Cytaty

KONTRREWOLUCJA*MONARCHIA NARODOWA*KORPORACJONIZM

OFICJALNY PORTAL PUBLICYSTYCZNY
RCR - PRO FIDE, REGE ET PATRIA!


Si Deus Nobiscum quis contra nos - Jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam?

UNIWERSALIZM KATOLICKI KONTRA ATEISTYCZNY GLOBALIZM


MONARCHIZM NARODOWY - jest to ustrój polityczny łączący w sobie ideę monarchistyczną (ideę hierarchiczną) z myślą narodową w duchu rzymskiego katolicyzmu, dążący do obalenia obecnego Systemu politycznego w sposób radykalny (będąc w rzeczywistości Kontrrewolucją)

WALCZYMY NAJPIERW O POLSKĘ WOLNĄ A PÓŹNIEJ WIELKĄ! Z BOGIEM ZA KRÓLA I OJCZYZNĘ!

niedziela, 10 lipca 2016

Dr Marcin Paluch: Zapomniane starcia w 1945 roku

e95f54ba8cb347cb9abe1cbfc1b2f76b,2,0      W maju 1945 r. zakończyła się II wojna światowa w Europie. Rzeczpospolita Polska, która jako pierwsza stawiła zbrojny opór agresji niemieckiej i sowieckiej, po wojnie formalnie będąc w koalicji państw zwycięskich, została jednak poddana kolejnemu zniewoleniu.

Na blisko 45 lat zapanował w Polsce system komunistyczny, wprowadzony na bagnetach Armii Czerwonej i sowieckiego aparatu bezpieczeństwa. Polskie podziemie niepodległościowe nie pozostało bierne wobec nowej sytuacji politycznej. Od pierwszych dni nowej okupacji żołnierze Armii Krajowej i Narodowych Sił Zbrojnych stawiali zdecydowany opór najeźdźcom ze wschodu. Polacy powinni zawsze mieć w pamięci, że w dogodnych warunkach żołnierze podziemia potrafili zadać formacjom NKWD, UB i KBW poważne straty w ludziach i sprzęcie. 21 sierpnia 1944 r. pod Surkontami oddział Armii Krajowej ppłk. Macieja Kalankiewicza ps. „Kotwicz” przez blisko 5 godzin stawiał zacięty opór przeważającym siłom NKWD. Pomimo porażki partyzantom udało się wyeliminować z walki 132 sowieckich żołnierzy.

SIŁA AGRESORÓW

Sowieci, wkraczając zimą 1944 r. na terytorium II Rzeczypospolitej, posiadali dobre rozeznanie sił i środków Polskiego Państwa Podziemnego. Można pokusić się o stwierdzenie, że czuli respekt wobec potencjału militarnego AK. W Moskwie doskonale zdawano sobie sprawę, że polskie podziemie niepodległościowe będzie stanowić poważną przeszkodę we wprowadzaniu i utrwalaniu systemu komunistycznego w naszym kraju. Na polskich ziemiach opanowanych przez jednostki frontowe Armii Czerwonej rozpoczął się sukcesywny proces wzmacniania aparatu terroru, przez dyslokowanie coraz to nowych grup operacyjnych NKWD, „Smiersz” oraz wojsk NKWD.

Już we wrześniu 1944 r. do ochrony przedstawicielstwa ZSRS w Lublinie skierowano 198. Samodzielny Batalion Strzelców Zmotoryzowanych Wojsk Wewnętrznych NKWD liczący 870 żołnierzy, w składzie: trzech kompanii strzelców, jednej kompanii karabinów maszynowych, dwóch kompanii czołgów po 10 czołgów w każdej, jednej kompanii samochodów pancernych w składzie 10 samochodów pancernych i 5 transporterów opancerzonych oraz jednej kompanii motocyklowej. Uzbrojenie batalionu stanowiło: 8 ciężkich i 27 ręcznych karabinów maszynowych, 9 rusznic ppanc., 460 karabinów i 170 pistoletów maszynowych.

