Cytaty

KONTRREWOLUCJA*MONARCHIA NARODOWA*KORPORACJONIZM

OFICJALNY PORTAL PUBLICYSTYCZNY
RCR - PRO FIDE, REGE ET PATRIA!


Si Deus Nobiscum quis contra nos - Jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam?

UNIWERSALIZM KATOLICKI KONTRA ATEISTYCZNY GLOBALIZM


MONARCHIZM NARODOWY - jest to ustrój polityczny łączący w sobie ideę monarchistyczną (ideę hierarchiczną) z myślą narodową w duchu rzymskiego katolicyzmu, dążący do obalenia obecnego Systemu politycznego w sposób radykalny (będąc w rzeczywistości Kontrrewolucją)

WALCZYMY NAJPIERW O POLSKĘ WOLNĄ A PÓŹNIEJ WIELKĄ! Z BOGIEM ZA KRÓLA I OJCZYZNĘ!

piątek, 3 marca 2017

Warte przypomnienia: Skandal! Hajnowska policja uwięziła matkę i córkę za Żołnierzy Wyklętych? „Bicie na dołku to normalka”


     
(Artykuł z lipca 2016 roku - przyp. redakcji RCR)     

Bicie na tzw. dołku to już jest normalka. Nikt tego nawet nie zgłasza – mówi nam Basia Poleszuk, organizatorka wielu wydarzeń patriotycznych. Czy policja z Hajnówki, od lat rządzonej przez lewicę, pałuje młodzież i wsadza za kraty kobiety, szydząc z nich, że te pielęgnują pamięć o Żołnierzach Wyklętych? Takie pytania zadali policji i ministrowi Spraw Wewnętrznych i Administracji posłowie Kukiz’15 i Stowarzyszenia „Endecja” Adam Andruszkiewicz i Sylwester Chruszcz.

Z mamą już jesteśmy w domu. Dochodzimy do siebie po prawie 48h pobycie na komendzie. Dziękujemy za wsparcie i prosimy o kontakt wszystkich, którzy byli świadkami sobotnich wydarzeń – napisała 4 lipca na profilu na Facebooku 24-letnia Basia Poleszuk, malarka, jedna z liderek środowisk patriotycznych z Hajnówki i częsty obiekt ataków „Gazety Wyborczej”. - Moja rodzina i znajomi, od dawna jesteśmy na celowniku władz i policji. Zwłaszcza po tym, jak współorganizowaliśmy Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Hajnówce. Ostatnio jednak to nie tylko szykany, ale także pałowanie, zastraszanie i zatrzymania w areszcie policyjnym, który właśnie razem z mamą opuściłyśmy – relacjonuje „Warszawskiej Gazecie” Basia niedługo po opuszczeniu tzw. policyjnego „dołka”.

2 lipca Zarząd Główny Białoruskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego w Polsce oraz Białowieski Ośrodek Kultury zorganizowali imprezę o nazwie „Kupalle”. Imprezę finansowało m.in. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji i to podlegli temu resortowi policjanci stali się główną atrakcją wydarzenia. Wśród uczestników „Kupalle” obecni byli także zatrzymywani i prześwietlani przy okazji organizacji Marszów Niepodległości czy Marszów Pamięci Żołnierzy Wyklętych narodowcy i przedstawiciele środowisk patriotycznych. Doszło do spięcia, które zupełnie inaczej przedstawiają sami policjanci czy wypowiadająca się unisono z nimi „Gazeta Wyborcza”, a inaczej młodzi patrioci.

- Na białoruskiej imprezie pojawili się też narodowcy. I nie wszyscy trzymali nerwy na wodzy. Awantura zaczęła się od młodego, 21-letniego mieszkańca Hajnówki. Było tuż przed północą – relacjonował organ prasowy Adama Michnika. - Młody mężczyzna wyzywał słowami powszechnie uznanymi za obelżywe jednego z funkcjonariuszy zabezpieczających imprezę. Dwaj policjanci podeszli do niego, by go wylegitymować. Wtedy jego agresja wzmogła się - relacjonuje st. asp. Irena Kuptel, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Hajnówce. - Czynności uniemożliwiały dwie kobiety stojące obok - dodaje policjantka.

Jedną z kobiet jest Basia, z którą udało nam się skontaktować, a którą tak przedstawiła „Wyborcza”: „Barbara P., związana ze środowiskiem narodowców w Hajnówce, fanka żołnierzy wyklętych.”. Relacja dziewczyny jest zgoła inna niż wersja resortowa, a przede wszystkim działania policji według „Barbary P.” mają wpisywać się w cały szereg innych akcji funkcjonariuszy z lewicowej od lat Hajnówki:

- Wcześniej byliśmy karani m.in. za okrzyki "Precz z komuną”. Takich represji jest dużo. Pisaliśmy już skargi na działania policji w Hajnówce. Bezskutecznie. Cokolwiek w okolicy się nie działo, np. zostały zamalowane dwujęzyczne tablice, zaraz mieliśmy o 6 rano przeszukanie mieszkania. Kiedy składaliśmy na to skargi, dowiadywaliśmy się jedynie, że nic nie mogą nam powiedzieć, bo to materiały operacyjne policji – mówi nam Basia Poleszuk. – W ostatnim czasie zostaliśmy ulubieńcami lokalnych pseudomediów oraz białostockiej „Gazety Wyborczej”. To rodzaj infamii rzucanej na naszą rodzinę i środowisko. Po Marszu Żołnierzy Wyklętych miałam nawet problemy, aby zrobić ankiety w szkole do pracy magisterskiej, w której chciałam zbadać m.in. narodowość i wyznanie uczniów liceum białoruskiego. Z kolei, gdy brat chciał pomóc w organizacji jednego wydarzenia, to nasze władze jasno się wyraziły, że albo mój brat zniknie, albo organizatorki nie dostaną pieniędzy. Kiedy jest jakieś wydarzenie w Hajnówce czy okolicy, to zawsze jesteśmy na celowniku. Wystarczy, że się zbierze grupa znajomych w jednym miejscu, od razu zaczyna się legitymowanie. Bicie na tzw. dołku to już jest normalka. Nikt tego nawet nie zgłasza – dodaje nasza rozmówczyni.

