dokładnie 15. czerwca. Trzeba przyznać, że ten młody wódz nie wygląda na wiele ponad dwadzieścia pięć. Przebywając w towarzystwie dynamicznego chłopaka, otoczonego takimi samymi rówieśnikami, nie mogłem się opędzić od gorzkiej melancholii. Zwykło się wyśmiewać Rex nazywając go ruchem smarkaczy. Dziś wokół Degrelle’a są ludzie w każdym wieku a jedyna młodość, która jest wymagana, to młodość ducha. Tym niemniej to właśnie ta prawdziwa młodość, fizyczna młodość działaczy gra tutaj główną rolę i przebija się na zewnątrz. Ech, moja droga Anielo, kiedy doczekamy się we Francji ruchu smarkaczy?

środa, 3 czerwca 2020

Léon Degrelle: Nasze idee są silniejsze niż nienawiść i śmierć


          W 1936 roku byłem najmłodszym przywódcą politycznym w Europie. W wieku dwudziestu dziewięciu lat wprowadziłem mój kraj w stan wibracji, która przeniknęła Belgię do jej trzewi. Setki tysięcy mężczyzn, kobiet, młodych chłopców, dziewcząt, podążało za mną z wiarą i bezgranicznym oddaniem. Jak huragan wprowadziłem dziesiątki deputowanych i senatorów do belgijskiego parlamentu. Mogłem być ministrem: wystarczyło jedno moje słowo, by wejść w partyjne układy. Wolałem jednak, z dala od oficjalnego bagna, kontynuować ciężką walkę o porządek, sprawiedliwość, uczciwość, ponieważ byłem oddany ideałom, które nie uznawały ani kompromisów, ani podziałów. Pragnąłem uwolnić mój kraj od dyktatorskiej władzy pieniądza, która korumpowała polityków, niszczyła instytucje, burzyła moralność, rujnowała gospodarkę i rynek pracy. Anarchicznemu reżimowi starych partii, zhańbionych trędowatymi skandalami polityczno-finansowymi, chciałem legalnie przeciwstawić Państwo: silne i wolne, uporządkowane, odpowiedzialne, reprezentatywne dla prawdziwych sił narodu. Nie chodziło tu ani o tyranię, ani o „faszyzm”.

poniedziałek, 20 kwietnia 2020

Leon Degrelle: Apel do Młodzieży!

DegrelleMoi drodzy Towarzysze z Francji!

        Pozdrawiam Was z daleka, wciąż będąc na wygnaniu. Wszyscy jesteśmy braćmi w walce, każdy z nas ma swoją własną taktykę, każdy ma swoje własne cele, ale łączy nas ta sama pasja i ta sama idea, bez względu na to, czy jest się Francuzem, czy należy się do jakiejś innej społeczności, nawet międzynarodowej jak to dzisiaj bywa- w tym jest nasza siła. 

Dziś w całej Europie i nawet na całym świecie, są młodzi ludzie, którzy myślą jak my, żyją jak my, walczą tak samo i jak my także pragną dojść do zwycięstwa. Dobrze wiem, że nie macie dzisiaj łatwego życia. Jesteście śledzeni, prześladowani, ale mimo tego chcecie walczyć, stawiać opór i wygrać. To główna cecha naszej epoki. 

wtorek, 14 kwietnia 2020

Fenek Solère: Męczeństwo Roberta Brasillacha

Mord na publicyście (2) | Blog-n-roll 
       “James Dean francuskiego faszyzmu” – Alice Kaplan, autorka książki Kolaborant: Proces i egzekucja Roberta Brasillacha (2001)

Taki opis drobnego okularnika, poety o chłopięcym wyglądzie – zwłaszcza pochodzący od córki prokuratora z Norymbergi – wydaje się być albo nieco zarozumiałym żartem, albo złośliwą ironią. Jednak godny i wyzywający sposób, w jaki Brasillach zmierzył się z nieuniknionym skazaniem i późniejszym wyrokiem śmierci, w pewien sposób uzasadnia hiperbolę autorki.

Stając 19 stycznia 1945 roku przed Salles des Assis, by usłyszeć o swój losie, oskarżony powitał wypełnione mściwością ogłoszenie wyroku z typowym sowim uśmiechem, tak znanym tym, którzy go dobrze znali i zareagował na wrzawę wybuchłą na sali sądowej, gdy jego zwolennicy i przeciwnicy zaczęli się wzajemnie przekrzykiwać, odpowiadając: „To zaszczyt”.

środa, 1 kwietnia 2020

Rocznica śmierci Leona Degrella

          Léon Degrelle urodził się 15 czerwca 1906 r. w burgundzkim Bouillon w rodzinie francuskiej. W 1924 r. zapisał się na katolicki uniwersytet w Lovain. Podczas studiów znajdował się pod wpływem Action Française i jej przywódcy Charles’a Maurrasa. Dzięki poparciu prałata Picarda wstąpił do Belgijskiego Stowarzyszenia Młodzieży Katolickiej. Tam nabywał doświadczeń w działalności publicznej. W 1930 r. wyjechał do Meksyku ogarniętego wojną domową. Co naturalne, sympatyzował z chłopskimi katolickimi kontrrewolucjonistami spod znaku Cristeros, walczącymi z rządem prezydenta Callesa. Pokłosiem meksykańskiej wyprawy był cykl reportaży, które ukazały się w katolickim wydawnictwie Christus Rex. Wkrótce Degrelle rozpoczął działalność na niwie politycznej. Widząc korupcję i dekadencję rządzących elit, Degrelle postanowił stworzyć ruch polityczny Christus Rex. Narodowo-radykalny charakter ruchu oraz jego bezkompromisowa postawa wystraszyły nieco i zjednoczyły w walce przeciw niemu cały belgijski establishment polityczny. W wyborach w 1936 r. reksiści uzyskali 11,5 proc. głosów, zdobywając 26 mandatów w parlamencie. Trzy lata później mieli jednak tylko czterech posłów.

