Cytaty

KONTRREWOLUCJA*MONARCHIA NARODOWA*KORPORACJONIZM

OFICJALNY PORTAL PUBLICYSTYCZNY
RCR - PRO FIDE, REGE ET PATRIA!


Si Deus Nobiscum quis contra nos - Jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam?

UNIWERSALIZM KATOLICKI KONTRA ATEISTYCZNY GLOBALIZM


MONARCHIZM NARODOWY - jest to ustrój polityczny łączący w sobie ideę monarchistyczną (ideę hierarchiczną) z myślą narodową w duchu rzymskiego katolicyzmu, dążący do obalenia obecnego Systemu politycznego w sposób radykalny (będąc w rzeczywistości Kontrrewolucją)

WALCZYMY NAJPIERW O POLSKĘ WOLNĄ A PÓŹNIEJ WIELKĄ! Z BOGIEM ZA KRÓLA I OJCZYZNĘ!

sobota, 24 września 2016

Obrona Przebraża: Żołnierze, wciąż wyklęci


Obrona Przebraża: Żołnierze, wciąż wyklęci
      W sierpniu 1943r na Wołyniu doszło do największej podczas II wojny światowej bitwy polsko-ukraińskiej . Dowodzony przez kpt. Henryka Cybulskiego oddział Polaków wspierany przez radzieckich partyzantów walczył o życie ponad 20 tys. cywilnych mieszkańców Przebraża. Zwycięska dla Polaków bitwa z udziałem AK, UPA i Sowietów okazała się na tyle niepoprawna politycznie, że została po prostu wymazana z historii Polski po 1945r. Wiosną 1943 bandy UPA wspierane przez miejscową ludność ukraińską rozpoczęły napady na polskie wsie i ludobójstwo na Wołyniu. Na wieść o zbrodniach i masakrach w wielu polskich osadach formowano oddziały Samoobrony. 

Największym i najsławniejszym ośrodkiem polskiego oporu na Wołyniu stało się Przebraże, koło Łucka, którego wojskowym komendantem został kpt Henryk Cybulski. Placówka Przebraże szybko stała się bastionem samoobrony, do której ściągały tysiące okolicznych Polaków uciekając przed śmiercią z rąk banderowców. Cybulski ściśle współpracował z Inspektoratem Armii Krajowej w Łucku, który dostarczał obrońcom broń i pieniądze. Innym wsparciem dla 20-tysięcznego Przebraża była ścisła kooperacja z radziecką partyzantką pod dowództwem płk. Nikołaja Prokopiuka. W tym czasie Niemcy przebywali na Wołyniu i w okolicach Łucka, ale nie wtrącali się w zaplanowaną i realizowaną przez Ukraińców masakrę polskiej ludności. Pewnym wsparciem dla Polaków byli z kolei żołnierze węgierscy służący pod niemieckim dowództwem i pilnujący szlaków kolejowych na okupowanych terenach. 

Ukraińcy atakowali Przebraże trzykrotnie. Pierwszy atak nastąpił w nocy z 4 na 5 lipca i był niejako pochodną wymordowania i spalenia mieszkańców sąsiednich osad. Szturm banderowców był źle przygotowany i chaotyczny. Tym razem przeciwnik nie docenił determinacji i organizacji Polaków i wycofał się pod polskim kontratakiem. Było jasne, że w walkach z Ukraińcami stawką jest życie nie tylko obrońców, ale wszystkich mieszkańców niezależnie od płci czy wieku. Wobec rozszerzającej się akcji ludobójstwa na Wołyniu, Przebraże zaczęło z czasem przeobrażać się w polską bazę militarno-logistyczną. Tu przybywali ocalali z rzezi mieszkańcy Wołynia. Samo dowództwo placówki organizowało też konwoje, które ewakuowały ludność ze wsi i kolonii zagrożonych napadami UPA. 

31 lipca 1943r. banderowcy po raz kolejny uderzyli na Polaków, w sile około 3,5 tys. Po stronie obrońców walczyło ponad 500 żołnierzy samoobrony. I tym razem ukraińskie natarcie załamało się i rezuni wycofali się ze stratami. 

Walka o życie

Pod koniec sierpnia UPA postanowiła ostatecznie rozwiązać kwestię polską, zniszczyć polski ośrodek samoobrony. Zmobilizowano i ściągnięto do walki ok. 6 tys. upowców, w tym doborowe sotnie z okolic Lwowa zaprawione już w rzeziach Polaków. Dodatkowe wsparcie stanowiło kilka tysięcy okolicznego ukraińskiego chłopstwa, uzbrojonych głównie w kosy, siekiery i widły. W wyprawie, której celem było ograbienie i wymordowanie Polaków wzięło również udział trzech greko-katolickich popów, którzy mieli na zgliszczach odprawić uroczyste modły dziękczynne. Polscy obrońcy przygotowywali się do tego ataku. W obronie miały pomóc poczynione wcześniej fortyfikacje i opracowany plan działań militarnych. 

Upowcy rozpoczęli atak o świcie dnia 30 sierpnia 1943 r. ostrzałem artyleryjskim, który miał wywołać panikę w polskim obozie. Następnie wydzielone siły ukraińskie miały rozpocząć szturm jednocześnie z kilku kierunków. Ukraińcom chodziło też o szczelne otoczenie Przebraża, aby uniemożliwić komukolwiek ucieczkę, a tym samym przeżycie. Każdy szturm Polacy odpierali, zadając Ukraińcom straty. Jednak UPA dysponowała siłami kilkukrotnie liczebniejszymi od Polaków i obrońcy nie byli zdolni do odparcia Ukraińców. W tej sytuacji Polacy postanowili poprosić o pomoc płk Prokopiuka, do którego przedarł się z oblężonej twierdzy jeden z obrońców. 