Co stało się w Białowieży zdaniem narodowców, z którymi rozmawiała „Warszawska Gazeta”? Zajście miało mieć miejsce w centrum imprezy, gdzie znajdowały się ogródki piwne, bar, catering z jedzeniem, budki z pamiątkami i widziało je zapewne kilkaset osób. Obok tłumu miał stać radiowóz i około siedmiu funkcjonariuszy policji, którzy słowami typu "Macie k***a jakiś problem?" zaczepiać mieli młodych chłopaków. Później policjanci mieli zaatakować jednego z nich, który szedł z dziewczyną. Według świadków uderzyli go pałką w brzuch. - Po tym ciosie zaciągnęli go w pobliskie krzaki i zaczęli bić. Ludzie natychmiast zaczęli reagować i podbiegli do miejsca "interwencji". Część z nich zaczęła krzyczeć, część nagrywać, co bardzo nie spodobało się policjantom, ale przestali bić leżącego twarzą do ziemi chłopaka. Trwało to kilka minut, po czym podnieśli "zatrzymanego" i zaczęli go prowadzić do radiowozu – relacjonuje nam jedna z kobiet obecnych w tym czasie na miejscu. - W tym momencie na oczach ludzi, jeden z funkcjonariuszy złapał idącego obok chłopaka za kark i uderzył pięścią w głowę. Zbulwersowani tym wszystkim ludzie zaczęli biec i krzyczeć. Wtedy policja bez żadnego ostrzeżenia użyła gazu pieprzowego. Zaczęła się krótka wymiana zdań między ludźmi a policją i nagle jeden z policjantów uderzył wspomnianego wcześniej chłopaka z pięści w twarz. Znowu zaczął się chaos, a policja po raz kolejny bez ostrzeżenia, tym razem w większej ilości, użyła gazu. W tłumie były kobiety, obok w ogródkach piwnych także dzieci. Z zagazowanego tłumu została wyciągnięta dziewczyna i brutalnie rzucona na radiowóz, a następnie zakuta w kajdanki – opisuje zdarzenie świadek, mając na myśli interwencję wobec 24-letniej Basi Poleszuk. - Zaraz za nią była jej mama, która złapała ją w pasie i nie chciała puścić. Dwóch policjantów zaciągnęło kobiety w stronę radiowozu. Jedna została siłą wepchnięta do samochodu, drugiej oznajmiono, że jeśli wsiądzie za córką, to również będzie zatrzymana. Jedna z kobiet zaczęła się dusić, a policjant nie chciał wezwać pogotowia, otworzyć okna ani zdjąć kajdanek, bo stwierdził, że dziewczynie nic nie jest. Dopiero po krzyku ludzi widzących całe zamieszanie zmienił postępowanie. Po długim oczekiwaniu na karetkę kobieta została zabrana przez ratowników.

Kobiety, Elżbieta i Barbara Poleszuk, spędziły w areszcie prawie 48 godzin. Z ustaleń „Warszawskiej Gazety” wynika, że łącznie pięciu osobom (w tym dwóm kobietom) postawiono zarzuty obrazy funkcjonariuszy, naruszenia nietykalności i zmuszania do odstąpienia od czynności służbowych. Z wiedzy dostępnej redakcji wynika, że poszkodowani są w posiadaniu nagrań, a także obdukcji pokazujących brutalność policji.

W imieniu rodziny Poleszuków wystąpił już z pytaniami do policji poseł Adam Adruszkiewicz z Kukiz’15 i Stowarzyszenia „Endecja”, a także prezes Młodzieży Wszechpolskiej. Z kolei poseł Sylwester Chruszcz z tego samego ugrupowania parlamentarnego i także członek Stowarzyszenia „Endencja” zapowiedział interpelację poselską w sprawie zatrzymanych kobiet skierowaną do Mariusza Błaszczaka, ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Hajnówka to od lat bastion SLD. Dawni towarzysze z miejskiego ratusza – zdaniem narodowców – motywują do działania lokalną policję i nie są obojętni na manifestacje młodych Polaków, którzy wykrzykują „Precz z komuną”. Okoliczna ludność w większości deklaruje narodowość białoruską (w samym mieście w mniejszym stopniu, ok. 26 proc.). Dominuje prawosławie. Historie rodzin białoruskich często związane są z kolaboracją z sowieckim okupantem i złymi wspomnieniami po żołnierzach „Burego” i „Łupaszki”, którzy karali (czasami śmiercią) za zdradę Ojczyzny okolicznych konfidentów. Stąd trudno się dziwić, że sympatycy tradycji Żołnierzy Wyklętych mają w Hajnówce rządzonej przez SLD pod górkę…

Tekst ukazał się na łamach tygodnika Warszawska Gazeta! Kupujcie nowe numery oraz inne tygodniki z naszego wydawnictwa! Wspomagacie w tej sposób niezależne, polskie media!

E-wydania: wogoole.pl

polskaniepodlegla.pl/…/8146-skandal-ha…

Za:  https://gloria.tv/article/tPcq8yCm6JqL4wqQT9sCVfae7