Do Warszawy przybyłem już 10 listopada. Nie obyło się bez przygód.
Wyjechałem z Gliwic o 16.30 pewny, że zdążę. Drogowcy wiedzieli swoje. O
17 zablokowali część głównej drogi w Katowicach, kierując się własną
logiką. Wysiadam w korku o 17.20. Siedem minut do pociągu. Biegnę
sprintem. Dobroduszny kierowca busa puszcza mnie na przejściu na
pieszych, mimo że jest czerwone. Nagle zwracają się te wszystkie
przepuszczenia przodem w geście dobrej woli, usłużność na drodze. Myślę
sobie – dzięki temu zdążę. Wbiegam na dworzec. Chwała Bogu! Mój pociąg
nadal anonsowany. Wbiegam po schodach. Odjeżdża. Myślałem że zrzygam się
z wysiłku. Palę papierosa i uspokajam się, a tymczasem dojeżdża mój
transport. Czekają wraz ze mną.
To było pierwsze utrudnienie. Kolega
sekretarz niezadowolony z perspektywy mojego spóźnienia o godzinę.
Bilet na nowy pociąg odpowiednio droższy, co nadwyręża moją cierpliwość.
W końcu żegnam się i wsiadam, jadę pierwszy raz do Warszawy. Dla mnie
Gorolyja. Droga mija nudno.
Przed wyjazdem Koledzy zadbali, by mnie odpowiednio psychicznie przygotować na Marsz. Trudno powiedzieć co z tych historii jest prawdą, ale człowiek może mieć swoje obawy. Nic to, nie jestem trzęsidupą, by pitać. Przed przyjazdem daję znać, że już przybywam i oczekuję Kolegów na dworcu. Wysiadam. Całkowicie obce miejsce, rozglądam się, nikogo nie ma. Jestem totalnie zdezorientowany.
Przed wyjazdem Koledzy zadbali, by mnie odpowiednio psychicznie przygotować na Marsz. Trudno powiedzieć co z tych historii jest prawdą, ale człowiek może mieć swoje obawy. Nic to, nie jestem trzęsidupą, by pitać. Przed przyjazdem daję znać, że już przybywam i oczekuję Kolegów na dworcu. Wysiadam. Całkowicie obce miejsce, rozglądam się, nikogo nie ma. Jestem totalnie zdezorientowany.
Gazeta
Wyborcza i TVN mają problem. Nie były przygotowane na to, co się
wydarzyło, a raczej, co się nie wydarzyło w Warszawie. Narracja oparta o
narzekania na chaos, awantury oraz dewastację stolicy była dopracowana
do perfekcji. Zabrakło jednak pomysłu, co powiedzieć w sytuacji takiej
jak dzisiaj. Ładu, porządku i wielkiego święta.