Dowódca sowieckiego oddziału partyzanckiego zaakceptował polski plan ataku na niezabezpieczone tyły upowców. Z Przebraża przedarł się niepostrzeżenie 150-osobowy oddział samoobrony, który po połączeniu z siłami sowieckimi zaatakował niczego nie spodziewających się Ukraińców. Polsko-sowiecki atak na tyły banderowców wsparty kontratakiem obrońców Przebraża okazał się dla banderowców śmiertelną pułapką. Komendant Przebraża, kpt Cybulski tak opisał ostatni rozdział tej bitwy:
“Szeregi bandytów topniały z każdą chwilą. Miotali się teraz w obłędnym strachu między zasiekami Przebraża a nacierającymi partyzantami. Dla nich nie było już ratunku.”.
 
Bitwa zmieniła się w pogrom, Ukraińcy porzucali broń i uciekali w popłochu. Niektóre sotnie wybito niemal do nogi. Polacy zdobyli znaczne ilości broni, w tym 16 karabinów maszynowych, tysiące sztuk amunicji i granatów. To spektakularne zwycięstwo zachęciło polskie dowództwo do działań zaczepnych, część z nich jak jesienny atak na szkołę podchorążych UPA w Omelnie przeprowadzano wspólnie z partyzantami płk. Prokopiuka. Dowództwo Przebraża również czynnie pomagało radzieckim partyzantom, co było zresztą zgodne z ówczesnymi wytycznymi lokalnego i centralnego kierownictwa Armii Krajowej. 
 
Wspólny banderowski wróg
 
Ukraińcy nigdy nie zdobyli Przebraża. Krwawe walki ustały dopiero po wkroczeniu Armii Czerwonej pod koniec stycznia 1944r. Wtedy to samoobrona została rozwiązana. Niedługo potem cała ocalała ludność polska została przesiedlona na Ziemie Odzyskane. Heroizm jego i obrońców Przebraża nie pasował do oficjalnej wersji historii ani w PRL, ani we współczesnej Polsce. Współpraca z radzieckimi partyzantami była świadomym i strategicznie udanym posunięciem komendanta Przebraża. Mimo wywózki a następnie brawurowej ucieczki ze stalinowskiego łagru, Henryk Cybulski w obliczu barbarzyństwa Ukraińców potrafił się już w czerwcu 1943 porozumieć z dowódcami radzieckich oddziałów operujących w okolicach Łucka i Przebraża. Posunięcie to było o tyle logiczne, że w tym czasie Ukraińcy masowo kolaborowali z Niemcami i byli wspólnym wrogiem dla Polaków i radzieckiej partyzantki. 

Komendant Przebraża przygotował bastion do obrony i zawarł strategiczny sojusz z czerwonymi partyzantami, który pozwolił pokonać wroga i uratować życie 20 tys. polskich istnień, mężczyzn, kobiet i dzieci – które w przeciwnym wypadku czekała niechybna i okrutna śmierć. Po latach napisze on o pierwszych tygodniach wzajemnej nieufności i niedowierzania, które przełamywał “krok za krokiem, uzgadniając wspólne cele i stanowiska, pomagając sobie, służąc radą i pomocą”. Fakt antybanderowskiej współpracy polsko-sowieckiej na Wołyniu jest współcześnie starannie cenzorowany przez polskie media, polityków i historyków IPN. 

Z drugiej strony pamiętają o nim liderzy ukraińskich nacjonalistów – współpracę AK z Sowietami – również w ramach akcji ‘Burza” wypomniał ostatnio Polakom Jurij Szuchewycz w wywiadzie dla “Gazety Wyborczej” (27.08.2016). Co ciekawe, w obliczu zagrożenia ze strony UPA, ale wbrew dyrektywom AK – Komendant Przebraża nie zgodził się na udział jego oddziałów w akcji Burza, polegającej na wspólnym wyzwalaniu Kresów przez siły Armii Czerwonej i Armii Krajowej. 

Władze sowieckiej Ukrainy zmieniły nazwę miejscowości na Hajowe (Гайове). Na miejscu walk o Przebraż Ukraińcy corocznie oddają część poległym rezunom, przedstawiając ich przy okazji jako ofiary polsko-sowieckiej akcji antyukraińskiej. W lutym 2016 w atmosferze skandalu szef ukraińskiego IPN i znany negacjonista wołyński, Wołodymyr Wiatrowycz, zmusił środowiska polskie na Ukrainie do rezygnacji z upamiętnienia 75. rocznicy pierwszego zrzutu Cichociemnych do okupowanej Polski. Jednym z dwóch cichociemnych był kpt. Wacław Kopisto, który od kwietnia 1943 roku walczył jako oficer dywersji Inspektoratu Łuck Okręgu Wołyń AK. Do jego zadań należała organizacja umocnień i koordynacja samoobrony Przebraża przed UPA. 

Wołyń 1943 oprócz bolesnej karty historycznej jest również bolesną lekcją dla narodu w sytuacji ekstremalnego zagrożenia. Wobec zorganizowanego ludobójstwa Polacy potrafili się oddolnie zmobilizować i przeciwstawić. Inni bardziej bierni, łatwowierni i niezorganizowani wobec okrucieństwa i bezwzględności ukraińskich sąsiadów zapłacili wraz ze swoimi rodzinami najwyższą cenę. Obrona Przebraża nie doczekała się nigdy należnego miejsca w historii Polski. Jest przykładem bezprecedensowego heroizmu, ale również mądrości i organizacji narodowej. 

Jan Kowalski