piątek, 14 lutego 2020

Léon Degrelle: Koniec XX-wieku cz.2


Znalezione obrazy dla zapytania: degrelle
        A więc stoimy przed tym, co pozostało. Te 300 mln mieszkańców byłego imperium radzieckiego i 100 mln mieszkańców Europy Wschodniej. Co kiedykolwiek zrobimy z formułką demokratyczną, bezowocną i niszczycielską, negującą wszystko? Zrobiono wszystko by ją rozpowszechnić, ale dochodzimy do odwrotnych wyników. Dostrzegamy, że te kraje powracają do formułek komunistycznych, które prawie zniszczyli. Uważają je za lepsze niż to, co się im daje dzisiaj. Widzimy, że w Rumunii zagłosowano na komunistów, Litwa zagłosowała na komunistów, Ukraina zagłosowała na komunistów, i widać, jak w Moskwie straszliwy bałagan się rozwija i widać jak gospodarka się rozpada, i rozpada, i rozpada… Tak właśnie jest. Naszą działalnością nie byliśmy nawet w stanie temu narodowi przynieść zwykłej nadziei. Daliśmy formułkę, która zasztyletowała nas samych, która ich może jedynie też zasztyletować. Chodzi o to, że potrzeba będzie, prędzej czy później, na całkiem inną formułkę. A więc cóż to za formułka? Ależ widzimy nie tylko że komunizm upadł, ale że teraz druga formułka, która nad nami panowała przez pięćdziesiąt lat, socjalizm, też jest w stanie upadku – w nadzwyczajny sposób. 

sobota, 7 grudnia 2019

Léon Degrelle: Koniec XX-wieku


Znalezione obrazy dla zapytania degrelle
      Dochodzimy końca dwudziestego wieku i nie bez melancholii, spoglądamy w przeszłość. W końcu jaka była Europa na początku wieku?

Gdy pamiętamy o jej chwale, o tym czym na przykład była Francja; wraz ze swoimi olśniewającymi prowincjami, ze swą znakomitą młodzieżą, ze swoim wspaniałym kolonialnym imperium. Imperium bohaterskim, które pozwoliło, aby to co najlepsze w pełni rozkwitło u francuskiej młodzieży, które pozwoliło jej nieść wielkie posłannictwo na całym świecie.

A nie był to przecież tylko przypadek Francji. 

Była też Anglia. Ta Anglia, którą dzisiaj zredukowano do tak nieznacznej roli, a która była kiedyś jedyną, prawdziwą władczynią mórz. Była obecna wszędzie: w całej Afryce, w Azji, nawet na wyspach Ameryki Południowej, a jej władztwo sięgało daleko i rozciągało się na 700 mln ludzi.
Europa była wtedy największą potęgą na świecie. Faktycznie nietykalna dla krajów z zewnątrz; cały czas w stanie pełnego rozkwitu i ekspansji, o uniwersalnym promieniowaniu nie znajdującym wtedy żadnego porównania.

wtorek, 29 października 2019

Droga świętego Jakuba (Camino de Santiago) - Leon Degrelle


Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, ludzie stoją, niebo, kwiat, chmura, drzewo, na zewnątrz i przyroda
        Droga świętego Jakuba (Camino de Santiago) to szlak pielgrzymkowy do katedry Santiago de Compostela w Galicji, jeden z najważniejszych takich szlaków w Europie; nie ma jednej trasy, do grobu św. Jakuba można dotrzeć różnymi szlakami. W 1987 roku Rada Europy ogłosiła drogę św. Jakuba pierwszym Europejskim Szlakiem Kulturowym oraz wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO w 1993 roku.

Leon Degrelle wybrał swój szlak latem 1951 roku. Podróżując pod przybranym nazwiskiem Jose de Ramirez Reina pragnął przenieść się w baśniowy świat epoki średniowiecza i uwolnić od przeszłości, co nie do końca mu się udało.

niedziela, 6 października 2019

Léon Degrelle

Przedmowa

        Francuzi, którzy wyjechali do Belgii wkrótce po wyborach z 1936 roku, nie bez zaskoczenia odkryli wielkie napisy namalowane białym kolorem na ulicznym bruku, a czarnym na domach, które rozkazywały kolejno: „Głosuj na Rexa” albo ogłaszały: „Rex zwycięży”. Co sto metrów na drogach Flandrii, jak i w pięknych lasach, rzucały się w oczy te wróżebne słowa lub pojawiały się wymyślne plakaty, ozdobione jaskrawymi kolorami lub ogromnymi fotografiami młodego, energicznego człowieka. Tacy byli ostatni świadkowie tej kampanii wyborczej, tak ostrej i tak zaskakującej, która miała doprowadzić do belgijskiej Izby, na dwustu posłów, dwudziestu jeden członków nowej, rok temu nieznanej, sławetnej partii reksistowskiej.