W październiku 1944 r. rozkazem ludowego komisarza spraw wewnętrznych Ławrientija Berii rozpoczęto tworzenie w Lublinie Zbiorczej Dywizji Piechoty Wojsk Wewnętrznych NKWD (od stycznia 1945 r. – 64. Dywizja Piechoty WW NKWD). Dowódcą dywizji został gen. mjr Borys Sieriebriakow. 24 października 1944  r. dywizja osiągnęła stan 10 288 ludzi. W składzie tej jednostki znalazło się 5 pułków pogranicznych NKWD (2,  11, 18, 98, 108), 145. Pułk Strzelecki NKWD, 104. Oddział Pograniczny NKWD (w sile pułku), 198. Samodzielny Batalion Strzelców Zmotoryzowanych NKWD i 107. Samodzielna Grupa Manewrowa (w sile batalionu). Stany pułków wynosiły od 1000 do 1400 żołnierzy. Poszczególne pododdziały dywizji zostały dyslokowane w Lublinie, Piaskach, Kraśniku, Budzyniu, Jarosławiu, Świdrze, Siedlcach, Krasnymstawie, Zamościu, Rzeszowie i Białymstoku.

W 1945 r. bataliony, pułki i oddziały 64. DP WW NKWD stanowiły główną siłę skierowaną do zniszczenia polskiego podziemia niepodległościowego. Pod względem taktyczno-technicznym duża manewrowość oraz możliwość zastosowania zmasowanego ostrzału z broni maszynowej miała umożliwić sowieckim jednostkom szybkie zwycięstwo nad polskimi formacjami partyzanckimi.

Warto w tym miejscu odnotować, że okupanci ze wschodu, podobnie jak Niemcy, do ostatecznego zdławienia polskiego oporu stosowali ataki terrorystyczne przy wykorzystaniu lotnictwa bojowego, artylerii i czołgów. W dokumentach Studium Polski Podziemnej w Londynie można odnaleźć następujący zapis: „W dniach 10, 11, 12 i 13 maja 1945 r. liczne eskadry bombowców i myśliwców sowieckich typu amerykańskiego bombardowały i ostrzeliwały ogniem ciężkich karabinów maszynowych wszystkie lasy na obszarze Białostocczyzny. Niektóre kompleksy leśne ostrzeliwano również ogniem artylerii i broni pancernej. W dniu 11 maja 1945 r. samoloty sowieckie zbombardowały wieś Króle. Cała wieś spłonęła, a na skutek bombardowania wiele osób straciło życie”.

SIŁY POLSKIEGO PODZIEMIA

Stany osobowe i wyposażeniowe oddziałów partyzanckich Armii Krajowej i Narodowych Sił Zbrojnych były nieporównywalnie mniejsze od potencjału regularnych jednostek sowieckich. Z wykazu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego na 30 czerwca 1945 r. można wysnuć wniosek, że podstawowym uzbrojeniem uderzeniowym polskich formacji niepodległościowych w województwie lubelskim była ręczna i lekka broń maszynowa oraz broń automatyczna. Według funkcjonariuszy MBP w odosobnionych przypadkach partyzanci posiadali na stanie ciężkie karabiny maszynowe (oddział AK kpt. Zenona Jachymaka ps. „Wiktor”) oraz 45-milimetrowe armatki ppanc. wz. 1937 (oddział AK ppor. Józefa Śmiecha ps. „Ciąg”). Główną siłą polskiego podziemia niepodległościowego była jednak doskonała znajomość terenu działań oraz umiejętność doskonałego zastosowania zaczepnej taktyki partyzanckiej, charakteryzującej się błyskawicznym uderzeniem na nieprzyjaciela, zniszczeniem jego potencjału ludzkiego oraz materialnego, następnie szybkim wycofaniem się i ponownym uderzeniem w innym miejscu.

BITWY PARTYZANCKIE

19 maja 1945 r. oddział AK-DSZ Tadeusza Orłowskiego ps. „Szatan” przeprowadził akcję na stację kolejową Nałęczów w powiecie puławskim. Dla celów organizacyjnych przejęto kasę kolejową. Kolejnym celem ataku partyzantów stał się posterunek Milicji Obywatelskiej w centrum Nałęczowa. Uderzenie zakończyło się jednak niepowodzeniem. Przy braku granatów szturm partyzantów na murowany budynek MO stał się bezskuteczny. Na domiar złego załodze posterunku udało się wezwać pomoc z Lublina. Do walki został skierowany oddział niszczycielski z 198. Samodzielnego Batalionu Strzelców Zmotoryzowanych WW NKWD. Ta osiemdziesięcioosobowa formacja doborowa była uzbrojona m.in. w 2 ciężkie i 5 ręcznych karabinów maszynowych. Dodatkowe wsparcie ogniowe zapewniał transporter opancerzony, prawdopodobnie amerykański półgąsienicowy M3 Half-track, uzbrojony w wielkokalibrowy i ciężki karabin maszynowy Browning. Wycofujący się w kierunku południowym oddział AK-DSZ wpadł w zasadzkę zastawioną przez sowiecką grupę pościgową. Na polach współcześnie okalających nałęczowską wieżę ciśnień rozegrał się blisko dwugodzinny bój. W wyniku zmasowanego ognia broni maszynowej oddział AK-DSZ został całkowicie rozbity. Według dokumentu NKWD zginęło 72 żołnierzy podziemia, a 10 zdołało uciec. Na początku lat 90. XX w. na polanie harcerskiej w Lesie Zakładowym w Nałęczowie został wzniesiony pomnik upamiętniający to starcie.

Kilka dni po zwycięskim boju pod Nałęczowem nadmierna pewność siebie w działaniach bojowych skierowanych przeciwko polskim formacjom zbrojnym zgubiła funkcjonariuszy z 198. Samodzielnego Batalionu Strzelców Zmotoryzowanych WW NKWD. 24 maja 1945 r. w rejonie miejscowości Las Stocki, nieopodal Kazimierza Dolnego, starli się oni z zaprawionymi w bojach partyzantami AK-DSZ mjr. Mariana Bernaciaka ps. „Orlik”. Oddział niszczycielski NKWD wchodził w skład grupy operacyjnej UB-MO, której siłę bojową historyk Jerzy Ślaski w monografii pt. Żołnierze Wyklęci określił na 680 ludzi, wspieranych przez trzy samochody pancerne i dwa transportery opancerzone. W terenie zurbanizowanym Lasu Stockiego, dodatkowo pokrytym wąwozami, trudno było agresorom wykorzystać przewagę ogniową, którą zapewniały ckm-y i wkm-y zamontowane na pojazdach pancernych. Nacierającej nieprzyjacielskiej tyralierze nie udało się wyprzeć formacji partyzanckich z zabudowań wsi. Skrócenie dystansu walki pierwszorzędnie zostało wykorzystane przez żołnierzy podziemia. Dokonując kontruderzenia, rozczłonkowali oni wrogie ugrupowanie. Poszczególne grupy UB-MO-NKWD zostały zmuszone do przejścia do obrony okrężnej. Raz za razem od uderzeń partyzanckich granatów i broni maszynowej były niszczone transportery opancerzone oraz samochody pancerne. Przed przybyciem sowieckich posiłków żołnierze zgrupowania AK-DSZ mjr. Mariana Bernaciaka ps. „Orlik” zakończyli walkę i sprawnie oderwali się od nieprzyjaciela. Komuniści z dużymi stratami przegrali to starcie. Przez kilka kolejnych dni rejon bitwy był penetrowany przez aparat bezpieczeństwa w poszukiwaniu poległych. Według sowieckiego komunikatu operacyjnego w bojach w rejonie Lasu Stockiego zginęło 20 funkcjonariuszy NKWD.

Wiosną i latem 1945 r. na rozległych obszarach Rzeczypospolitej rozegrało się wiele starć pomiędzy polskimi formacjami partyzanckimi a jednostkami NKWD, UB i KBW. Sowieckie pułki i bataliony niejednokrotnie nie potrafiły sprostać umiejętnościom taktycznym żołnierzy konspiracji niepodległościowej. 6 maja Zgrupowanie Oddziałów Leśnych Okręgu Rzeszowskiego („San”) Narodowego Zjednoczenia Wojskowego mjr. Franciszka Przysiężniaka ps. „Ojciec Jan” odparło uderzenie batalionu 11. Pułku Pogranicznego NKWD na Kuryłówkę. 18 sierpnia szwadrony 5. Brygady Wileńskiej AK rozgromiły w Miodusach Pokrzywnych ekspedycję karną NKWD.

Przed historykami dziejów najnowszych nadal pozostaje wiele pracy przy wydobywaniu na światło dzienne zwycięskich zmagań Żołnierzy Niezłomnych. Profesjonalnie prowadzone badania naukowe oraz ich popularyzacja wśród młodego pokolenia Polaków dadzą w przyszłości wymierne efekty w postaci wzmocnienia i ugruntowania naszej dumy narodowej.

Dr Marcin Paluch